Motocykl poleca:

Fotka z Reksiem i kremówka

Poleć ten artykuł:

Dzień był zaplanowany, ale zawsze można coś zmienić, skoro pogoda taka piękna – to była moja pierwsza myśl w sobotni poranek. Po chwili ruszyłem w trasę do­okoła komina.

Zwiedzanie Beskid Śląski Zobacz całą galerię

Ponieważ mieszkam w Tychach, więc dla mnie „dookoła komina” znaczy Beskid Śląski. Ale zacznijmy od Tychów, bo jest tu kilka fajnych miejsc. Najważniejsze dla piwoszy będzie oczywiście tyskie browarium, w którym można poznać tajniki warzenia piwa. To zwiedzanie zajmie około 2,5 h i będzie kosztować 12 zł plus nocleg, jeśli skorzystasz z degustacji świeżo uwarzonego piwa. Za to w gratisie dostaniesz pamiątkowy kufel. Inną propozycją jest wycieczka „szlakiem miejskim”, w trakcie której poznasz tyskie koncepcje urbanistyczne od czasów powojennych do dzisiaj. Oprócz picia piwa i oglądania nowoczesnej architektury, do atrakcji Tychów można zaliczyć doskonalenie techniki jazdy na kolanie po licznych rondach o najczęściej dobrej nawierzchni.

Pierwszy etap to, na rozgrzewkę, trasa Tychy – Bielsko-Biała. Jedyne utrudnienie dla mojego Fazera i dla mnie to denerwujące zwężenie drogi zaraz za Tychami. Potem trzeba uważać już tylko na fotoradary. Ciekawymi miejscami do zwiedzenia są XIX-wieczny Zameczek Myśliwski w Promnicach, który należał do rodziny książąt Pszczyny. Ten urokliwy drewniany pałacyk zbudowano nad Jeziorem Paprocańskim w Puszczy Pszczyńskiej między Tychami a Pszczyną.

W Pszczynie błędem byłoby ominięcie Muzeum Zamkowego wraz z otaczającym go parkiem (obojgu wam powinien przypaść do gustu romantyczny spacer po nim). Warto spróbować lodów, które można kupić na ryneczku Pszczyny.

Po nich tym przyjemniejsza będzie jazda do Bielska-Białej. I na tym etapie droga do trudnych i wymagających nie należy. W Bielsku jest dużo ciekawych miejsc, np. rynek Starego Miasta, kolej linowa na Szyndzielnię, zamek książąt Sułkowskich, można też zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Reksiem – bohaterem kreskówki z lat 1967-1988 (filmy powstawały w tamtejszym Studiu Filmów Rysunkowych). Tym razem poprzestałem w Bielsku na krótkim spacerze ulicami starówki.

Droga 52 wyprowadza mnie z Bielska w kierunku Krakowa. Że Kraków jest wart zwiedzenia, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Trzeci etap to zjazd z drogi 52 na Porąbkę (droga 948). Tu można podziwiać zaporę przegradzającą rzekę Sołę i powstałe dzięki niej Jezioro Międzybrodzkie.
Kierując się dalej na Żywiec, dotarłem do podnóży góry Żar i Międzybrodzia Żywiec­kiego. Na szczyt Żaru można wjechać koleją linową. W okresie zimowym działają dwa wyciągi i trasy narciarskie wzdłuż nich. Ze szczytu góry rozciąga się panorama na Jezioro Żywieckie, pasmo Magurki Wilkowickiej i Hrobaczą Łąkę. W pobliżu góry często można zobaczyć szybowce i paralotniarzy. Są tam zawsze, gdy pogoda pozwala latać.

U podnóży góry fani dwóch kółek znajdą kilka fajnych zakrętów, niestety, nie wszędzie asfalt sprzyja dzidowaniu, no i duży ruch też nie ułatwia zadania. Po drodze znowu chwilka przerwy na fotki i pogaduchy z przypadkowo spotkanymi motocyklistami o sprzętach i planach na przyszły sezon.

Czwarty etap to powrót na drogę 52 i zahaczenie o Wadowice, gdzie nie mogło obejść się bez zjedzenia pysznej kremówki. Po drodze można zatrzymać się w andrychowskiej Dinolandii oraz zwiedzić park miniatur w Inwałdzie. Z Wadowic pomknąłem do Oświę­cimia. Tym razem tylko przez niego przejechałem.

Łącznie nawinąłem 210 km. Nie za dużo, ale tym razem nie mogłem sobie pozwolić na więcej.

Tekst i zdjęcia c

Tagi: turystyka | podróże | Beskid Śląski

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij