Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.3

Jak dobrze sprzedać motocykl: Pożegnanie z maszyną

W życiu duetu człowiek – motocykl przychodzi czasem taki moment, w którym ten pierwszy dochodzi do wniosku, że sprzęt powinien znaleźć innego właściciela. Podpowiadamy, jak się do tego zabrać, by jak najlepiej sprzedać maszynę i później tego nie żałować.

W dzisiejszych czasach handel używanymi sprzętami niemal całkiem przeniósł się do netu. Ilość ofert, możliwość wstępnej selekcji na podstawie zdjęć, opisów i telefonicznej rozmowy sprawiają, że mało kto szuka dziś maszyny po giełdach i komisach. Oczywiście, trudno wyobrazić sobie sprzedaż bez oględzin i przysłowiowego dobicia targu, niemniej internet rządzi i aby sprzedać motocykl, musisz się trochę zmęczyć.

Cena czyni cuda

Ponoć cena potrafi czynić cuda, jednak jeżeli będzie zbyt niska, może się to wydać podejrzane; za wysoka sprawi, że twoje ogłoszenie przegra z innymi maszynami w podobnym wieku i stanie.

Opis to połowa sukcesu

Zazwyczaj, wypełniając stosowne tabelki w ofercie na portalu, musisz podać markę, model, rocznik, pojemność, przebieg i cenę. Jednak nie ograniczaj się do podstawowych danych. Potencjalny kupiec chce się dowiedzieć jak najwięcej. Opisz więc stan motocykla, wykonane ostatnio naprawy i przeglądy (możesz podać, gdzie go serwisowałeś), a także szczerze napisać, co mu dolega. Tu nie ma co czarować, bowiem wszystko wyjdzie podczas oględzin albo później. Jeżeli więc sprzedasz maszynę po dzwonie, pisząc o niej, że jest bezwypadkowa, to koleś, który ją kupił, ma podstawy, by uznać cię za oszusta i w sądzie domagać się unieważnienia umowy i zwrotu kasy. Będzie miał rację, bowiem opis w ofercie był niezgodny ze stanem faktycznym. Daruj sobie także teksty typu „koszt naprawy to 50-100 zł”, bo brzmi to niepoważnie. Skoro tak tanio, to czemu sam tego nie zrobiłeś? Opisz natomiast wszelkie elementy wyposażenia dodatkowego podnoszące wartość – zarówno te fabryczne (typu ABS, kontrola trakcji czy grzane manetki), jak i te, które dołożyłeś sam (czyli kufry, wyższa szyba albo motooiler). Dla kupującego istotne będzie też, do kiedy ważne są ubezpieczenie OC i przegląd. Twoja wiarygodność wzrośnie, gdy podasz numer VIN (rubryka E w dowodzie), bo dzięki temu można sprawdzić, czy maszyna nie jest kradziona (na przykład na www.rejestrmotocykli.pl). Podczas pierwszej rozmowy możesz również podać numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji, podpowiadając, by rozmówca sprawdził historię maszyny na www.historiapojazdu.gov.pl.

Uważaj na błędy

Jeżeli dajesz ogłoszenie w sieci (np. ebay.pl, olx.pl, allegro.pl lub otomoto.pl), miej świadomość, że jego tytuł jest ważniejszy niż ci się wydaje. Od niego zależy bowiem, jak potraktuje cię wyszukiwarka. Dlatego tytuł powinien zawierać najważniejsze informacje: markę, model i cechę najlepiej opisującą wystawiany motocykl (np.: Honda VFR rc36, oryginalny lakier, stan super, nowe opony i napęd, Niemiec płakał, jak sprzedawał). Zwróć uwagę zwłaszcza na pisownię nazw, bo jak się w nich pomylisz, to wyszukiwarka pominie ofertę. Niezłym pomysłem jest też zamieszczenie informacji o sprzedaży na zaprzyjaźnionym forum miłośników konkretnego modelu, zwłaszcza jeżeli i ty, i twój motocykl jesteście tam dobrze znani. Sprzedałem w ten sposób dwa sprzęty, z czego za Transalpa znajomy z forum zapłacił, zanim miał okazję go sprawdzić czy choćby na nim usiąść.

Oczy kupują

Obraz mówi więcej niż tysiące słów, dlatego jeżeli naprawdę chcesz sprzedać swoje moto, zrób zdjęcia – im więcej, tym lepiej, bo potencjalny nabywca będzie chciał zobaczyć jak najwięcej. Foty powinny się podobać, dlatego muszą być ostre, duże (by dało się je powiększyć) i zrobione przy dobrym świetle. Powinny pokazywać maszynę z różnych stron i zawierać istotne dla kupującego szczegóły, takie jak dodatkowe wyposażenie albo wspomniane w opisie uszkodzenia. Raz że zwiększy to twoją wiarygodność, dwa – unikniesz sytuacji, w której podczas negocjowania ceny usłyszysz: „Jakbym wiedział, że taki poobijany, to bym nie przyjeżdżał”. Warto także zrobić zdjęcie kokpitu i licznika przebiegu.

Oględziny i jazda próbna

Umyj i wyczyść motocykl, bo wtedy wygląda lepiej i widać, że jest zadbany. Poza tym brud utrudnia oględziny. Także ciepły silnik wzbudza podejrzenia, bo może nie chce odpalić na zimno albo kopci, a może coś się w nim tłucze – na przykład sprzęgło lub rozrząd. Nie zdziw się, jeśli ktoś zechce sprawdzić maszynę w serwisie. Odmowa będzie wyglądała tak, jakbyś miał coś do ukrycia. Ustal zawczasu, kto za tę wizytę płaci. Jeżeli spisywałeś naprawy, wymiany i różne czynności serwisowe, zbierałeś rachunki i faktury – pochwal się tym: udowodnisz, że naprawdę dbałeś o maszynę. Trudnym momentem jest jazda próbna. W końcu nie wiesz, czy kupujący ogarnia. Dlatego, by uniknąć niespodzianek przed oddaniem kluczyków, poproś o wpłacenie kaucji (dobrze jest umieścić taką informację w ogłoszeniu) i wypisz pokwitowanie. Sprawdź też, czy koleś ma prawko, bo jak dojdzie do wypadku lub gleby, to owszem, odpowiedzialność zawsze ponosi kierujący, ale to twoja maszyna ucierpi. W takiej sytuacji koleś zamiast kasy za uszkodzenia może ci pokazać środkowy palec i czeka cię walka w sądzie, co często trwa latami. Z drugiej strony – i to nie jest dla ciebie sytuacja komfortowa – jazda próbna nie zawsze oznacza kilka kółek zrobionych na parkingu, dlatego zadbaj, by w zbiorniku była odpowiednia ilość paliwa, a w oponach właściwe ciśnienie.

Bądź cierpliwy

Koleś, który przyjdzie oglądać motocykl, albo towarzyszący mu zazwyczaj „mechanik”, może grymasić, marudzić i czepiać sie wszystkiego. Spokojnie, to gra mająca na celu urwanie kilku lub kilkunastu stówek z ceny. Odpowiadaj rzeczowo, wytłumacz coś, ale nie wdawaj się w kłótnie i pyskówki. Jeżeli zależy ci na sprzedaniu sprzęta, pamiętaj: nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Wymądrzaniem się czy nerwami nic nie ugrasz, a potraktowany kulturalnie maruda może się namyśli i wyskoczy z kasy.

Uwaga, kradną!

Pokazując motocykl obcemu, nie wiesz, z kim tak naprawdę masz do czynienia. Tymczasem w zeszłym roku skradziono w Polsce 681 maszyn, z czego 391 z garaży i prywatnych posesji. Dlatego jeśli nie musisz, nie wpuszczaj nieznajomych do garażu. Potencjalny kupiec spokojnie może obejrzeć motocykl na chodniku, parkingu lub stacji benzynowej.

Nie ma żartów z internetem

Ofertę wystawioną w necie należy traktować równie poważnie, jak tę ze sklepu lub komisu. Dlatego, decydując się na aukcję internetową, pamiętaj, by zaznaczyć cenę minimalną. W przeciwnym razie twój motocykl będzie mógł kupić ten, kto wylicytuje najwyższą kwotę, a ta suma może być grubo poniżej twoich oczekiwań. Były w Polsce takie przypadki i sąd przeważnie stawał po stronie kupujących.

Happy end

Gdy transakcja dojdzie do skutku, a twoja maszyna znajdzie nowego właściciela, wraz z motocyklem musisz przekazać mu dowód rejestracyjny, kartę pojazdu, dowód zawarcia ubezpieczenia OC i kluczyki. Masz 14 dni, by poinformować o sprzedaży swojego ubezpieczyciela i 30 dni, by zgłosić zmianę właściciela w wydziale komunikacji. Warto o tym pamiętać.  

 

ABC sprzedającego

W żadną stronę nie przeginaj z ceną – za wysoka odstraszy, zbyt niska będzie podejrzana.

Niech twoja oferta będzie konkretna. Tzn. podkreśl zalety maszyny, opisz jej wyposażenie, zachwalaj, ale nie ukrywaj wad. I nie kłam.

Umyj motocykl i sfotografuj go. Kupujący chce zobaczyć jak najwięcej, ponadto czysty znaczy zadbany.

Gdy umówisz się na oględziny, miej pod ręką wszystkie dokumenty, a jeżeli prowadziłeś książkę pojazdu, zbierałeś rachunki za części, serwis i naprawy – pochwal się tym. Bądź cierpliwy, odpowiadając na pytania.

Zadbaj o to, by maszyna miała naładowany akumulator, właściwe ciśnienie w kołach i paliwo w zbiorniku.

Przed jazdą próbną poproś o wpłacenie kaucji. Nie zaszkodzi też rzucić okiem na prawo jazdy kupca. Pamiętaj, że transakcje prowadzone przez internet podlegają tym samym zasadom, co w realu. 

 

 Zdjęcia? Żaden problem. 

Klient kupuje oczami, dlatego dobre zdjęcia to podstawa, by twoja oferta wzbudziła zainteresowanie. 

Zdjęcia powinny być ostre, duże i pokazywać motocykl z obu stron (pokazanie tylko jednej strony budzi podejrzenie, że na drugiej leżał).

Powinny przedstawiać sprzedawany pojazd w stanie takim, w jakim jest obecnie.

Motocykl najlepiej fotografować z poziomu kierownicy lub trochę z dołu – wygląda wtedy lepiej. Fotografowanie go z góry sprawia, że optycznie obniża się i wydłuża, więc na fotce jest zniekształcony.

Przed zrobieniem zdjęć umyj maszynę. Zadbaj też, by była dobrze widoczna, bo sfotografowana w ciemnym garażu, niewyraźna bryła wygląda niepoważnie. Dlatego zdjęcia rób w świetle dziennym – najlepiej w ładny, słoneczny dzień.

Musisz też pamiętać o tym, co jest za motocyklem. Przepełniony śmietnik albo stado kurczaków – to nie wygląda dobrze. Jeżeli nic ciekawszego nie przychodzi ci do głowy, zrób zdjęcia na tle czystej ściany.

Oprócz całego motocykla sfotografuj też detale: zegary, uszkodzone elementy, a także miejsca, które mogłyby ucierpieć podczas gleby, ale są w dobrym stanie: kapy silnika, wydech, zbiornik.

Jeżeli piszesz, że napęd i tarcze hamulcowe są w świetnym stanie, a opony nowe – pokaż to na zdjęciach. Przy oponach, oprócz bieżnika, sfotografuj DOT, czyli kod pokazujący tydzień i rok produkcji.

 

żebyś nie żałował

W zeszłym roku skradziono w naszym kraju 681 motocykli i skuterów, z czego 391 z garaży i prywatnych posesji, a 243 z parkingów i ulic. Policjantom udało sie odzyskać jedynie 119 maszyn. Najwięcej – 92 – skradziono w województwie dolnośląskim, najmniej – 10 – w Podlaskiem.

Ulubioną marką okazała się Yamaha: skradziono 123 maszyny, ale złodzieje nie gardzili i WSK-ami (51 sztuk), z czego wniosek, że żadna marka nie jest bezpieczna. Wystawiając motocykl na sprzedaż, musisz liczyć się z tym, że zainteresuje on nie tylko kupujących. Dla złodzieja spotkanie może być po prostu okazją do zrobienia rozpoznania. Dlatego bądź ostrożny. Jeżeli to możliwe, nie umawiaj się w garażu, gdzie trzymasz maszynę, zwłaszcza jeśli stoją tam inne motocykle – twoje lub kumpli. Jeśli nie ma innego wyjścia, wystaw maszynę przed garaż i zamknij drzwi. Nie chwal się zabezpieczeniami, a alarm w garażu – jeżeli jest – wyłącz dyskretnie, najlepiej wcześniej.

Gdy zainteresowany poprosi o możliwość przejażdżki, nie daj się nabrać na sztuczkę „kolega tu zostanie, a ja się przejadę”. Zamiast tego grzecznie, lecz stanowczo poproś o kaucję, którą oddasz zaraz po zwrocie nieuszkodzonej maszyny – w końcu skoro ktoś przyjechał kupić motocykl, to powinien mieć ze sobą pieniądze.  

 

jednoślady w Polsce – trochę liczb

W Polsce zarejestrowanych jest 1 166 995 motocykli i 1 198 045 motorowerów (stan na koniec lipca). W tym roku zarejestrowano po raz pierwszy w Polsce 37 100 motocykli i 38 691 motorowerów (w 2013 r. było to 46 051 motocykli i 62 667 motorowerów, a w 2012 r. 45 418 motocykli 78 160 motorowerów).

Jeżeli chodzi o rynek maszyn używanych, to szacować go można na ok. 100-110 tys. pojazdów. W 2013 r. właścicieli zmieniło 65 650 zarejestrowanych w Polsce motocykli i 55 992 motorowerów, a dwa lata temu 65 335 motocykli i 55 113 motorowerów. Jeśli chodzi o ten rok, to do lipca sprzedało się 39 215 używanych motocykli i 31 743 motorowerów z drugiej ręki.

Co ciekawe, bardzo niewiele maszyn zniknęło w tym czasie z rynku, w tym roku wyrejestrowano bowiem jedynie 913 motocykli (w 2013 – 1460, a w roku 2012 – 1726) oraz 2606 motorowerów (w roku 2013 – 3949, zaś w 2012 r. – 3767).

 

Zdaniem eksperta - Marek Browarny, mechanik motocyklowy

Wiadomo, że najlepiej sprzedają się motocykle zadbane, w dobrym stanie technicznym. Nowy napęd albo nowe opony sprawią, że kupujący łaskawym okiem spojrzy na maszynę, są jednak tańsze metody zrobienia na nim dobrego wrażenia. Maszynę trzeba porządnie umyć, wypolerować chromy i potraktować plastiki odpowiednimi środkami, umyć łańcuch i felgi, wyczyścić szprychy, tłumik i zaciski oraz zadbać o lakier. Nie należy tu jednak przesadzać. Lepiej bowiem, gdy motocykl ma oryginalny, choćby i podrapany lakier, niż miałby być malowany. Nowy lakier częściej wzbudza podejrzenia niż zachwyt. W wyobraźni kupującego pojawia się obraz motocykla po konkretnym dzwonie, wypicowanego na sprzedaż. W rzeczywistości często tak jest. Higiena OK, ale duża ilość tapety – nie.   

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij