Motocykl poleca:

Portret: Kurowscy

Poleć ten artykuł:

Przed Valentino Rossim na torach GP w latach 70. i 80. brylował jego ojciec Graziano. Na naszym podwórku przykładem pokoleniowej sztafety są Jarek (ojciec), Łukasz i Marcin (synowie) Kurowscy.
Zobacz całą galerię

Bywalcy motocrossowych torów i rajdowych tras dobrze znają szczupłą sylwetkę Łukasza Kurowskiego. Ten skromny 19-latek rozpoczął przygodę ze sportem motocyklowym w 1996 roku, kiedy ojciec sprezentował mu crossówkę. Od tego czasu kolekcjonuje sportowe trofea. Wywalczone puchary, szarfy, medale i inne nagrody wypełniają dwie pokaźne skrzynie. Sukcesy Łukasza w znacznym stopniu są zasługą Jarka. Senior, znany na paddocku pod ksywką Sanchez, zaczynał pod koniec lat 70., od startów na „50”. Niestety, jego zawodnicza kariera nie trwała zbyt długo. Starty zakończył w 1982 r. Dla motocyklowej pasji zabrakło sił, czasu i pieniędzy. Kolejne lata przyniosły zawodową i życiową stabilizację. Będąc przedsiębiorcą i głową rodziny, w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczał, że jeszcze kiedykolwiek wróci na rajdowe trasy. No, ale w końcu od czego są przyjaciele. W 1996 roku, za namową dawnego rywala Leszka Gontarczyka, Sanchez zdecydował się ponownie wsiąść na motocykl. Wystartował w Mistrzostwach Polski Enduro, rywalizując w klasie weteran.

Decydując się na powrót do sportu, Jarek nie myślał wyłącznie o sobie. Chciał dać przykład starszemu synowi Łukaszowi. Choć z własnego doświadczenia wiedział, że sport motocyklowy niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, uznał, że warto, aby Łukasz przymierzył się do kariery zawodniczej. Poza tym Jarek nie popełnił błędu, jaki jest udziałem tych rodziców, którzy w nagrodę np. za dobre wyniki w nauce kupują dziecku motocykl, zostawiając młodego człowieka sam na sam z szybką maszyną. Sanchez stopniowo uczył syna sportowej jazdy w terenie, pracy przy motocyklu. W ten sposób Łukasz, gdy wszedł w wiek dojrzewania, wiedział, co chce robić w życiu. Nawet dziś, gdy jest doświadczonym i utytułowanym zawodnikiem, ojciec jeździ z nim na zawody, dogląda każdego treningu, pełni funkcję menedżera, trenera i mechanika w jednej osobie.


Kurowscy od czasu do czasu organizują szkółkę dla amatorów enduro.  
   
 Klan w komplecie. Od lewej: Marcin, Jarek i Łukasz. Jazda terenowa coraz modniejsza, więc w warsztacie Sancheza nie brak roboty. 

W ślady starszego brata poszedł równie ż o dwa lata młodszy Marcin. Już w pierwszym roku startów (1999) wywalczył piątą lokatę w motocrossowych mistrzostwach Polski w klasie 80. Rok później był mistrzem Polski enduro w klasie młodzik 50 cm3 i wicemistrzem w motocrossie w klasie 80 cm3. Niestety, podczas gry w piłkę groźnie złamał nogę. Gdy wrócił do zdrowia, okazało się, że konkurencja odjechała za daleko. Marcin zakończył więc karierę sportową, ale wykorzystuje swą techniczną smykałkę i wykształcenie, które zdobywa w technikum samochodowym, by pomóc ojcu i bratu.

Gdy Łukasz zaczynał starty w mistrzostwach Polski, biznes Jarka załamał się. By utrzymać rodzinę, a jednocześnie wspomagać sportową karierę syna, zaczął pracować w motocyklowej branży. Nie było z tym wielkiego problemu, bo przecież niemal od dziecka grzebał w mechanizmach. Początkowo pracował u warszawskiego dealera Hondy, gdzie zajmował się klientami jeżdżącymi na motocyklach terenowych. Nieszczęśliwy wypadek w warsztacie spowodował kilkumiesięczną przerw ę. Potem Jarek postanowił otworzyć własną firmę. Jak nietrudno się domyśleć, zajął się serwisem motocykli terenowych. Ponieważ w Polsce właściwie nie było fachowców znających się na tuningu zawieszeń, zdecydował się zgłębić ten temat. Wiedział bowiem, że właściwości zawieszenia odgrywają w szybkiej jeździe nie mniej ważną rolę, jak moc silnika. Wykorzystał swoje znajomości we Włoszech i trzy lata szkolił się w firmie Andreani Group, będącej na tamtejszym wymagającym rynku numerem jeden w zakresie tuningu i napraw motocyklowych zawieszeń. Przygotowując motocykle dla Łukasza, a także innych zawodników z krajowej czołówki, współpracuje z firmą Novarcross, która z kolei specjalizuje się w tuningu silników. W ten sposób ojciec współtworzy sukcesy Łukasza, ale również wyniki sportowe syna były i są doskonałą reklamą możliwości Sancheza.

Łukasz od początku swej kariery zalicza się do czołowych polskich jeźdźców enduro i motocrossowych. Ma na swoim koncie liczne sukcesy w mistrzostwach Polski, a także udane starty w mistrzostwach Europy, medale z sześciodniówek i tegoroczny debiut w mistrzostwach świata. Jarek jest obecnie autoryzowanym dealerem KTM-a, sprzedaje także terenowe motocykle Yamahy. Każdy sukces Łukasza mobilizuje klan Sancheza.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij