Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.9

Na co wsiąść z nowym prawkiem?

Oto nasze propozycje maszyn używanych, które warto wziąć pod uwagę w zależności od kategorii prawa jazdy zrobionego na nowych zasadach. Wszystkie sprzęty mają dwie wspólne cechy: świetnie się sprawdzały w akcji i sprzedano je w dużych ilościach na różnych rynkach.

Mamy dla was propozycje motocykli używanych dostosowanych osiągami do nowych praw jazdy kategorii A1, A2 i A. Dlaczego wybraliśmy właśnie te? Bo wprawdzie są to bardzo różne maszyny, ale wszystkie sprawdziły się przez lata produkcji i cieszyły wielką popularnością wszędzie tam, gdzie były sprzedawane. Można więc uważać je za wszechstronnie przetestowane w różnych warunkach i wiadomo o nich wszystko.

Tym, którzy przebrnęli przez egzaminy i za chwilę odbiorą prawko A1, a ponadto kochają przecinaki, polecamy Aprilię RS 125. Ważna sprawa na samym początku: RS 125 był produkowany w dwóch wersjach podstawowych – 15-konnej i właśnie ta spełnia kryteria prawa jazdy A1, oraz tzw. otwartej 24-konnej (wcześniej były jeszcze wersja 28- i 30-konna). 24-konny RS 125 wpisuje się w ramy nakreślone dla prawka A2.

Jak rozpoznać, czy mamy do czynienia ze słabszym RS-em 125? To proste – należy dokręcić silnik do maksymalnych obrotów. Wersja o mocy 15 KM będzie osiągać maksymalnie 8500-9000 obr/ /min, natomiast otwarta dojdzie do ponad 12 000 obr/min. Aprilia RS 125 ma porządne podwozie. Wykorzystano w nim doświadczenia z motocykli tej marki startujących w Grand Prix. Przednie zawieszenie upside-down, sztywna aluminiowa rama i wyścigowy wahacz – to wszystko zapewniło sprzętowi świetne prowadzenie, co przełożyło się na popularność.


Nieco gorzej jest z silnikiem. Austriacki Rotax, stosowany przez Aprilię, powstał jako Bombardier 125 i był przeznaczony do wyścigów. Na początku zaworem w układzie wydechowym sterowała podciśnieniowa membrana. Zawór działał z grubsza jak przepustnica w gaźniku podciśnieniowym. To urządzenie można poznać po tym, że ma kształt jak typowy dzwonek rowerowy.

Ale ponieważ zawór ma postać suwaka chowającego się w cylindrze, szybko pokrywał się nagarem i przestawał działać. Do sterowania nim zaprzęgnięto więc elektronikę. To tylko częściowo rozwiązało problem, bo po dłuższej eksploatacji zawór nadal zapycha się nagarem i zacina w pozycji otwartej. Motocykl jedzie wtedy znacznie gorzej na niższych i średnich obrotach oraz jest mniej elastyczny. Ale uwaga: są wersje 15-konne, w których zawór jest zablokowany śrubką właśnie w pozycji otwartej. Warto więc, by motocykl obejrzał mechanik, i to taki, który zna się na dwusuwach. Tym bardziej że w RS-ie 125 stosunkowo szybko zużywa się tłok. Mocniej hałasuje wtedy w cylindrze, ale w Aprilii tego nie słychać z powodu płaszcza wodnego tłumiącego hałas. Motocykl ze zużytym tłokiem ma znacznie gorsze osiągi, więc znowu – warto skorzystać z usług mechanika.

Kto zdobędzie prawo jazdy A2 i myśli o motocyklu uniwersalnym, ale też takim, który wjedzie w teren, może wziąć pod uwagę Yamahę XT 600. Jest ich sporo na rynku motocykli używanych. Są to niesłychanie trwałe maszyny: przebiegi rzędu 70-80 tys. km to dla nich normalka, mimo że inne silniki jednocylindrowe niekoniecznie umieją dać sobie z nimi radę.

Jakość wykonania była dobra, z wyjątkiem skrzyni biegów, która po prostu potrafi się zużyć. Szczególnie jeśli poprzedni właściciel(-e) niechlujnie zapinał(-li) biegi. Podczas jazdy próbnej należy kilkakrotnie przejść przez wszystkie biegi, dokręcając silnik do różnych prędkości obrotowych. Jeżeli któryś bieg wyskoczy lub zapnie się tzw. luz międzybiegowy, wszystko jest jasne.

Można się też zdecydować na nowszą wersję, czyli XT 660, którą występuje jako R (enduro), X (supermoto) i Z (Ténéré). W tych maszynach absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Tyle że jest to znacznie droższa opcja i dlatego świeżo upieczonemu adeptowi A2 na pierwszy większy motocykl polecamy XT 600.

Z prawkiem kategorii A wolno już wszystko. Jeżeli jego właściciel przymierza się do motocykla do wszystkiego, któremu nigdy nie zabraknie mocy – nawet obładowanemu bagażem – świetny będzie Suzuki GSF 1200 Bandit. To starsza wersja, ale my polecamy nowszy, a więc GSF-a 1250. O ile starszego Bandita dręczyły różne drobne awarie (np. pęknięcia od wibracji chłodnicy oleju lub innych detali), o tyle w nows z y m , dysponującym „wodnym” silnikiem, nie ma się już czego przyczepić.

W większości serwisów Suzuki twierdzą, że nigdy żaden Bandit 1250 nie przyjechał na naprawę gwarancyjną. Jest jeden wyjątek od tego idealnego obrazu. Otóż 2 marca 2011 roku Suzuki ogłosiło akcję serwisową dotyczącą regulatorów napięcia z pewnego okresu produkcji. Regulator grzał się, płytka jego podstawy ulegała wygięciu i powodowała zwarcia. Felerny regulator dolegał też kilku innym modelom Suzuki. Wystarczy pojechać do autoryzowanego serwisu Suzuki na przegląd i tam po numerze VIN ustalą, czy dany motocykl jest objęty akcją. Jeśli jest, wymienią element w ramach gwarancji.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Oto nasze propozycje maszyn używanych, które warto wziąć pod uwagę w zależności od kategorii prawa jazdy zrobionego na nowych zasadach. Wszystkie sprzęty mają dwie wspólne cechy: świetnie się sprawdzały w akcji i sprzedano je w dużych ilościach na różnych rynkach.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:23:58