Motocykl poleca:

Crash-test Modeka – bliskie spotkanie III stopnia

Poleć ten artykuł:

Całkiem niedawno mój zestaw Modeki (kurtka Finn i spodnie Melville) brał udział w nieplanowanym crash-teście. Oto, jak sobie poradził. Nie róbcie tego w domu!
Ueberholunfall_5.jpg Zobacz całą galerię

Jazda motocyklem to nie tylko przyjemność i beztroska. Ostatniego dnia maja przyszło mi się o tym przekonać, blisko spotykając się z matką ziemią oraz jej bardziej wredną odmianą – asfaltem. A wszystko przez pana kierowcę, który był cichociemny: nic nie widział i nic nie słyszał. Kiedy postanowił wyprzedzić jadącą przed nim ciężarówkę, dla mnie było już za późno. W efekcie mój motocykl fiknął w powietrzu kilka radosnych kozłów, po czym dokonał żywota w przydrożnym rowie, a ja miałem okazję zweryfikować wartość ciuchów Modeki, które właśnie miałem na sobie. Wszystko to przy jakichś 70 km/h.

Krótka przejażdżka tyłkiem po asfalcie i potrójny axel z twardym lądowaniem. Jak w takich warunkach sprawdziła się kurtka Modeka Finn i spodnie Modeka Melville? O tym przekonałem się po chwili, kiedy okazało się, że mogę wstać i o własnych siłach przespacerować się na pogawędkę z typem „Ojej-chyba-pana-nie-zauważyłem!”. Zestaw ochronił mnie przed wszelkimi możliwymi obrażeniami. Bo przecież nie można do nich zaliczyć kilku siniaków, bólu pleców i karku.

Kurtka i spodnie Oczywiście nie nadają się do dalszego użycia. Niemniej ta sytuacja tylko dzięki dobrym ciuchom zakończyła się dla mnie szczęśliwie. Wniosek jest oczywisty, ale warto go tysięczny raz powtórzyć: nie opłaca się oszczędzać na rzeczach, które mogą uratować zdrowie czy życie.

 
 Lewy rękaw w okolicy łokcia został totalnie zdezintegrowany. Liczne rozdarcia, przetarcia i przytopienia materiału zewnętrznego plus rozprute szwy na połączeniach płatów materiału wskazywałyby na spore obrażenia łokcia. Nic z tego.
Kurtka poległa, ale – jak Schwarzenegger w „Bohaterze ostatniej akcji” – spełniła zadanie, a protektory SaS-Tec świetnie ochroniły łokieć. Ręka wyszła bez szwanku i jedynie fatalnie umieszczone wypukłe logo nabiło mi siniaka poniżej barku.
  Miejsce na zewnętrznej stronie lewej nogawki. Materiał wytrzymał i jest tylko lekko uszkodzony, ale suwak zamka od wentylacji był umieszczony w tak złym miejscu, że po spotkaniu z asfaltem pozostawił na moim udzie ogromnego siniaka, którego tęczę kolorów mogłem podziwiać przez dobre 2 tygodnie.  
  Przód nogawki to kolejne (po rękawie) miejsce, które mocno oberwało. Na wysokości uda nie wytrzymały szwy łączące dwa płaty materiału wzdłuż i w poprzek nogawki. Nie wytrzymał też materiał na patce wentylacji. Również na kolanie widać przetarcie i przypalenie materiału.
Ponownie zniszczenia wyglądają poważnie, a mimo to na nodze nie pozostał nawet ślad. To zasługa protektorów SaS-Tec i materiałów dobrej jakości. Gdyby nie to, zamiast przypalonych i podartych spodni na ulicy zostawiłbym sporo próbek DNA z kolana i uda.
  Kieszeń przed wypadkiem była zamknięta. Po dojściu do siebie i pierwszych powypadkowych oględzinach zobaczyłem, że kieszeń się rozpięła, a w wewnętrznej części pojawiła się piękna dziura szarpana. Suwak i patka zostały przetarte. Na szczęście obyło się bez żadnych, nawet powierzchownych obrażeń.

Tagi: Modeka | crash test

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij