Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Po sezonie enduro 2009

Kiedy zaczynał się sezon enduro, nie brakowało pytań: Jak to będzie w tym roku? Czy popularność enduro w końcu odbije się od dna? Czy zmiany regulaminowe przyniosą oczekiwany skutek? Kto powalczy o tytuł mistrza Polski w klasyfikacji generalnej, a kto jest faworytem w poszczególnych klasach? Znamy już odpowiedzi na wszystkie te pytania, ale prześledźmy i przypomnijmy sobie jeszcze raz wszystko od początku.

Jeszcze przed sezonem okazało się, że zabraknie kilku zawodników z czołówki polskiego enduro. Z powodu poważnych kontuzji sezon musieli odpuścić m.in. Sebastian Krywult i Wacław Skolarus. Pierwsze dwie eliminacje (Kielce i Piekoszów) wykazały, że enduro nadal jest bardzo popularny, a zmiany regulaminowe spowodowały, że na starcie stanęło blisko 160 zawodników. Kielecka eliminacja była pierwszym sprawdzianem dla wszystkich zawodników. Można było zobaczyć, kto i jak intensywnie trenował przez zimę. W Kielcach drugiego dnia z powodu pecha zawodów nie kończy faworyt MP Michał Szuster (Self Kielce). Zwyciężył obrońca tytułu z zeszłego roku, nadal będący w świetnej formie Marcin Frycz, startujący w barwach debiutującego klubu CKM Cieszyn. Ostatecznie Michał Szuster okazał się bezkonkurencyjny. Choć trochę pechowo rozpoczął sezon, zaliczył 9 zwycięstw na 10 startów i bezapelacyjnie zdobył tytuł mistrza Polski w generalce i w klasie E1.

Niespodzianek nie było również w klasie Weteran, gdzie wszystkich 10 rund wygrał Mirosław Kowalski (SMK Krzeniów). Najostrzejsza rywalizacja odbyła się w klasie E2/E3, w której ścigali się dwaj koledzy z CKM-u Cieszyn: Marcin Frycz i 18-letni Paweł Szymkowski oraz Mateusz Bembenik z SMK Krzeniów.


Po pechu, jaki dopadł Michała, Marcin postanowił walczyć o pierwsze miejsce w generalce. Żeby wygrać, musiał zbierać jak najwięcej punktów, a przecież również w klasie E2/E3 miał na karku dwóch mocnych zawodników, którzy nie zamierzali odpuszczać. Kiedy jednak Marcin w Sokółce podczas 5. eliminacji uległ wypadkowi i jego walka w MP się skończyła – dwaj rywale ze zdwojoną siłą przystąpili do ataku, bo poczuli, że mistrzostwo P w klasie E2/E3 jest w ich zasięgu.

 

Na wykresie widać, jak kształtowała się walka między nimi. Wszystko rozstrzygnęło się w Łęcznej. Paweł, żeby zwyciężyć, musiał wygrać oba dni. W sobotę wgrał z przewagą prawie 4 sekund, ale to było dopiero 50% planu. W niedzielę od rana przystąpił do ataku, świetnie poszła mu na próba extreme, dzięki czemu wypracował sobie ponad 9-sekundową przewagę nad Mateuszem. Jednak na próby crossowa i enduro poszły mu znacznie gorzej. Natomiast Mateo pojechał jak natchniony, wykręcając na tych próbach najlepsze czasy (nawet w generalce!: 2’59’’,76 – próba crossowa). Przed ostatnią próbą enduro Szymkowski miał przewagę niecałej sekundy. To tak, jakby się raz podeprzeć nogą. Na ostatnich metrach lepszy o 3 sekundy okazał się bardziej doświadczony Mateusz i to on został mistrzem Polski w klasie E2/E3.



Inaczej rywalizacja wyglądała w klasie Junior 50. Tam dominował Andrzej Łazarczyk, który w miarę upływu czasu zajmował coraz lepsze lokaty. Widać dużo dało mu przygotowanie techniczne u najlepszych polskich zawodników, takich jak Michał Szuster i Mirek Kowalski. Poza tym należy wspomnieć, że jest to najtrudniejsza klasa. Motocykle o pojemności 50 cm3 kosztują tyle, co dla dorosłych, wymagane jest wykonanie wiele przeróbek, aby zagwarantować ukończenie rajdu.

W klasie Junior bez większego zagrożenia (poza jednym, kiedy w Opolu na swoim terenie dwa razy wygrał Kuba Strzelczyk Hawi Racing Team) zwyciężył Sylwester Jędrzejczyk KKM Kwidzyn. Zawodnik ten w przyszłym roku opuszcza klasę Junior. Zobaczymy, gdzie zaatakuje.



Miniony sezon przypomniał o dwóch zasadach, o których warto również pamiętać w przyszłym roku: 1. prawdziwi sportowcy walczą do samego końca, 2. dzięki konsekwencji, systematyczności i odrobinie szczęścia można osiągnąć założony cel.



Od tego sezonu nastąpiły zmiany organizacyjne, zawody dostały lepszą oprawę, poprawiono oznakowanie dojazdu, podczas zawodów rozdawano folder o trasie rajdu i okolicy i z innymi informacjami przydatnymi nie tylko dla kibiców. Nad każdą eliminacją prowadzony był ścisły nadzór. Mało kto wie, ale każde zawody oceniała specjalna komisja, w której brałem udział m.in. ja. Ocenie podlegały 24 tematy (szczegóły na stronie www.endurosport.pl) w skali od 2 do 5, jak dawniej w szkole. Nie będę wspominał o wpadkach organizatorów, powiem tylko, iż według moich ocen najlepsze zawody (Łęczna) otrzymały średnią notę 4,75. Dla porównania najgorsze miały ocenę 3,91.



Na koniec należy wspomnieć o sponsorach, bez których nie ma szans na sukces. Szczególne podziękowania za udział na każdej rundzie dla firmy Olek Motocykle za ufundowanie nagród rzeczowych i pieniężnych dla zawodników w startujących w Pucharze Polski, dla firmy Yamaha Motor Polska za ufundowanie wspaniałych nagród rzeczowych w MP, dla firm Kris Polska, Filar Stahl, M. Wróbel Racing Team Poland, InterRisk za pomoc finansową przy organizacji zawodów.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kiedy zaczynał się sezon enduro, nie brakowało pytań: Jak to będzie w tym roku? Czy popularność enduro w końcu odbije się od dna? Czy zmiany regulaminowe przyniosą oczekiwany skutek? Kto powalczy o tytuł mistrza Polski w klasyfikacji generalnej, a kto jest faworytem w poszczególnych klasach? Znamy już odpowiedzi na wszystkie te pytania, ale prześledźmy i przypomnijmy sobie jeszcze raz wszystko od początku.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:00:32