Motocykl poleca:

Nad Bałtyk: piękną setką nad polskie morze

Poleć ten artykuł:

Tytułowa setka nie oznacza średniej prędkości uzyskanej po drodze ani liczby połkniętych komarów. Chodzi o drogę stu zakrętów między Czaplinkiem a Połczynem-Zdrojem.

Spacer wśród „parkujących” na plaży kutrów rybackich to jedna z atrakcji Kołobrzegu. Zobacz całą galerię

Wczesnym weekendowym rankiem, gdy większość mieszkańców jeszcze śpi i drogi są niemal puste, opuszczamy rodzinny Szczecin. Na Stargard Szczeciński śmigamy dłuższą drogą ekspresową, bo chcemy uniknąć krótszej wprawdzie, ale gorszej drogi z nierówno spasowanych poniemieckich płyt. Z centrum Stargardu Szczecińskiego drogą numer 20 wylatujemy na Czaplinek.

Podróżuje się tym przyjemniej, że w dzień wolny od pracy jesteśmy na szlaku niemal tylko my, ponadto między miejscowościami zaczynają się pojawiać łuki drogi, a na horyzoncie majaczą małe jeziora. Fajnym zjawiskiem są tiry wiozące drewno do pobliskiego tartaku w Chociwlu. Po przejeździe takiego składu ożywczy zapach świeżego drewna jeszcze długo unosi się w powietrzu. W Czaplinku robimy sobie przerwę nad jeziorem Drawsko. Miejscowość tę otaczają jeszcze cztery inne jeziora oraz las. Jesteśmy na Pojezierzu Drawskim, które ma ponad 250 jezior.

Przed wjazdem na drogę stu zakrętów robimy spontaniczny wypad do Bornego Sulinowa – kiedyś miasteczka militarnego. Dziś część miasta jest zasiedlona, niemniej wciąż straszą ruiny koszar. W latach II wojny światowej wysiedlono stąd ludność w celu budowy bazy wojskowej. Dopiero w 1992 roku wojsko sowieckie opuściło Borne Sulinowo, a miasto zostało przekazane władzom polskim. Od tego czasu trwa przywracanie miastu normalności i turystycznego charakteru związanego z historią oraz przyległym jeziorem.

25 km powrotu do Czaplinka i wyczekiwana droga stu zakrętów między jeziorami stoi przed nami otworem. Na parkingu pod ruinami zamku Drahim odczekujemy, aż puszki przejadą, by nie popsuły nam zabawy z płynnej jazdy i składania się w zakręty. No to jedziemy! Ta droga numer 163 to blisko 30 kilometrów wijącego się niczym spaghetti, równego asfaltu. Emocje gwarantowane, tak samo jak widoki podczas przemierzania Doliny Pięciu Jezior. Trasa 163 po kolejnych, już znacznie spokojniejszych 60 kilometrach, zaprowadziła nas do Kołobrzegu.

Uzdrowisko Kołobrzeg nie wymaga zbytnio opisywania. Nadmorski klimat, smażona ryba na promenadzie i spacer po molo to jedne z wielu poprawiaczy nastroju, które oferuje Kołobrzeg. Idealnie byłoby zostać gdzieś na noc i wziąć zastrzyk energii w jednym z tutejszych spa. Zamiast tego – posileni i napojeni – ruszamy z powrotem do Szczecina, by przed zmierzchem być na miejscu.

Wybieramy drogę nr 162 na Świdwin i Drawsko Pomorskie. Jest mniej uczęszczana niż krajówka i trochę pofałdowana, niemniej szybko doprowadza nas do Drawska. Stąd kolejny już dziś raz przemierzamy dwudziestkę, która lasami i delikatnymi zawijasami wiedzie do Stargardu. Późnym wieczorem, zmęczeni, ale zadowoleni, jesteśmy w Szczecinie.

Tego dnia połączyliśmy w jedno 500-kilometrową wyprawę, świetną zabawę na drodze stu zakrętów – na której, jeżdżąc w kółko, można spędzić cały dzień – oraz Kołobrzeg, w którym weekend to za krótko.

 mc

Tagi: turystyka | turystyka motocyklowa | Bałtyk

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij