Motocykl poleca:

Pobocza motocyklizmu: Jubiler z Saskiej Kępy

Poleć ten artykuł:

Motocyklizm to bardzo szerokie pojęcie, obejmujące sport, turystykę, subkultury motocyklowe i jeszcze wiele innych zjawisk. Motocykliści lub – jak mówią Anglosasi – bikerzy stworzyli własny, odrębny świat. Przedstawiamy człowieka, który ma w tym swój niemały udział.

Jurka Podobasa, mimo że nie jeździ na własnym sprzęcie, dobrze znają stali bywalcy zlotów. Na żadnej harleyowej imprezie nie może zabraknąć jego stoiska z motocyklową biżuterią, znaczkami, odznakami i tym podobnymi gadżetami. Wprawdzie Jurek najlepiej czuje się w harleyowym klimacie, ale nie stroni też od zlotów ogólnych. Jego kariera jako zawodowego jubilera trwa nieprzerwanie od 1972 r., kiedy to zajął się sztuką użytkową, biżuterią i brązownictwem. Tworzy też figury, odlewy, żyrandole, kinkiety, lustra i ramy. Ma na swoim kącie liczne wystawy. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą.

Jurek urodził się, wychował i mieszka w warszawskiej dzielnicy artystów Saskiej Kępie. Miało to wpływ na jego motocyklowe fascynacje. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. tworzyły się w Polsce pierwsze nieformalne kluby harleyowców, na Saskiej Kępie działała dość liczna grupa entuzjastów tej marki. Po okolicy grzmiało kilkanaście legendarnych „wuelek”, które chłopaki wyciągali z różnych piwnic i komórek, jeżdżąc po całym kraju w poszukiwaniu zdobyczy. Wszyscy oni byli kolegami lub znajomymi Jurka. W tamtych latach mówiło się o nich głośno. Roman Kuźmowicz był dumnym posiadaczem Hydry Glide, chyba pierwszego „górniaka” w Polsce. Z kolei Krzysztof Fiszer tworzył niesamowite trójkołowce i inne wydumki. Przebywając w towarzystwie tych zapaleńców, Jurek przesiąkł harleyowym klimatem. Dorabiał kolegom różne potrzebne detale. Od czasu do czasu ktoś z harleyowców zgłaszał się z prośbą, żeby wykonać mu jakiś sygnet czy coś w tym rodzaju.




W latach 80. Jurek rozpoczął współpracę z angielsko-polską firmą jubilerską, dla której projektował i wykonywał wzory biżuterii. Od 1988 r. prowadzi własną pracownię. W tym samym czasie subkultury motocyklowe zaczęły się w Polsce szybko rozwijać. Zamówienia motocyklistów pojawiały się coraz częściej i w końcu powstała pierwsza kolekcja biżuterii dla bikerów. Od 12 lat Jurek jeździ na zloty, gdzie sprzedaje swoje wyroby. Od wiosny do jesieni w każdy weekend pakuje do samochodu cały swój kram i rusza w trasę. W ten sposób zaliczył więcej imprez niż niejeden stary zlotowy wyjadacz.

Mimo że motocykliści wybierają na ogół motywy związane ze śmiercią – czaszki, szkielety, piszczele lub wizerunki orła – Jurek wciąż wymyśla nowe wzory. Ostatnio modne stały się srebrne wyroby wykańczane miedzią lub srebrna biżuteria z turkusami. Jak twierdzi jubiler z Saskiej Kępy, motocykliści to bardzo wdzięczna klientela. Ma wśród nich wielu przyjaciół i jadąc na imprezy, czuje się jak w dobrej rodzinie. Ostatnio przebąkuje nawet, że jak tylko córka zrobi prawo jazdy i bę- dzie mogła prowadzić samochód, Jurek wreszcie przesiądzie się na motocykl. Kiedy tajk się stanie, dokładnie nie wiadomo. Ale jednego możemy być pewni – bez ludzi takich jak on nasz świat byłby mniej barwny.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij