Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Okiem psychologa: Klapki na motocyklu

Częstym i stereotypowym obrazem człowieka na motocyklu jest dopełniający się wizerunek: ścigacz, a na nim koleś w dresie i koszulce, spod której wystają bicepsy i tatuaże. Kask, zazwyczaj niezapięty wydaje się jedynie zbędnym dodatkiem.

Częstym i stereotypowym obrazem młodego człowieka na motocyklu to dopełniający się wizerunek: ścigacz, potężnej wagi ciała „kierownik” przy jednoczesnym lekkim (by nie powiedzieć lekkomyślnym) ubiorze eksponującym tatuaże i/lub muskulaturę. Kask staje się jedynie nie pasującym dodatkiem. Pomyślmy nieco i konsekwencjach takiego obrazu.

Zacznijmy od perspektywy widzów nie związanych z dwoma kołami. Na pewno szybko byśmy się zgodzili, że tak widziany motocyklista nie powoduje zbyt poważnego postrzegania swojej osoby. Każdy kto wywrócił się choćby na hulajnodze wie jak bolesne są zadrapania i stłuczenia dłoni nieosłoniętych rękawicami i/lub kolan ochraniaczami. A teraz widzimy młodziana, który jedzie kilkadziesiąt razy szybciej przy podobnych (jak my) zabezpieczeniach. No - może ma na sobie z odzieży ochronnej jedynie kask. Jeżeli wiezie pasażerkę, to pewnie ma ona (oprócz kasku) obcisłe jeansy podkreślający walory estetyczne oraz szpilki / kozaki. Nie wydaje nam się zatem, że ta para „jakoś szczególnie przykłada wagę do swojego bezpieczeństwa”.

Powyższy obraz niesie jednak za sobą pewne poważne konsekwencje postrzegania społecznego. Albowiem jeżeli ktoś sam nie dba o siebie, nie zważa o własne bezpieczeństwo, to czemu ja - jako inny użytkownik ruchu drogowego - mam zwracać na tego człowieka szczególną uwagę. „Jeżeli on chce się zabić / poważnie zranić - to  jest to idiota”. Oznacza to, że ten człowiek naraża się nie tylko na poważne skutki w sytuacji wypadku, ale również może zwiększać ryzyko jego wystąpienia! Np. może „zachęcać” do wymuszania pierwszeństwa, zbyt blisko przeprowadzanego manewru wyprzedzania lub omijania. Najgorsze (i najciekawsze) jest jednak to, że ten wizerunek uogólnia się niestety na innych użytkowników dwóch kółek. Niestety, jak pokazują badania psychologów społecznych nad stereotypizowaniem, obraz ten przenosimy na innych, nawet dobrze ubranych motocyklistów. Oni po prostu jawią nam się jako „banda wariatów”. I problem polega na tym, że wspomniane wyżej negatywne / niebezpieczne  zachowania prezentujemy wobec całej grupy.

Przesiądźmy się teraz na siodełko opisanego wyżej sportowego motocykla. Konsekwencje są niemal oczywiste - tak się zachowując / ubierając prowokuję innych do prezentowania niebezpiecznych zachowań wobec mnie. Skutek jest jednak mniej oczekiwany, choć równie niebezpieczny. Widząc jak wiele „puszkarzy” nierozsądnie wobec mnie postępuje, zaczynam całą tę grupę negatywnie postrzegać i w konsekwencji zwalczać. Mijając ich odkręcam manetkę by ogłuszyć eksplozją huku; jadąc w korku rysuję boki samochodów, które (moim zdaniem) utrudniają mi przejazd.

Obróćmy jednak ten obraz i zobaczmy czy na jego drugiej stronie jest coś ciekawego. Zobaczymy tam ten sam motocykl na promenadzie letniego kurortu. Tym razem dosiada go para obuta pełen strój motocyklowy włącznie z wysokimi butami motocyklowymi i rękawiczkami. Opisana wyżej perspektywa kierowcy nieco się więc zmienia. Co więcej, możemy zacząć szanować pasję tych ludzi.

Jednakże - jak się wydaje - mało kierowców samochodów docenia ten drugi obraz. Wydawać by się mogło, że to jak ktoś jest ubrany na motocyklu to jego prywatna sprawa (i co najwyżej jest świadectwem oleju nie tylko w silniku ale i głowie). Nic bardziej mylnego. Doceńmy, że ten kierowca (i pasażerka) nawet w pełni lata stosują pełne zabezpieczenia. Dlaczego winniśmy im (jako „puszkarze”) wdzięczność? Nich posłuży nam do tego krótka przypowieść.

Wyjeżdżasz - drogi Czytelniku - ze swojego osiedla. Jesteś więc na drodze podporządkowanej (gdyż jest to - w rozumieniu przepisów - droga osiedlowa) i włączając się do ruchu źle oceniłeś miejsce skrętu i przód Twojego samochodu przez moment wystaje na drugi pas dla jadących z naprzeciwka. Pech chce, że jedzie tam motocyklista. Całe szczęście zgodnie z przepisami i rozsądkiem w prawej ręce (gdzie znajduje się manetka). Skutek jest taki, że musnąłeś jego motocykl, który się niestety wywraca. Motocyklista szoruje „tyłkiem” po asfalcie i zatrzymuje się kawałek dalej. I tutaj zaczyna mieć dla Ciebie znaczenie jak on jest ubrany. Jeżeli nie ma rękawiczek i/lub solidnych spodni i/lub butów (momentalnie się je gubi podczas kraksy jeżeli są to zwykłe „adidasy”) z tego niewinnego „szlifu” szykują się dla Ciebie poważne konsekwencje. Być może po raz pierwszy w życiu otrzymasz wyrok sądowy!!! Będziesz miał poważne problemy przy zmianie pracy, kupowaniu komórki, czy braniu kredytu na mieszkanie. Mógłbyś teraz zapytać - ALE DLACZEGO? Ok - to moja wina; zagapiłem się i jestem winien - ale czemu nie zwykły mandat i punkty karne? A to dlatego, że te otarcia na pewno będą na tyle poważne, że otrzyma on zwolnienie przekraczające 7 dni. A to dla Ciebie oznacza, że spowodowałeś wypadek, a nie kolizję. Są ranni, poszkodowani. Masz sprawę sądową. Jeżeli w tej samej sytuacji kierowca na motocyklu jest świetnie (i drogo!!!) ubrany - ratuje nie tylko sobie skórę, ale i Tobie. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni! Doceńmy zatem tych rozsądnych motocyklistów, którzy niekoniecznie dbają o swój wizerunek, ale i Twoje bezpieczeństwo!


O autorze: Dr Wojciech Kulesza - Z zamiłowania i wykształcenia psycholog społeczny związany ze Szkołą Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie.
Tekst jest elementem z kampanii Motopozytywni.pl prowadzonej przez Krajowe Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Częstym i stereotypowym obrazem młodego człowieka na motocyklu to dopełniający się wizerunek: ścigacz, potężnej wagi ciała „kierownik” przy jednoczesnym lekkim (by nie powiedzieć lekkomyślnym) ubiorze eksponującym tatuaże i/lub muskulaturę. Kask staje się jedynie nie pasującym dodatkiem. Pomyślmy nieco i konsekwencjach takiego obrazu.

Zacznijmy od perspektywy widzów nie związanych z dwoma kołami. Na pewno szybko byśmy się zgodzili, że tak widziany motocyklista nie powoduje zbyt poważnego postrzegania swojej osoby. Każdy kto wywrócił się choćby na hulajnodze wie jak bolesne są zadrapania i stłuczenia dłoni nieosłoniętych rękawicami i/lub kolan ochraniaczami. A teraz widzimy młodziana, który jedzie kilkadziesiąt razy szybciej przy podobnych (jak my) zabezpieczeniach. No - może ma na sobie z odzieży ochronnej jedynie kask. Jeżeli wiezie pasażerkę, to pewnie ma ona (oprócz kasku) obcisłe jeansy podkreślający walory estetyczne oraz szpilki / kozaki. Nie wydaje nam się zatem, że ta para „jakoś szczególnie przykłada wagę do swojego bezpieczeństwa”.

Powyższy obraz niesie jednak za sobą pewne poważne konsekwencje postrzegania społecznego. Albowiem jeżeli ktoś sam nie dba o siebie, nie zważa o własne bezpieczeństwo, to czemu ja - jako inny użytkownik ruchu drogowego - mam zwracać na tego człowieka szczególną uwagę. „Jeżeli on chce się zabić / poważnie zranić - to  jest to idiota”. Oznacza to, że ten człowiek naraża się nie tylko na poważne skutki w sytuacji wypadku, ale również może zwiększać ryzyko jego wystąpienia! Np. może „zachęcać” do wymuszania pierwszeństwa, zbyt blisko przeprowadzanego manewru wyprzedzania lub omijania. Najgorsze (i najciekawsze) jest jednak to, że ten wizerunek uogólnia się niestety na innych użytkowników dwóch kółek. Niestety, jak pokazują badania psychologów społecznych nad stereotypizowaniem, obraz ten przenosimy na innych, nawet dobrze ubranych motocyklistów. Oni po prostu jawią nam się jako „banda wariatów”. I problem polega na tym, że wspomniane wyżej negatywne / niebezpieczne  zachowania prezentujemy wobec całej grupy.

Przesiądźmy się teraz na siodełko opisanego wyżej sportowego motocykla. Konsekwencje są niemal oczywiste - tak się zachowując / ubierając prowokuję innych do prezentowania niebezpiecznych zachowań wobec mnie. Skutek jest jednak mniej oczekiwany, choć równie niebezpieczny. Widząc jak wiele „puszkarzy” nierozsądnie wobec mnie postępuje, zaczynam całą tę grupę negatywnie postrzegać i w konsekwencji zwalczać. Mijając ich odkręcam manetkę by ogłuszyć eksplozją huku; jadąc w korku rysuję boki samochodów, które (moim zdaniem) utrudniają mi przejazd.

Obróćmy jednak ten obraz i zobaczmy czy na jego drugiej stronie jest coś ciekawego. Zobaczymy tam ten sam motocykl na promenadzie letniego kurortu. Tym razem dosiada go para obuta pełen strój motocyklowy włącznie z wysokimi butami motocyklowymi i rękawiczkami. Opisana wyżej perspektywa kierowcy nieco się więc zmienia. Co więcej, możemy zacząć szanować pasję tych ludzi.

Jednakże - jak się wydaje - mało kierowców samochodów docenia ten drugi obraz. Wydawać by się mogło, że to jak ktoś jest ubrany na motocyklu to jego prywatna sprawa (i co najwyżej jest świadectwem oleju nie tylko w silniku ale i głowie). Nic bardziej mylnego. Doceńmy, że ten kierowca (i pasażerka) nawet w pełni lata stosują pełne zabezpieczenia. Dlaczego winniśmy im (jako „puszkarze”) wdzięczność? Nich posłuży nam do tego krótka przypowieść.

Wyjeżdżasz - drogi Czytelniku - ze swojego osiedla. Jesteś więc na drodze podporządkowanej (gdyż jest to - w rozumieniu przepisów - droga osiedlowa) i włączając się do ruchu źle oceniłeś miejsce skrętu i przód Twojego samochodu przez moment wystaje na drugi pas dla jadących z naprzeciwka. Pech chce, że jedzie tam motocyklista. Całe szczęście zgodnie z przepisami i rozsądkiem w prawej ręce (gdzie znajduje się manetka). Skutek jest taki, że musnąłeś jego motocykl, który się niestety wywraca. Motocyklista szoruje „tyłkiem” po asfalcie i zatrzymuje się kawałek dalej. I tutaj zaczyna mieć dla Ciebie znaczenie jak on jest ubrany. Jeżeli nie ma rękawiczek i/lub solidnych spodni i/lub butów (momentalnie się je gubi podczas kraksy jeżeli są to zwykłe „adidasy”) z tego niewinnego „szlifu” szykują się dla Ciebie poważne konsekwencje. Być może po raz pierwszy w życiu otrzymasz wyrok sądowy!!! Będziesz miał poważne problemy przy zmianie pracy, kupowaniu komórki, czy braniu kredytu na mieszkanie. Mógłbyś teraz zapytać - ALE DLACZEGO? Ok - to moja wina; zagapiłem się i jestem winien - ale czemu nie zwykły mandat i punkty karne? A to dlatego, że te otarcia na pewno będą na tyle poważne, że otrzyma on zwolnienie przekraczające 7 dni. A to dla Ciebie oznacza, że spowodowałeś wypadek, a nie kolizję. Są ranni, poszkodowani. Masz sprawę sądową. Jeżeli w tej samej sytuacji kierowca na motocyklu jest świetnie (i drogo!!!) ubrany - ratuje nie tylko sobie skórę, ale i Tobie. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni! Doceńmy zatem tych rozsądnych motocyklistów, którzy niekoniecznie dbają o swój wizerunek, ale i Twoje bezpieczeństwo!


O autorze: Dr Wojciech Kulesza - Z zamiłowania i wykształcenia psycholog społeczny związany ze Szkołą Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie.
Tekst jest elementem z kampanii Motopozytywni.pl prowadzonej przez Krajowe Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Na początku mojej wypowiedzi proponuję zastanowić się czym jest dla nas motocykl. 
    1. pojazdem posiadanym do jazdy sportowej na torze
    2. pojazdem uniwersalnym mającym dawać przyjemność z jazdy oraz służącym do dojazdów do pracy, załatwiania interesów
    3. pojazdem mającym dawać przyjemność w trakcie jazdy po zwykłych drogach np w celach turystycznych.
    Jeśli posiadamy moto do jazdy po torze to torowy kombinezon jest w stanie zabezpieczyć nas przed lekkimi urazami oraz przed otarciami w trakcie upadku i szorowania po asfalcie. Nie występują tu niedogodności związane ani z długotrwałym ubiorem tego stroju po zejściu z motocykla ani z konieczności paradowania w nim w miejscach nie związanych z jazdą. Jest to więc co najmniej wskazana część ekwipunku motocyklisty- zawodnika.
    Jeśli korzystamy z moto jak w pkt 2 i 3 to torowy kombinezon nie tylko z racji swego przeznaczenia nie jest nas w stanie ustrzec przed skutkami uderzenia w przeszkodę co występuje w większości wypadków drogowych to powoduje otępienie w czasie jazdy w ciepłe dni czy częstych postojów w miejskich korkach.Skutkiem takiego otępienia jest dyskomfort wynikły z przegrzania oraz zmniejszenie refleksu i uwagi u przegrzanego motocyklisty co może wprost prowadzić do groźnego wypadku i być o wiele niebezpieczniejsze od ,,ślizgu tyłkiem po asfalcie''.Sam fakt braku jakiegokolwiek zabezpieczenia działa lepiej od posiadania nieużytecznego zabezpieczenia poprzez wzmożenie uwagi i ostrożniejszą jazdę ,,,bo przecież nic mnie nie chroni''.
    Jeśli motocykl używany do jazdy w ,,cywilu'' ma dawać nam radość to nie możemy robić z siebie bezsensownych męczenników ani powodować aby ktoś się od nas odsuwał bo śmierdzimy w przepoconym kombinezonie po dojechaniu do pracy, urzędu czy nawet kina.
    Uważam że panujący u nas ostatnimi laty trend na zazwyczaj drogie motocyklowe ciuchy idzie w parze z modą na drogie zabawki nowobogackich którymi stopniowo stają się motocykle i szpanerstwo. Latasz na starszym motocyklu, nie masz stosownych ciuchów toś dziad. Ta nasza ,,moda'' w niczym nie przypomina tej z południowej Europy i nawet nie sprawia że dzięki niej mamy mniej groźnych wypadków niż w krajach gdzie inni użytkownicy dróg zwyczajnie pukają się w czoło na widok motocyklisty w ,,skórzanej zbroi'' w 30 st. upale. 
    W artykule jest mowa o skutkach potrącenia motocyklisty przez nieuważnego kierowcę. Czy to są kpiny? Co mnie obchodzi że ślepy, nieuważny i nie umiejący jeździć puszkarz pójdzie nawet do więzienia za to że mnie tylko dotknął zderzakiem powodując moją wywrotkę a tym samym obrażenia pow. 7 dni i uszkodzenie mojej maszyny? Czy z uwagi na fakt poruszania się po drogach takich ludzi oraz pijaków, słabo widzących staruszków, inwalidów mających problem z opanowaniem pojazdów mam przestać być motocyklistą lub dusić się cały sezon w niewygodnym kombinezonie? Przecież to jest chore..Czy puszkarze zaczną z uwagi na fakt że niektórzy motocykliści jeżdżą bardzo szybko zakładać płyty pancerne jak w czołgach do swoich samochodów? A jeśli to zaczną robić to czy to będzie normalne? Nie... nikt tego nie będzie robił ani nie spróbuje przekonać do tego puszkarzy tak jak próbuje nas przekonać o konieczności jazdy w stroju na tor po drogach publicznych... :ph34r:

    marian65, 2014-02-01 15:34:33
  • avatar
    zgłoś
    Częstym i stereotypowym obrazem człowieka na motocyklu jest dopełniający się wizerunek: ścigacz, a na nim koleś w dresie i koszulce, spod której wystają bicepsy i tatuaże. Kask, zazwyczaj niezapięty wydaje się jedynie zbędnym dodatkiem.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:21:24