Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Bezpieczeństwo za kierownicą: Nie daj się zabić

Jak podczas pierwszego w tym roku wyjazdu nie zrobić sobie krzywdy? Co sprawdzić przed wyjazdem z garażu? Na kogo uważać podczas jazdy? Bądź jak Terminator! Namierzaj przeciwników, unikaj zagrożeń i nie pozwól, by ktoś zepsuł ci sezon.

Bądź jak Terminator! Namierzaj przeciwników, uniknaj zagrożeń i nie pozwól, by ktoś zepsuł ci sezon.

Żeby być w czymś dobrym, trzeba ćwiczyć, bo każda przerwa – zwłaszcza dłuższa – oznacza spadek formy, z którego często nawet nie zdajesz sobie sprawy. Dotyczy to i jazdy motocyklem. Dzięki łagodnej zimie przerwa w jeździe trwała krócej niż zazwyczaj, niemniej dla znakomitej większości i tak było to co najmniej kilka tygodni bez motocykla. Ciepły luty sprawił, że wielu zaczęło już sezon, reszta czeka, aż wiosna wystrzeli na całego, wszyscy jednak powinni pamiętać o kilku rzeczach, które sprawią, że sezon nie skończy się, zanim na dobre się rozpocznie.

Zanim więc rozochocony słońcem i kilkunastoma stopniami na plusie wskoczysz na siodło i pomkniesz w stronę słońca – najpierw sprawdź maszynę. Tak, tak, wiem, że zadbałeś o nią jesienią. Wymieniłeś olej, doglądałeś akumulatora, a w baku masz pełno paliwa. Niemniej skoro wytrzymałeś kilka tygodni, to wytrzymaj jeszcze 15 minut.

Parę drobiazgów

Jest kilka rzeczy, których na pierwszy rzut oka nie zauważysz, a potem możesz się zdziwić. Upewnij się więc, czy twój motocykl jest gotowy do jazdy, tzn. czy nie wywinie ci jakiegoś numeru. Na początek sprawdź, czy działają wszystkie światła, stop oraz kierunkowskazy.

Sprawdź także klakson, bo to bardzo głupie uczucie, gdy musisz przypomnieć komuś o swym istnieniu, a po wciśnięciu guzika głucha cisza kłuje w uszy. Sprawdź poziom oleju i wszystkich płynów, zwłaszcza hamulcowego w zbiorniczkach przedniego i tylnego hebla. Rzuć okiem na lagi, czy aby nie ciekną, i najważniejsze – sprawdź ciśnienie w oponach, żebyś się nie zdziwił, gdy wejdziesz w pierwszy winkiel. Jeżeli nie masz ciśnieniomierza ani pompki, podjedź, nie szalejąc, na stację benzynową i skorzystaj z kompresora. Przecież strata kilku-kilkunastu minut to niewielka cena za uniknięcie szlifu spowodowanego uślizgiem niedopompowanego koła. Generalnie kontrola ogólnego stanu motocykla to dobry nawyk i warto robić to częściej niż tylko od święta.

Co sprawdzić przed wyjazdem z garażu?

Zawsze w ciuchach

Teraz możesz wskakiwać w ciuchy i kask. Nawet jeśli jest ciepło i masz w planie jedynie niewielką rundkę po okolicy, nie odpuszczaj i włóż motocyklowe ciuchy oraz rękawice. Licho bowiem nie śpi, zwłaszcza teraz. Ale o tym za moment. Przed wyjazdem sprawdź działanie hamulców. Ja robię to za każdym razem, gdy opuszczam garaż. Rozpędzam się do 10-15 km/h i wciskam heble w opór, po czym dodaję kolejne 10-15 km/h i hamuję jeszcze raz.

Nie zdziw się, jeżeli na początku sezonu motocykl będzie prowadził się trochę inaczej niż jesienią. Niby wszystko jest OK, ale maszyna jest jakby mniej poręczna, trudniej się nią manewruje i przerzuca ze złożenia w złożenie. To, że jezdnia może wydać ci się nieco węższa, a zakręty ciaśniejsze, to po zimie całkiem normalne. Na tym właśnie polega spadek formy po długiej bezczynności. Po prostu trochę się zastałeś, odwykłeś od jazdy i musisz na nowo wjeździć się w maszynę. To, co jesienią robiłeś instynktownie, teraz może pochłaniać nieco twojej uwagi. Będziesz też musiał na nowo nauczyć się odczytywać sygnały, które wysyła do ciebie motocykl i właściwie na nie reagować.

Jeśli jednak masz tego świadomość, wszystko jest OK. Po kilkudziesięciu, góra kilkuset kilometrach wszystko powinno wrócić do normy, a twój motocykl i ty znów dopasujecie się do siebie.

Gymkhana przebiśniega

 Inna sprawa – zwłaszcza jeżeli jesteś początkującym jeźdźcem lub miałeś naprawdę długą przerwę w śmiganiu – że warto, abyś przed rzuceniem się w wir ulicznego ruchu trochę poćwiczył na jakimś placu lub parkingu. Miejscówka musi być niezbyt ruchliwa i mieć przyzwoitą nawierzchnię. Jazda po okręgu w lewo i w prawo pozwoli ci bez stresu popracować nad pochylaniem motocykla, ósemka dowolnej wielkości wokół dwóch pachołków lub butelek mineralnej to świetne ćwiczenie umiejętności kładzenia maszyny ze złożenia w złożenie, a slalom pomaga w manewrowaniu przy małych prędkościach. Poćwicz też hamowanie awaryjne, stopniowo zwiększając szybkość w kolejnych próbach. Na koniec, jeśli masz odpowiednią ilość miejsca i pachołków, możesz urządzić sobie małą gymkhanę. To świetny sposób, by na nowo oswoić się z motocyklem i nabrać pewności za jego sterami.

Wypadki chodzą po ludziach, ale ludzie po wypadkach nie zawsze, dlatego przewiduj i myśl za wszystkich innych na drodze.

Ale umiejętności i pewność siebie to nie wszystko. W naszym klimacie przyjęło się, że motocykliści znikają z dróg jesienią i niczym przebiśniegi pojawiają się znów na wiosnę. Mało tego – spora część użytkowników dróg wydaje się naszym pojawieniem co rok szczerze zaskoczona. Jednak grymas zdziwienia na twarzy kierowcy albo pieszego to najmniejsze zmartwienie. Gorzej, że nie pamiętając o motocyklistach wielu kierowców zachowuje się, jakby byli na drodze sami. Nie rozglądają się na skrzyżowaniach, nie patrzą w lusterka, zmieniając pasy, zamiast mieć oczy dookoła głowy gadają przez komórki, dłubią w nosie albo robią dziesiątki innych rzeczy, po czym wymuszają pierwszeństwo, zajeżdżają drogę, spychają z jezdni itp. Można na to oczywiście zgrzytać zębami i toczyć pianę na internetowych forach. Owszem, należy piętnować takie zachowania i uświadamiać ich konsekwencje, tyle że jest to trochę jak kopanie się z koniem. O własną skórę trzeba zadbać samemu.

Myśl za innych

Najlepiej wyposażony i najdroższy motocykl w konfrontacji z najmarniejszym nawet samochodem stoi na przegranej pozycji. Fakt, że miałeś pierwszeństwo jest marnym pocieszeniem. Pamiętaj, że jeżeli dochodzi do wypadku, oberwiesz zawsze – w najlepszym razie tylko po kieszeni. By więc uniknąć najgorszego, musisz być mądry, czyli wyrobić w sobie umiejętność myślenia za innych. Musisz przewidywać ich ruchy, tak abyś miał czas i miejsce na reakcję.

Aktualne jest to zwłaszcza teraz, na początku sezonu, gdy kierowcy samochodów odwykli od obecności jednośladów, a tobie trochę brakuje do szczytu formy. Powinieneś być przygotowany na najbardziej nieodpowiedzialne i najgłupsze zachowania innych uczestników ruchu drogowego. Mówiąc wprost, warto, abyś przyjął, że cię nie widzą, więc zachowają się tak, jakby cię na drodze nie było. Mało tego, nie zdziw się, jeśli jakiś kierowca zajedzie ci drogę nawet wtedy, gdy złapiesz z nim kontakt wzrokowy i będziesz bardziej niż pewien, że cię zobaczył. Zła ocena prędkości nadjeżdżającego motocykla to rzecz powszechna.

Wiem, że podejście „wszyscy próbują mnie zabić” jest uproszczeniem, ale ma ono sens – w ten sposób po prostu łatwiej unikniesz niespodzianek i w efekcie nie skończysz sezonu przed czasem.

Oto kilka najczęstszych sytuacji wynikających z gapiostwa, a mogących się dla ciebie skończyć tragicznie:

1. Klasyczne wymuszenie pierwszeństwa, czyli samochód wyjeżdżający z boku. Może to być ulica, brama, alejka pod supermarketem, wyjazd z garażu itp. Ktoś nie popatrzy albo nie zauważy, źle oceni prędkość albo za długo się waha i nagle bryła samochodu zamyka ci drogę. Pół biedy, jeśli masz gdzie uciekać, gorzej, jeżeli musisz zdać się tylko na hamulce, a te nie dadzą rady.

2. Nagle włączający się do ruchu samochód zaparkowany wzdłuż jezdni lub wycofujący z garażu, podjazdu lub parkingu wprost na twój pas ruchu.

3. Uważaj też na jadących przed tobą poszukiwaczy miejsc do parkowania lub nadgorliwych „dżentelmenów szosy”, którzy potrafi ą znienacka gwałtownie zahamować, nie trudząc się spojrzeniem w lusterka.

4. Na skrzyżowaniach pamiętaj, że niezależnie od przepisów duży naprawdę może więcej, a żółte światło to dla wielu jedynie „późne zielone”.

Czytaj w myślach

Jak takich sytuacji uniknąć? Gdy na drodze dużo się dzieje, zwolnij, aby zostawić sobie czas i miejsce na reakcję. Obserwuj pobocza i zagrożenia – te potencjalne (uliczki, wyjazdy, otwarte bramy, wszelki zwracający uwagę ruch) oraz te całkiem realne (samochody, w których ktoś siedzi, pojazdy skierowane przodem lub tyłem do jezdni, sygnalizujące zamiar skrętu lub mające włączone światła, skręcone koła lub otwarte okna), uważaj na niezdecydowanych, niepewnych lub spieszących się kierowców. Miej oczy szeroko otwarte i nie pozwól się zaskoczyć.

Jeżeli natomiast ktoś nagle wyjedzie ci na jezdnię, to – o ile to możliwe – najpierw spróbuj go ominąć. Wielu bikerów bowiem w krytycznym momencie wciska po prostu heble w opór i zamiast szukać drogi ucieczki wbija wzrok w przeszkodę, przekreślając tym samym szansę na uniknięcie zderzenia.

Musisz uważać na zwierzaki oraz pieszych. O ile po zwierzakach z definicji możesz spodziewać się zachowań idiotycznych typu próba ugryzienia w oponę, o tyle ludzie mogą wydawać się przewidywalni. Nic bardziej mylnego! Galop na oślep do autobusu lub tramwaju, pochłaniająca całą uwagę rozmowa przez telefon albo zakrzywienia czasoprzestrzeni przez promile sprawiają, że ludzie nie patrzą, gdzie lezą, i mogą wbić się pod koła właśnie tobie.

Piaszczysta wiosna

Na początku sezonu musisz szczególnie uważać na to, co czai się na asfalcie. W odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, a także od naszych południowych sąsiadów, na większości polskich dróg cały pozostały po zimie syf czeka na wiosenne deszcze. Nikt nie stresuje się leżącym w wielu miejscach piachem, a to znaczy, że musisz być świadomy zarówno jego obecności, jak i tego, że możesz na nim wylądować w dowolnym momencie.

Równie opłakane mogą być skutki wjechania na kawałek mokrej jezdni, bo wilgoć w połączeniu z zalegającym na jezdni brudem tworzy śliską maź, na której łatwo położyć maszynę. O ile latem to paskudztwo pojawia się na jezdni zazwyczaj na początku deszczu (najlepiej wówczas gdzieś poczekać, aż się porządnie rozpada, by deszcz zmył brud z jezdni), o tyle wczesną wiosną, zwłaszcza rano, jezdnia może być mokra w najmniej oczekiwanych miejscach. Uważaj więc szczególnie na odcinkach zacienionych i podczas przejazdów przez las.

Kolejna sprawa to uszkodzenia i dziury w asfalcie, które mogą załatwić ci felgę, oponę, a nawet zawias. Są groźne zwłaszcza w nocy oraz gdy jedziesz za ciężarówką, autobusem albo w sznurze pojazdów, czyli gdy nie widzisz dłuższego odcinka drogi przed sobą. Wtedy jedź jednym ze śladów poprzedzającego cię pojazdu, licząc, że nikt normalny nie celuje specjalnie kołem w dziurę, a leżący na jezdni kamień albo inne paskudztwo prędzej ominie lub weźmie między koła niż specjalnie najedzie.

Niestety, dziury nie zawsze da się uniknąć, podobnie zresztą gleby z własnej lub cudzej winy. O tym, co robić w takich sytuacjach, przeczytasz w ramkach na tej oraz na poprzednich stronach. I oby ta wiedza okazała się zbędna!  

dziura psuje zabawę

Miałeś pecha, wpakowałeś się w dziurę na jezdni i uszkodziłeś maszynę? Spokojnie, jeszcze nie wszystko stracone – masz szansę na odszkodowanie. Aby się o nie ubiegać, musisz wykonać kilka kroków.

Po pierwsze, zorientuj się, gdzie dokładnie zdarzenie miało miejsce, czyli określ miejscowość, ulicę lub skrzyżowanie, ewentualnie numer drogi i kilometr (jeśli akcja miała miejsce poza terenem zabudowanym) oraz miejsca charakterystyczne mogące posłużyć jako punkty orientacyjne. Nie zaszkodzi też zrobić nieco zdjęć dziury i uszkodzeń – choćby telefonem. Jeżeli ktoś jechał z tobą lub zatrzymał się, by udzielić ci pomocy, zbierz oświadczenia świadków. Jeśli jechałeś sam i świadków nie ma, lepiej wezwij policję.

Następnie ustal, kto jest zarządcą drogi. Możesz zrobić to na policji lub we właściwym urzędzie gminy. Jeśli masz ubezpieczenie AC, zgłoś sprawę ubezpieczycielowi (nie naprawiaj maszyny, zanim nie zobaczy jej rzeczoznawca). Jeżeli nie masz AC, skontaktuj się z zarządcą drogi lub z jego ubezpieczycielem, przy czym licz się z tym, że sprawę rozstrzygnie dopiero sąd.     

 

wypadek i co dalej?

Lepiej, żeby Ta wiedza ci się nie przydała, ale przecież wypadki się zdarzają i zdarzać będą, a człowiek przygotowany myli się rzadziej niż człowiek zestresowany. Jeśli więc dojdzie do wypadku, którego byłeś świadkiem lub, co gorsza, uczestnikiem, zapamiętaj poniższe wskazówki:

1. Przede wszystkim zabezpiecz miejsce wypadku, sprawdź, czy są ranni i jeśli trzeba, wezwij pomoc, podając dokładnie miejsce oraz liczbę poszkodowanych. Udziel rannym pierwszej pomocy.

2. Jeżeli jesteś na chodzie, zrób zdjęcia (lub narysuj szkic sytuacyjny) miejsca zdarzenia i ustawienia pojazdów, bo należy bezzwłocznie usunąć je z jezdni, jeśli nie było rannych. Dobrze jest też wezwać policję.

3. Jeżeli z policji rezygnujecie, spiszcie oświadczenie, w którym sprawca przyznaje się do spowodowania wypadku (musi być w nim opis zdarzenia, data, godzina, dane kierującego, właściciela pojazdu oraz informacja o ubezpieczeniu OC). Warto więc na wszelki wypadek nie tylko spisać, ale i sfotografować (np. aparatem w telefonie) prawko, dowód rejestracyjny oraz polisę OC sprawcy – tak na wypadek pomyłki.

4. Zbierz też namiary na świadków, a jeśli nie chcą ci ich udostępnić, dyskretnie spisz lub sfotografuj numery rejestracyjne ich pojazdów. Jeżeli sprawca był pijany, naćpany, nie chce okazać dokumentów albo ewidentnie coś kręci, nie zastanawiaj się, tylko dzwoń po policję.   

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: