Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.6

Kontrola policyjna: Co mi zrobią jak mnie złapią?

Wychodzisz z zakrętu na prostą, odkręcasz gaz i kawałek dalej dostrzegasz, że policjant, odłożywszy suszarkę, wskazuje na ciebie lizakiem. No to skończyło się rumakowanie...  

Kontrola policyjna Dwa sprzęty na poboczu i koleś do mnie macha, pewnie coś im nawaliło. Prawdziwy motocyklista nie zostawia innych bikerów w potrzebie!

Zasady gry są takie, że jak narozrabiasz, to – gdy cię złapią – ponosisz konsekwencje. W większości przypadków ci się upiecze, jednak prędzej czy później w końcu trafisz na człowieka z lizakiem. Najprawdopodobniej będzie to policjant, bo właśnie drogówka przeprowadza większość kontroli drogowych. Ale nie zdziw się, jeśli do kontroli zatrzyma cię Inspekcja Transportu Drogowego, Straż Graniczna, a w pewnych wypadkach nawet Żandarmeria Wojskowa lub Straż Leśna.

Zazwyczaj wygląda to tak, że za dnia umundurowany policjant daje ci sygnał do zatrzymania lizakiem albo dłonią, natomiast nocą używa podświetlanego lizaka lub czerwonej latarki. Jeżeli jest umundurowany, ma prawo zatrzymać cię w każdym miejscu i czasie, niezależnie od tego, czy stoi obok oznakowanego radiowozu, czy nie. Ale bywają sytuacje wątpliwe. Jeżeli np. próba zatrzymania ma miejsce w środku nocy gdzieś na odludziu i nie widzisz oznakowanego radiowozu, możesz się nie zatrzymywać. Musisz jednak wówczas zgłosić próbę zatrzymania cię na najbliższym posterunku.

W trakcie kontroli drogowej policjant ma prawo sprawdzić twoje dokumenty, papiery motocykla i ubezpieczenie. Może też kazać ci dmuchnąć w alkomat albo zbadać stan techniczny maszyny. Jeśli okaże się, że jesteś pod wpływem promili, ma obowiązek uniemożliwić ci dalszą jazdę. Podobnie z maszyną, jeżeli jej stan zagraża bezpieczeństwu na drodze. Do kompetencji drogówki należy też korzystanie z wszelkiej maści radarów (ręcznych i stacjonarnych), fotoradarów oraz wideorejestratorów. Mało tego – w określonych przypadkach na wniosek policji możesz zostać skierowany na badania lekarskie i egzamin sprawdzający kwalifikacje.

Nie tylko niebiescy
Podobne uprawnienia ma Żandarmeria Wojskowa, z tym że na drogach publicznych może ona kontrolować jedynie kierujących pojazdami należącymi do wojska oraz prowadzone przez żołnierzy służby czynnej. Jeśli więc nie śmigasz właśnie po terenie jednostki wojskowej albo nie dzikujesz po poligonie, to żandarm może skontrolować cię tylko w obecności policjanta. Z kolei funkcjonariusz Straży Granicznej może cię wylegitymować, sprawdzić dokumenty pojazdu oraz zbadać twoją trzeźwość, i towarzystwa drogówki do tego nie potrzebuje.

Inspekcja Transportu Drogowego. W kwestii kontroli ruchu jej funkcjonariusze mają te same uprawnienia, co policja. ITD koncentruje się jednak głównie na kontroli przewoźników, czyli na ciężarówkach i autobusach. Nadzoruje też sieć stacjonarnych fotoradarów i ma flotę nieoznakowanych samochodów, uzbrojonych w mobilne fotoradary i wideorejestratory, które może wykorzystywać także gdy pojazd jest w ruchu.

Strażom gminnym i miejskim wolno znacznie mniej. Owszem, strażnicy też mają do dyspozycji mobilne fotoradary, jednak jeśli takie urządzenie jest zamontowane w samochodzie, to podczas pomiaru auto nie może być w ruchu. Oprócz tego strażnicy mogą kontrolować tylko kierowców niestosujących się do zakazu ruchu oraz łamiących przepisy dotyczące zatrzymania lub postoju pojazdów.

Na spotkanie z kolejną służbą są narażeni zwłaszcza miłośnicy off-roadu. Żeby podpaść Straży Leśnej, nie trzeba wcale zryć młodnika albo rozjechać mrowiska, czasem wystarczy kilka metrów leśnej drogi. Do lasu bowiem, z wyjątkiem oznaczonych miejsc, wjeżdżać nie wolno. Straż Leśna ma prawo zatrzymać, wylegitymować i stosownie ukarać. Jeżeli zechcesz uciekać, pamiętaj, że strażnicy mają prawo ścigać cię również po drogach publicznych leżących poza ich jurysdykcją.

W miastach przygranicznych możesz czasem natknąć się na policjantów z sąsiedniego państwa, pełniących służbę w ramach różnych programów partnerskich. Mogą oni dokonywać kontroli tylko w obecności polskiego policjanta.

Element gry
Jeśli zatem kontrola padnie na ciebie, zatrzymaj motocykl, zgaś silnik i zdejmij kask. Policjant powinien podać ci swój stopień, imię i nazwisko oraz powód, dla którego cię zatrzymał. A ty nie spinaj się bez potrzeby. W końcu kontrola drogowa to jeden z elementów tej gry.

Zapomniałem dokumentów
Podczas kontroli musisz okazać prawo jazdy, dowód rejestracyjny i ubezpieczenie OC. Jeżeli o nich zapomniałeś, nie załamuj się: motocykl nie wyląduje na policyjnym parkingu. Musisz się jednak liczyć się z mandatem 50 zł za każdy brakujący dokument. Jako że policjant musi ustalić twoją tożsamość wylegitymuj się jakimkolwiek innym dokumentem. Jeśli żadnego nie masz, twoją tożsamość poświadczyć może np. pasażer (o ile ma dokumenty). Gdy policjantom uda się ustalić, z kim mają do czynienia, połączą się z Centralną Ewidencją Kierowców (CEK) i sprawdzą twoje uprawnienia. Sprawdzą też w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP), kto jest właścicielem motocykla i czy ma on ważny przegląd oraz ubezpieczenie OC. Jeżeli wszystko jest OK, sprawa się kończy. Możesz jechać.

A może się uda...
A co, jeśli zapomniałeś papierów, bo twój sprzęt nie ma ubezpieczenia lub przeglądu? W obu przypadkach jest niewielka szansa, że ci się upiecze. System ewidencji działa bowiem z pewną bezwładnością i są w nim luki. Mając do czynienia z takim przypadkiem, policjant może nie być w stanie sprawdzić stanu faktycznego i uwierzy ci na słowo. Normalnie brak ważnego przeglądu oznacza zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, a brak ważnego OC grzywnę (3200 zł) i konieczność wykupienia polisy. Inna sprawa, że na takie szczęście na dłuższą metę liczyć nie warto. W razie wypadku brak ważnego przeglądu lub ważnego ubezpieczenia oznacza, że wszelkie szkody i roszczenia pokryjesz z własnej kieszeni, a precyzyjniej – zapłaci za nie Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który następnie pieniądze ściągnie z ciebie.

Co z tymi punktami?
Karą za złamanie przepisów jest mandat wraz z przypisaną do wykroczenia liczbą punktów (taryfikatory na www.policja.pl). Punkty te trafiają do rejestru kierowców naruszających przepisy i przez rok obciążają twoje konto (czas liczy się od daty wykroczenia). Jeżeli masz prawko krócej niż rok, przekroczenie puli 20 punktów oznacza cofnięcie uprawnień, a to znaczy, że ponownie musisz odbyć kurs nauki jazdy i zdać egzaminy. Jeśli prawo jazdy masz dłużej, możesz przed zbliżeniem się do limitu 24 punktów skorzystać z organizowanych przez WORD-y szkoleń dla kierowców łamiących przepisy. W takim szkoleniu można uczestniczyć raz na pół roku i zmniejsza ono liczbę punktów o 6 (koszt kursu: około 350 zł).

W najtrudniejszą sytuację wpędza cię uzbieranie ponad 24 pkt, bo to oznacza skierowanie (na wniosek policji robi to starosta) najpierw na badania psychologiczne, a następnie na egzamin sprawdzający. Przy czym do dnia egzaminu możesz legalnie jeździć. Egzamin weryfikacyjny wygląda jak normalny egzamin na prawo jazdy (test, plac manewrowy, jazda po mieście) i obejmuje wszystkie twoje dotychczasowe kategorie. Jeśli zdasz, punkty są kasowane i możesz nadal cieszyć się jazdą. Jeśli oblejesz, tracisz uprawnienia i musisz zdobywać je od nowa.

Górnego limitu przyznanych za jednym zamachem punktów nie ma, ale w praktyce spektakularne kumulacje zdarzają się niemal wyłącznie gdy ktoś ucieka zamiast zatrzymać się do kontroli. Policjant ma bowiem obowiązek reagować już po ujawnieniu pierwszego wykroczenia i nie powinien siedzieć ci na ogonie, czekając, aż zgarniesz odpowiednio wysoką pulę.

I tak wam ucieknę!
Jeśli nie zatrzymasz się do kontroli drogowej, już tylko za to masz 8 punktów i 500 zł mandatu. Potem licznik bije w miarę kolejnych wykroczeń i sprawa zazwyczaj kończy się w sądzie, gdzie w efekcie możesz się załapać na zakaz prowadzenia pojazdów przez określony czas.

Mało tego – za wszelkie straty, jakie spowodowałeś w trakcie ucieczki, płacisz z własnej kieszeni. Ubezpieczyciel bowiem ma pełne prawo uznać twoje działanie za złamanie zasad zawartej z nim umowy. I jeszcze jedno – lepiej, żebyś wiedział, iż w pewnych sytuacjach policjanci mają prawo użycia broni.

Toplista grzechów
Przestępstwo drogowe, czyli spowodowanie katastrofy lub zagrożenia dla życia, zdrowia i mienia, nieudzielenie pomocy ofierze wypadku, kierowanie pod wpływem alkoholu lub środka odurzającego – za to grozi 10 pkt i rozprawa przed sądem. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h ponad dopuszczalną w danym miejscu to też 10 pkt (i mandat 400-500 zł). Tyle samo punktów dostaniesz za: omijanie pojazdu, który zatrzymał się, by ustąpić pierwszeństwa pieszemu (i 500 zł); niezatrzymanie się w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię osobie niepełnosprawnej (i 350 zł); nieustąpienie pierwszeństwa pieszym na przejściu (i 350 zł); wyprzedzanie na przejściu dla pieszych (i 200 zł) oraz na przejazdach dla rowerzystów lub bezpośrednio przed nimi (i 350 zł).

Co to jest mandat?
Jest to uproszczona forma nałożenia kary finansowej. Można go zastosować tylko wtedy, gdy wina jest niewątpliwa, a ukarany godzi się na jego przyjęcie. Minimalna kwota to 50, maksymalna to 500 zł. Podczas jednej kontroli policjant nie może ukarać kierowcy kwotą wyższą niż 1000 zł. Każdy mandat karny może być jednak podwyższony o 200 do 500 złotych, jeśli kierowca, popełniając wykroczenie, spowoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jeśli więc uznajesz swoją winę i mandat przyjmiesz, to nałożona w ten sposób kara automatycznie staje się prawomocna i nie ma od niej odwołania.

Masz jednak prawo odmówić jego przyjęcia. W takiej sytuacji sprawa trafia do właściwego dla miejsca zdarzenia sądu. Czy warto? Na to musisz odpowiedzieć sobie sam. Jeżeli chodzi tylko o kasę, to zazwyczaj nie, bo jeśli do właściwego sądu masz kawałek, to często same koszty dojazdu na rozprawy mogą okazać się wyższe niż kara, którą ci zasądzą.

Maciej Grabowski

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij