Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Chopper Game Over Cycles: Custom w mini

Nie brak w Polsce opinii, jak to u nas jest źle i że we wszystkim jesteśmy najgorsi. Nawet polskie ziemniaki to rzekomo już nie to, co kiedyś. Customowy chopper polskiej firmy Game Over Cycles dowodzi, że nie jest aż tak źle.   

We wrześniu 2012 roku sprzęt otrzymał nagrodę publiczności w prestiżowym konkursie Custom Bike Show podczas European Bike Week 2012. Chopper Game Over Cycles miał w założeniu nawiązywać do kształtów kobiety. Męska w komplecie ekipa GOC podjęła ambitną próbę oddania w customie przyjętych jako doskonałe proporcji kobiecego ciała, czyli uznawanych za kanon piękna wymiarów biust-talia-biodra 90/60/90 cm. Dlatego przód jest obfi - ty, środek wąski, a tył konkretny.

Maszyna miała powstać na bazie sprzęta marki American Iron Horse, ale ostatecznie do transplantacji wzięto z niego tylko serce (silnik S&S 111 cali3), kończyny (koła) i układ nerwowy (elektryka). Większość pozostałych części wyprodukował zespół utalentowanych GOC-owych chirurgów motoplastycznych.

Proces konstrukcji rozpoczął się od wymyślenia zarysów motocykla. Ustawiono w linii bazowe elementy maszyny, czyli silnik, koła oraz przednie zawieszenie. Następnie w ruch poszła sklejka meblarska. Nie, nie, ludzie z GOC nie dorabiają po godzinach produkcją meblościanek i tapczanów. Sklejka była na tym etapie wykorzystana do naniesienia na białą płytę meblarską kształtu ramy w skali 1:1, z którego to szkicu wycięto poszczególne części składowe, a zarazem wyznaczniki szczegółów sylwetki motocykla. W ten sposób uwidoczniono wszystkie krzywizny konstrukcji, które później można było formować w metalu.

Mini przyciąga spojrzenia

Pierwszym krokiem w metalu było zespawanie grzbietu ramy z blach połączonych rurami. Już teraz zadbano o oddanie kobiecej sylwetki. Odpowiednią długość motocykla zapewniło przednie zawieszenie, smukłość – specyfi czny kształt zbiornika paliwa oraz siodła, a konkretny tył – 300-milimetrowa opona. Naśladując dziewczynę, która wkłada obcisłe dżinsy, by podkreślić kształt pośladków, ekipa GOC mocno wyeksponowała tylną gumę. Dlatego błotnik nad nią jest bardzo krótki. Można powiedzieć, że konstruktorzy dali chopperowi coś w rodzaju metalowej spódnicy mini. Dotychczasowe uliczne reakcje pozwalają stwierdzić, że i w tym przypadku kusa spódniczka przyciąga męskie spojrzenia.

A jak osiągnięto szczupłą talię maszyny? Aby uzyskać efekt smukłości pośrodku konstrukcji, osadzonemu w tym miejscu zbiornikowi paliwa dano bardzo specyfi czny kształt. Osiągnięto go częściowo przecinając zbiornik na pół. Zapewniło to wprawdzie rzadko spotykany wygląd, ale jednocześnie uniemożliwiło schowanie pod nim instalacji elektrycznej. Żeby wszystko odpowiednio poprzesuwać, ekipa musiała główkować lepiej niż saper na kacu. Ostatecznie elektrykę umieszczono pod siedzeniem, gdzie zwykle mieści się zbiornik oleju, a ten z kolei powędrował pod skrzynię biegów.

Kłopot z tronem

W porównaniu z pierwotnymi planami przez okno wyleciała koncepcja kolejnego elementu mającego wysmuklić maszynę – kanapy. Początkowo miało to być zwykłe siodełko w brązowym kolorze, tyle że wykonane przez GOC. Jednak gdy maszyna zjechała z lawety po powrocie z zakładu lakierniczego, na widok końcowego dosłownie i w przenośni piekielnie dobrego malowania, w warsztacie nastąpił zbiorowy opad szczęk, okoliczne psy zawyły i pouciekały do budy, a miejscowy wikary zauważył dziwne bulgotanie w chrzcielnicy. Koniec świata nie nastąpił, zapadła za to decyzja, że taki majestat nie może zostać skalany byle jakim zydlem. Zamówiono więc nowy, skórzany tron z wygrawerowanymi motywami GOC.

Od początku motocykl konstruowano z myślą o konkursie Custom Bike Show podczas European Bike Week 2012 organizowanym w miejscowości Faaker- -See w Austrii. Konkurencja była spora. Zaprezentowano maszyny konstruktorów m.in. z Niemiec, Francji, Anglii, a nawet ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mimo to chopper Game Over Cycles został wyróżniony prestiżową nagrodą publiczności – People’s Choice Award. Publiczność jednego z większych europejskich zlotów motocyklowych nagrodziła maszynę z kraju, który na polu motoryzacji bardziej kojarzy się z lokalnymi fabrykami do produkcji części niż z fi rmami, które tworzą własne marki.

Jest nadzieja!

Przełom, zmiana, rewolucja? Czas pokaże. Niemniej, panie Kowalski, nie trać pan nadziei, bo Polak (może nie każdy, ale są tacy) wciąż potrafi .

Tekst Krzysztof Bienkiewicz
zdjęcia Tomasz Pulsakowski

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij