Motocykl poleca:

Chcieć to móc - GS-em w świat!

Poleć ten artykuł:

Dwóch gości wstało z łóżka i uznało, że najwyższy czas na przygodę życia. Odwiedzili więc salon BMW i przejęli nowe, chłodzone cieczą GS-y. A potem kierunek wschód i dalej dookoła świata. 

GS-em w świat Zobacz całą galerię

Rolf Lange i jego kumpel Joe Dannemann obecnie są już 4 miesiące w trasie, przejechali ponad 20 000 km i zwiedzili 17 krajów. Startowali z landu piwa i kelnerek, które potrafią unieść 12 litrowych kufli naraz, czyli z Bawarii, a dokładniej z Monachium. Przez Europę, Turcję, Iran, Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan, Kirgistan i Chiny dojechali w Himalaje, skąd przez Nepal, Indie i Birmę dotarli do Tajlandii. Granice Indii i Chin musieli przekraczać jako zorganizowana grupa wraz z innymi podróżnikami oraz przewodnikiem.

Chłopaki przyznają, że tak długa trasa dała im po tyłku, a w pasie ubyło trochę centymetrów. Z przejechanej trasy najlepiej wspominają podróż po dachu świata, czyli Tybecie, gdzie mieli okazję (z wysokości 5200 m n.p.m.) przyjrzeć się Himalajom. Poza miejscami, które zwiedzili, ogromne wrażenie zrobili na nich ludzie, których spotkali po drodze. Birma, jedno z najbiedniejszych krajów Azji, przywitała ich największą liczbą uśmiechów. „To jest po prostu niemożliwe być tam w kiepskim nastroju, ponieważ za każdym rogiem napotkasz uśmiechniętą twarz. To pokazuje, że wiele możemy się od nich nauczyć...” - wspominają.

Motocyklistów poraziła także gościnność lokalesów, a szczególnie przygoda, która spotkała ich w Kirgistanie, gdy szukając miejsca na biwak trafili do małego gospodarstwa, w którym mimo spartańskich warunków zostali ugoszczeni po królewsku. Poczęstowano ich smażonymi ziemniaczkami, mięsem z jaka (które jedli pierwszy raz w życiu) oraz świeżą rybką z pobliskiego jeziora. Mimo nieznajomości języka, dogadywali się świetnie – tylko po jakimś czasie bolały ręce. Aż żal było im opuszczać to miejsce, bo przez chwilę poczuli się tu jak w domu. Chcesz zobaczyć jak wyglądała ta miejscówka? Kliknij http://thisworldahead.com/2014/09/13/please-meet-the-good-shepherd

Podróżnicy zrezygnowali ze sztywnego trzymania się planu, który zakładał spędzenie Świąt Bożego Narodzenia w Nowej Zelandii, i postanowili cieszyć się chwilą. Resztę karnawału spędzą w Malezji i Singapurze. Następnie po raz pierwszy oderwą się od lądu i polecą do Nowej Zelandii, gdzie nakręcono trylogię „Władca Pierścienia”. Gdy nacieszą się nowozelandzkimi widokami, udadzą się do Ameryki Południowej.

Wbrew pozorom ta podróż do tanich nie należy. Mimo że motocykle dotąd nie sprawiły problemów, a nocleg i wyżywienie są raczej tanie (mogli się wyspać i zjeść za mniej niż 10 USD). Dużo kasy schodzi na paliwo, ale jak to mówią „kto nie leje, ten nie jeździ!”.

Ralf mówi: „Podróżowanie po świecie na motocyklu to wyjątkowy sposób na odkrywanie zarówno naszej planety, jak i samego siebie”, a my nie możemy się z nim nie zgodzić, więc może już pora, byś niczym Hobbit wstał, spakował manatki i wyruszył w nieznane na swojej maszynie.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj na bloga podróżników: http://ThisWorldAhead.com

 

Tagi: BMW R 1200 GS | podróże na motocyklu | turystyka

Oceń artykuł:

3.2

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij