Motocykl poleca:

Croatia Trophy 2007

Poleć ten artykuł:

Turyści jadą do Chorwacji nad piękne morze, off-roadowcy zaś szukają tam zupełnie innych wrażeń. W Croatia Trophy spróbowali np. kąpieli błotnych na dnie wąwozów.

W miarę upływu lat coraz mniej jest terenów, na których można przeprowadzać takie imprezy (zakazy unijne!). Kto więc dysponuje odpowiednio przygotowanym samochodem lub quadem, pojawia się na Croatia Trophy.

Pogoda w długi majowy weekend w tym rejonie była rewelacyjna. Na start w klasie ATV zgłosiło się 6 zespołów, w tym trzy z Polski. Zespół zgłoszony do tej imprezy musi się składać z dwóch zawodników dysponujących quadami z napędem 4x4. W bazie rajdu pojawił się m.in. zespół z Francji, z ubiegłorocznym triumfatorem rajdu przeprawowego Berlin – Wrocław. Jednak tu nie miał większych szans, bo Croatia Trophy to impreza o charakterze raczej ekstremalnym niż wyścigowym. Jeden niemiecki zespół startował na Suzuki King Quadach, drugi natomiast – Bombardierem i Hondą. Z Polski dojechały zespoły: Grizzly Team (Bujański i Kretkiewicz), Płock (Wronowski i Wyszyński) oraz Ratyński i Witas.

Już na prologu kłopoty miał Niemiec na Bombardierze – po wywrotce do rzeki odeszła mu ochota na dalsze rajdowanie. Pierwsze etapy bardziej przypominały enduro. Dopiero na odcinku nocnym i na kolejnych skala trudności wzrosła do poziomu z poprzednich lat. Od początku Grizzly Team i Płock jechały blisko czoła. Zespół Ratyńskiego miał problemy techniczne i Honda po uszkodzeniu jednego z czujników pracowała w trybie awaryjnym, jadąc tylko na reduktorze, co dawało maksymalną prędkość do 20 km/h.




Ten rajd jest specyficzny, bo samochody startują tuż za quadami. Gdy są problemy z nawigacją albo z długimi podjazdami, samochody wyprzedzają quady. Na jednym z odcinków lina wyciągarki, przeciągnięta pod quadem niemieckiego zespołu, spowodowała jego uniesienie, co zagrażało bezpieczeństwu kierowcy quada. Ten złożył protest do organizatora na polskiego zawodnika. Protest rozpatrzono dopiero po dwóch dniach. Werdykt zepchnął naszego zawodnika z prowadzenia przed ostatnim odcinkiem. Forma rozpatrzenia protestu i brak wyjaśnienia ze strony organizatora spowodowały, że wszyscy polscy zawodnicy nie wystartowali do ostatniego odcinka. Mimo to przewaga nad innymi zespołami pozwoliła im zachować miejsca na podium.

Jak się później okazało, organizator postanowił zdyskwalifikować wszystkie polskie załogi – i samochodowe, i quadowe. Dopiero podczas rozdania nagród, gdy okazało się, że w klasie ATV wygrałby zespół mający na trasie 7 godzin straty do polskich załóg, powstało zamieszanie i wyniki zmieniono podczas rozdania nagród. Ostatecznie wygrał Grizzly Team przed Niemcami i Francuzami.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij