Motocykl poleca:

Portret: Jan Kwilman (2003)

Poleć ten artykuł:

Spełniło się marzenie Janka Kwilmana. Tak jak w amerykańskim micie – z chłopaka składającego motocykle w mieszkaniu przeistoczył się w dealera Harleya-Davidsona.
Zobacz całą galerię

Jaśka Kwilmana, prowadzącego firmę Liberator, znam jeszcze z naszych zamierzchłych, licealnych czasów. Od kiedy pamiętam, pasjonowały go motocykle. Zawsze na nich jeździł, naprawiał je, przerabiał, malował. Pierwszym sprzętem, na którym go widziałem, była perfekcyjnie odrestaurowana BMW Sahara. Krążyła wtedy anegdota, że gdy wjechał na tej maszynie do jakiejś wsi, ubrany w niemiecki mundur i hełm, musiał salwować się ucieczką, bo miejscowi rzucili się na niego, myśląc, że Niemcy znowu wywołali wojnę. Ta historia doskonale ilustruje staranność, z jaką Jasiek dopieszczał maszyny. Wkrótce po sprzedaniu Sahary, wsiadł na Harleya WLA. Maszyna została perfekcyjnie odrestaurowana – w wojskowych barwach i pełnym bojowym rynsztunku.

W tamtych czasach (połowa lat 70.) organizowano zloty H-D w Wolsztynie. Podczas wyprawy na jedną z tych imprez w motocyklu Kwilmana urwały się śruby mocujące prądnicę. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale w końcu, od czego głowa na karku i dwie ręce – przymocował prądnicę drutem i ruszył w dalszą drogę. Niestety, w wyniku uszkodzenia silnik gubił olej. Uzupełniając jego poziom, Jasiek wydał po drodze wszystkie pieniądze i przekroczył bramy zlotowe całkowicie spłukany. Na szczęście jednemu z bawiących na zlocie Holendrów spodobały się wojskowe lampy z Jaśkowej wuelki. Transakcja została zawarta. Zlotowe wrażenia spowodowały u Kwilmana całkowite uzależnienie od rytmu pracy amerykańskiego V-twina. Przypadło mu też do gustu towarzystwo indywidualistów, zawsze chętnych do zabawy hucznej, ale na poziomie.


     
1993. Wizyta „Mimozy” – francuskiego dealera H-D z Avignon – była okazją do spotkania Ridersów w Warszawie.
1994. Postój w Paryżu po drodze na organizowany przez Riders of Poland zlot w Normandii. 
1995. Jasiek na tronie presidenta Europejskiej Federacji HDC. Jeździł wtedy widocznym w tle własnoręcznie stuningowanym Softailem. 

Przełom lat 70. i 80. to dla Jaśka okres wyjazdów do Holandii, restaurowania kolejnych weteranów i handlu używanymi motocyklami. Zawarte na zlotach znajomości procentowały. Janek znalazł pracę w znanym harleyowym garażu Gerrit Dijskhoorn w Utrechcie. Przez jego ręce przeszła cała masa żelaza z Milwaukee, odsłaniając kolejne tajniki amerykańskiej techniki motocyklowej z różnych epok. Zimą 1981 r., kiedy dowiedział się, że może zaliczyć służbę wojskową w straży pożarnej, postanowił wracać do kraju. Jakież było jego zdziwienie, kiedy w dniu wyjazdu obok swego motocykla zobaczył dwa Harleye – to kumple z warsztatu postanowili mu towarzyszyć. Sam środek zimy, a do pokonania prawie 2000 kilometrów! Podróżnicy nie zdążyli jeszcze dobrze odmarznąć po jeździe, kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny. Zważywszy na godzinę policyjną, patrole wojskowe i na reglamentację paliwa, powrót do Holandii malował się w czarnych barwach. Nie bez problemów udało się pokątnie zdobyć zapas paliwa potrzebny na dojechanie do granicy. Holendrzy przeżyli motocyklową przygodę życia, a zdjęcia dwóch objuczonych bańkami z benzyną maszyn, stojących pod ośnieżonym znakiem „Warszawa”, obiegły zachodnie czasopisma harleyowe.
     
1992-1996. Ridersi organizują w Kazimierzu ogólnie dostępne Zloty Przyjaciół Harleya. Państwo Kwilmanowie podczas jednej z tych imprez.
Patrząc wstecz, Jasiek może z pewnością powiedzieć, że warto marzyć, bo czasem marzenia jednak się spełniają. 
Od 2001 roku prowadzona przez Jaśka firma Liberator Shop jest autoryzowanym dealerem Harleya-Davidsona. Jej adres zna każdy harleyowiec w Polsce. 

W jakiś czas po tych przygodach Jasiek poznał przyszłą żonę. Audrey przyjechała do Polski wraz z matką – pracownikiem ambasady francuskiej w Warszawie – przywożąc ze sobą marzenia o Harleyu. Szukała kogoś, kto pomógłby jej kupić i wyremontować starą maszynę. Już następnej wiosny, jadąc w dwa Harleye, przemierzali dalekie trasy, docierając do odległych zakątków Europy i bawiąc na licznych zlotach. Podczas wspólnych wypraw pojawił się pomysł stworzenia w Polsce klubu H-D. Nie było to łatwe, bo komunistyczne władze patrzyły podejrzliwie na wszelkie próby tworzenia niezależnych organizacji. W końcu w 1985 r. przy poparciu Wojciecha Ciurzyńskiego, prezesa Koła Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Polski, udało się stworzyć przy tym klubie sekcję Harley-Davidson Riders of Poland. Jej presidentem został Kwilman. W 1986 r. Ridersi zorganizowali swój pierwszy międzynarodowy zlot w Lubaszu. Oprócz polskich jeźdźców, szeregi klubu zasilili zaprzyjaźnieni harleyowcy z Francji, Holandii, Szwecji, a nawet Irlandii. W późniejszych latach zloty odbywały się w Wolsztynie, Wenecji koło Żnina i w Czaplinku. Imprezy Riders of Poland cieszyły się uznaniem nie tylko wśród polskich motocyklistów, a relacje z polskich zlotów ukazywały się w zachodnich czasopismach. Riders of Poland uniezależnili się od Automobilklubu i weszli w skład Europejskiej Federacji Klubów H-D. Dzięki inicjatywie Jaśka i Audrey na harleyowskie imprezy organizowane w Europie oprócz amerykańskich motocykli Indian i H-D wpuszczano również polskie Sokoły 1000.
   
Klubowa pocztówka wydana na Boże Narodzenie w 1995 roku, kiedy Jasiek został presidentem Europejskiej Federacji HDC. Autorem zdjęcia jest Robert Pietrzak, bluesman i motocyklista.
Liberator Shop z czasów, kiedy firma specjalizowała się głównie w sprzedaży części popularnego w Polsce modelu WLA. 

W 1990 r. oboje otwierają w Warszawie sklep Liberator Shop. Firma specjalizuje się między innymi w sprzedaży części do motocykli WLA. W 1995 r. Janek organizuje spotkanie presidentów w Warszawie, gdzie zostaje wybrany presidentem europejskiej federacji. Po kilku latach Liberator Shop zmienia się w Liberator Service. Jasiek zajmuje się tuningiem. Buduje motocykle według indywidualnych zamówień klientów oraz dokonuje koniecznych napraw i remontów. W 2000 r. dzięki wspólnym znajomym z firmy Gerrit Dijskhoorn, dealer H-D z Arnhem nawiązuje współpracę z Jaśkiem. Liberator Service staje się subdealerem i rozpoczyna sprzedaż nowych motocykli w Polsce. I od razu notuje sukces – 40 Harleyów sprzedanych w 2000 r. W następnym roku rozpoczyna działalność firma US Motor, będąca oficjalnym importerem Harleya-Davidsona. Za namową fabryki składa ona Jaśkowi propozycj ę, aby został dealerem marki. Tak Liberator zostaje pierwszym salonem w nowej sieci tworzonej przez importera. Interes kręci się doskonale. Procentuje wieloletnie doświadczenie i znajomość rynku. Harleye sprzedają się jak ciepłe bułeczki, a przy Liberatorze powstaje oddział HOG-u – Warsaw Chapter Poland, liczący dzisiaj niemal 100 członków.

Jasiek nie zamierza spocząć na laurach. Zapytany o plany na przyszłość, powiedział z szelmowskim uśmiechem: – Ten rok spędzimy hucznie – na sportowo. Do naszego firmowego custom bike’a wstawiliśmy właśnie sprężarkę, a w seryjnym Softailu robimy maksymalny tuning silnika. Wsadzimy wszystko, co oferuje Screamin’ Eagle. Na wiosnę szykujemy show na lotnisku. Zobaczymy, co potrafi podrasowany Harley. Myślimy też o rozszerzeniu oferty o motocykle marki Buell.

Tagi:

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij