Motocykl poleca:

Fascynacje: Indian "Spirit of Munro" - prawdziwa historia

Poleć ten artykuł:

Pamiętasz film „Prawdziwa historia” o gościu z Nowej Zelandii, który pobił rekord prędkości w klasie motocykli o pojemności poniżej 1000 cm3 na torze Bonneville? A pamiętasz motocykl, którego dosiadał? Oto jego następca.

 

Zobacz całą galerię

Film powstał w 2005 roku, a jego oryginalny tytuł to „The World’s Fastest Indian” („Najszybszy Indian na świecie”).Główną rolę zagrał w nim – genialnie zresztą – Anthony Hopkins. Człowiek, w którego wcielił się aktor, jest postacią autentyczną. Nazywał się Burt Munro i w chwili ustanawiania rekordu prędkości (295,44 km/h) miał 68 lat. Stało się to w 1967 roku. Jego Indian miał wtedy 46 lat.

Gdzie królowały czas i cierpliwość

Munro dokonał tego na przerobionym Indianie Scoucie z 1920 roku, nazwanym Monro Special. Burt rozwiercił jego 12-konny silnik z 37 do 58 cali3 (z 606 do 951 cm3), po czym dokonał dziesiątek (jeśli nie setek) innych udoskonaleń. M.in. dołożył opływowe owiewki, dzięki czemu maszyna zaczęła kształtem przypominać cygaro albo torpedę. Prezentowany bolid mocno nawiązuje do tamtego motocykla, nic więc dziwnego, że nosi nazwę Spirit of Munro (Duch Munro).

Ów hołd złożony Burtowi Munro jest oczywisty dla każdego, kto poznał choćby parę epizodów z życia tego niesamowitego człowieka. Gdyby Munro chciał, by właśnie coś takiego, jak Spirit of Munro. Nowozelandczyk zapewne pochwaliłby, że bike jest wąski, niski, ma mocny silnik i to, że jeździ. Możliwe, że odrobinę przeszkadzałoby mu tak wiele elementów z maszyny seryjnej. Bo przecież zwykł robić wszystko sam, z ogromnym nakładem czasu i cierpliwości. Zresztą czas i cierpliwość królowały w jego warsztacie. Np. 5 miesięcy trwało wykucie z osi ciężarówki paru korbowodów. Jednak gdy już to zrobił, wytrzymały 20 lat…

Co powie Burt?

Ciekawe, czy konstruktorowi spodobałby się efekt współpracy ludzi z Indiana z ekipą Swissauto. Zapewne chętnie sięgnąłby po silnik Thunder Stroke 111, który jako seryjna jednostka napędowa rozwija moc, jakiej za Chiny nie zdołałby wykrzesać z leciwego widlaka Scouta. Spodobałyby mu się też zapewne koła i opony, dla których wytrzymanie prędkości 300 km/h jest rzeczą oczywistą.

Rama jest niemal w całości zakryta, a w informacji o maszynie nie ma o niej ani słowa. Prawdopodobnie ma ona bardzo wiele z tej, która trafi do motocykli seryjnych. Wygląda na to, że będzie to podwójna rama kołyskowa z rur stalowych, tam zaś, gdzie w Spirit of Munro osadzono boczne podpórki oraz podnóżki jeźdźca, w seryjnym cruiserze mogą pojawić się podnóżki pasażera.

Przywołać ducha Burta Munro

Szkoda, że w najbliższym czasie ten motocykl, jeżeli w ogóle ruszy, zrobi to bardzo powoli (zob. wywiad obok). To musi być kapitalne uczucie: wcisnąć się do aluminiowej torpedy, ulokować na daleko do tyłu odsuniętym siodle, skulić się za szybą, a potem – odkręcając na maksa gaz – przywołać ducha Burta Munro.

mc

Tagi: Indian | Spirit of Munro | Bonneville | prawdziwa historia

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij