Motocykl poleca:

Portret: Ludo Baud

Poleć ten artykuł:

Ludo Baud jest znany w całej Francji i w kilku innych krajach Europy. Nazywają go Burnout Dancer lub Burnout King, gdyż palenie gumy uczynił sztuką. Na 360-kilogramowym Harleyu daje show, który trudno zapomnieć.
Zobacz całą galerię

Sympatyczny Francuz nie jest w stanie spamiętać wszystkich zawodów, które wykonywał. Był barmanem, didżejem, portierem, kucharzem... Wszystkie jego profesje oznaczały kontakt z ludźmi, nic więc dziwnego, że jest to facet otwarty i z poczuciem humoru. Praca w dyskotece ujawniła jego talent showmana. W połączeniu z motocyklową pasją, którą odziedziczył po ojcu, daje to iście piorunującą mieszankę.

W życiu tego 38-latka motocykle są najważniejsze. Kiedy miał 9 lat, ojciec posadził go na trialową „50”. Rzucając syna na głęboką wodę, zaczął go uczyć tajników trialowej akrobacji. Ludo okazał się pojętnym uczniem. W wieku 11 lat przesiadł się na „125”, gdy miał 14 lat dosiadał już „250”. Jego kariera zawodnicza trwała trzy lata. Kiedy jako 18-latek zdobył prawo jazdy, był już doświadczonym motocyklistą. Na pewien czas zawładnął nim demon szybkości. Z pasją oddawał się szaleńczej jeździe na coraz to szybszych japońskich sprzętach, co bywa ulubionym zajęciem bikerów nie tylko w południowych rejonach Francji, ale niemal w każdym zakątku świata. Z czasem jednak przyszło opamiętanie. Kilku przyjaciół uległo poważnym wypadkom, co skłoniło naszego bohatera do zmiany motocyklowych klimatów. W 1990 roku wsiadł na Sportstera i od tego czasu pozostaje wierny amerykańskiej marce. Zafascynował go image Harleya i nieograniczone możliwości wyżycia się w przeróbkach, jakie oferuje świat H-D. Po dwóch latach Springer zastąpił Sportstera. Gdy tylko go dosiadł, znów dała znać o sobie jeździecka fantazja. Podczas pierwszej przejażdżki zaczął dla zabawy palić gumę. Stwierdził, że jest to superodjechana rozrywka. Co więcej, że może to być pomysł na życie i na zarabianie pieniędzy.

     
Burnout Dancer podczas występów bawi się nie gorzej niż publiczność, prowokując ją do żywiołowych reakcji. 
Ludo to niezrównany showman – do występu zawsze wybiera atrakcyjne asystentki. 
Jeżeli tak ma wyglądać Lucyfer w piekle, to będziemy zatwardziałymi grzesznikami. 

Intensywna eksploatacja motocykla była powodem licznych modyfikacji. Np. po tym, jak Ludo musiał przez 40 kilometrów pchać swą maszynę (podczas występu pękł w niej pas napędowy), postanowił definitywnie przejść na napęd łańcuchem.

W 1998 r. kariera motocyklowego akrobaty zaczęła się rozkręcać. Ludo odwiedzał zloty, wystawy i targi motocyklowe, by handlować środkami do pielęgnacji wyrobów ze skóry. Zamiast płacić za stoisko, dawał występy. Baud jest urodzonym showmanem, a opracowując nowe numery, wykorzystuje umiejętności wyniesione ze sportu. W ten sposób przez lata wypracował swój własny styl. Wiele dały również wspólne występy z najlepszymi kaskaderami, w tym ze słynnym Craigiem Jonesem, który do swych popisów używa amerykańskich motocykli H-D i Buell. Od kilku lat ewolucje na Harleyu stały się głównym źródłem utrzymania Ludo. Jego występy to prawdziwe spektakle typu „światło i dźwięk”. Basowy grzmot V-twina i palona guma są tu równie ważne, jak ciągle nowe role, w które wciela się jeździec. Na pokazach występuje zawsze w szalonych przebraniach, a asystentki wybiera spośród licznie otaczających go dziewczyn. Najbardziej niesamowite wrażenie wywierają nocne występy, kiedy efekt wzmacniają świece dymne, a polana benzyną wirująca opona płonie żywym ogniem.

Występując przed publicznością, Ludo daje z siebie wszystko, po szosach jeździ więc spokojnie, co w sumie wychodzi mu na zdrowie. Do codziennego użytku ma drugiego, również przerobionego Harleya. Stary Shovelhead jest jednak znacznie spokojniejszy od „służbowego” Springera.


Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij