Motocykl poleca:

Kierunek Zachodniopomorskie

Poleć ten artykuł:

Mój przepis na udany weekendowy wypad? Trasa do 200 km, piękna pogoda, kawa w plenerze i odrobina nieplanowanych przygód.

Zobacz całą galerię

O takie warunki łatwo nawet w wypadku wyprawy wokół komina. Dziwna rzecz, ale mam wrażenie, że wszędzie jest piękniej niż tam, gdzie w danym momencie jestem. Mieszkając w Bieszczadach, tęskniłam za morzem. Teraz, siedząc nad morzem, marzę o górskich winklach. Przejeżdżam palcem przez ulubione miejsca: Koszalin, Strzekęcino, Rosnowo, Mostowo, Drzewiany, Żydowo, Krąg, Sławno, Darłowo. Wszystko lokalnymi drogami. Po drodze kilka zabytków i mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia. No to mamy (czyli ja i mój Fazer) trasę na wiosenny wypad.

Jeśli lubisz atrakcje turystyczne, Koszalin ma ich dla ciebie parę. Zwiedzanie możesz rozpocząć albo od katedry gotyckiej, albo od Domku Kata, albo od spaceru po Parku Książąt Pomorskich. Ja wolę włożyć kask i ruszyć spod charakterystycznego ratusza. Początkowo kieruję się w stronę Tychowa lokalną drogą nr 167. Do Strzekęcina mam 7 kilometrów, które pokonuję, jadąc od wioski do wioski. W lusterku widzę oddalającą się Górę Chełmską, którą za kilka godzin zobaczę od drugiej strony, wracając z wycieczki. Zwalniam. Brukowana dróżka po prawej prowadzi do pięknego pałacu z przełomu XIX i XX wieku. Obecnie mieści się tam hotel.

Ponieważ bardziej niż na zwiedzaniu zależy mi na trasie, nie zatrzymuję się długo. Kilka kilometrów dalej odbijam w lewo do Rosnowa. Tutaj asfalt gorszej jakości, więc muszę zwolnić. Przede mną 10 kilometrów. Przeprawa przez las i lekkie pagórki między polami rekompensują słabą nawierzchnię. Mijam lotnisko w Zegrzu Pomorskim. Ostatni zakręt w lewo i wpadam do Rosnowa. Jadę wzdłuż jeziora i na chwilę wjeżdżam na krajową jedenastkę. W Mostowie, już po 4 kilometrach, odbijam w lewo na lokalną „168”. Przede mną 24-kilometrowy odcinek.

Lubię jeździć do Drzewian. Wąską ścieżką prowadzącą wzdłuż Radwi wpadnę na ukryty w lesie pas startowy. Dalej Górawino – mała wieś z wyjątkowym widokiem na tamę w Żydowie. Asfalt może nie najlepszy, ale i tak nie ma co się rozpędzać. Na drodze zawsze powitają cię sarenki. Z Drzewian jadę w lewo do Żydowa. Ostrymi winklami podjeżdżam na tamę, którą przed chwilą podziwiałam z daleka. Tutaj obowiązkowy przystanek. Nieraz spędzałam tu czas z motocyklistami. To idealne miejsce na kawę w plenerze i chwilę wspomnień. Wobec tego zaliczam pierwszy dłuższy przystanek. Kawiarnia? Nie, to nie dla mnie! Zresztą skąd kawiarnia na koronie tamy... Kawa przyrządzona w plenerze smakuje najlepiej. Wiem to nie od dziś, dlatego mam ze sobą włoski ekspres do kawy i kuchenkę turystyczną.

Dalej lokalną „205” przecinam Polanów (myślę, że ta miejscowość nie jest obca wielu motocyklistom), kieruję się do Sławna. Po drodze zwalniam w miejscowości Krąg. Tamtejszy XV-wieczny zamek rycerski Podewilsów, obecnie hotel, też podziwiam z kanapy sprzęta. Wiem, że w tym miejscu motocykliści często zatrzymują się na spacer czy kawę.

Do Sławna wpadam od południa. Przecinam krajową szóstkę i dalej „205”, przez Stary Jarosław, kieruję się do Darłowa. Prowadzący do niego 24-kilometrowy odcinek miło mnie zaskakuje: 3 lata temu dostał piękny asfaltowy dywan. Uroku dodają pola z wiatrakami, których w tym rejonie jest coraz więcej. Słońce zbliżające się ku zachodowi, zupełnie płaski teren, wielka przestrzeń i zerowy ruch. Idealny moment, by jechać tą trasą. W sezonie letnim tłumy turystów mogą popsuć ten klimat rodem z „Easy ridera”. W Darłowie od razu odbijam do Darłówka Wschodniego.

Na zwolenników zwiedzania czekają tam port i zamek książąt pomorskich. Dla mnie wisienką na torcie jest „patelnia”, skąd roztacza się panorama na miasto, Morze Bałtyckie oraz okoliczne niziny. Jest tam tak fajnie, że dopada mnie ochota na kolejną kawę. Tak mi smakuje, że chwila odpoczynku znacznie się wydłuża. Do przejechania mam jeszcze 38 km lokalną „203”, przez Dąbki i Suchą Koszalińską. Już bez przystanków turlam się do mety. Jadę z bananem pod kaskiem. Droga wyremontowana, trasa przyjemniejsza niż przed kilkoma laty. Z oddali wyłania się Góra Chełmska. Dojeżdżam do mojego ulubionego zakrętu w Gorzebądziu pod wiaduktem kolejowym.

Do domu docieram po zmroku, ale zadowolona z kolejnego dnia spędzonego na motocyklu, pełnego pozytywnej energii.      

         

 Co, gdzie i dlaczego:

Długość trasy: 175 km; wycieczka jednodniowa.

Trasa: Różnorodne odcinki. Głównie drogi lokalne. Na odcinku Mostowo – Drzewiany wąska droga przez las (wyjątek: lotnisko). Piękne krajobrazy, odrobina szybkich winkli. Długie proste, sięgające po horyzont.

Drogi: Asfalt każdej jakości – od dziur po nowy dywan. Ruch umiarkowany, choć latem możliwy silniejszy w okolicach Darłowa.

Co warto zobaczyć: samolot w Rosnowie, tamę w Żydowie, zamek Krąg, port w Darłowie.

Więcej o wojażach Karoliny „Frytardy” Dudzik przeczytacie na jej stronie: motocyklemprzezzycie.pl

Tagi: Zachodniopomorskie | turystyka na weekend

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij