Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.4

Ranking 10 najgorszych filmów motocyklowych

Oto 10 najgorszych filmów motocyklowych wszech czasów według nas. A czy wy macie swoich kandydatów do tego rankingu?

Od razu uprzedzam, że ranking jest raczej wynikiem subiektywnej oceny, choć w redakcji niemal wszyscy byliśmy zgodni co do wybranych filmów. W większości przedstawiają one motocyklistów jako nasienie zła i dzieci szatana, czasem trafiają się zwykli bandyci i bohaterowie. Na specjalną uwagę zasługują filmy z gatunku gore/horror, których reżyserowie również upodobali sobie wątki motocyklowe. Takie filmy ogląda się z wypiekami na twarzy (tylko wtedy kiedy zaśniemy z twarzą w jabłeczniku albo serniku).

W rankingu nie brakuje megaprodukcji, a także filmu polskiego, który został tu przez nas umieszczony nieco brutalnie jednak kara musi być! Żeby była jasność ranking jest traktowany bardziej w charakterze humorystyczej ciekawostki, na te zimne dni niż wypocin niespełnionego krytyka. Najważniejsze są filmy, a na drugi plan schodzą reżyserowie i aktorzy grający w tych filmach, choć trafiają się nazwiska, których w życiu byśmy się tam nie spodziewali, np. wszechobecny Borys Szyc!

A zatem do sedna!

Miejsce 10. Stone Cold. Teoretycznie najlepszy z najgorszych filmów i od razu mocny strzał między oczy. Mister Brian Bosworth (tak tytuuje go producent, a co to w ogóle za koleś?) i jego rola życia w filmie Stone Cold. Produkcja 1991 roku przyprawia o dreszcze i spazmy, kiedy spocony mocarz dosiada swojej hardkorowej maszyny. O czym jest ten film? Nie pytajcie bo nie wiemy. Ciężko uchwycić fabułę wśród dynamicznych scen akcji... Polecamy.

Miejsce 9. Psychomania. Totalnie abstrakcyjny brytyjski horror motocyklowy, którego pomysł zasługuje na specjalne uznanie. Brutalny bandycki gang motocyklowy Living Dead z sadystycznym, nie do końca normalnym przywódcą na czele zawiera pakt z diabłem. Na mocy paktu po popełnieniu zbiorowego samobójstwa, każdy członek gangu ma ożyć i siać postrach wśród miejscowej ludności. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem... Propozycja godna polecenia fanom katowania się kinem klasy C.

Miejsce 8. Hell's Belles to kolejny z wielu filmów o niegrzecznych panach z Klubu [KtóregoNazwySięNieWymawia], tym razem wyrywających laski i siejących zamęt wśród pustynnych społeczności US i A. Czym wyróżnia się ta produkcja? Fabuła wymiata, a niemal oskarowa kreacja Jerrego Randella (kimkolwiek waść jest) w roli Szalonego Johna to aktorski majstersztyk. Najlepiej cały film podsumowuje zapowiedź: Turbodoładowany Trójkąt: dwie laski, dwóch gości i motocykl...

Miejsce 7. Enduro Bojz Polska próba stworzenia dramatu sensacyjnego opartego na motocyklach. Film nie jest może totalną tragedią, ale szału też nie ma, a polskiego akcentu w tak zacnym gronie zabraknąć nie mogło. Gwiazdorska obsada i oczywiście debiut na wielkim ekranie Borysa Szyca (niewielka rólka) miały być gwarancją na hit. I co z tego wyszło? Sh*t... Słaba fabularnie, dialogowo i zdjęciowo opowieść o dwóch 17-latkach którzy uciekają z domu i niefortunnym zbiegu okoliczności... Nic dziwnego, że pan Piotr Starzak po tym filmie długo nie mógł znaleźć zatrudnienia na stanowisku reżysera...

Miejsce 6. Chopper Chicks in Zombietown (polski tytuł: Zmotoryzowane Laski w krainie zombie). Uff... Od czego by tu zacząć? Film miał być chyba raczej satyrą w stylu gore/świt żywych trupów. No właśnie miał być, ale nie jest. Aż dziwi fakt, że w takim gniocie pojawia się nazwisko Billego Boba Thorntona, a produkcja mająca zaledwie 21 lat sprawia wrażenie jakby pan Dan Hoskins sklecił go w piwnicy na szwedzkiej maszynie ssąco-ciupciającej. Na szczęście było to jego ostatnie dzieło reżyserskie, o którym wie świat. Fabuła? Tytuł - szczególnie w polskiej wersji językowej mówi wszystko.

Miejsce 5. Timerider. Tutaj czapki z głów dla pomysłodawcy tego filmu. Szkoda że jest to mocno nieudana próba poruszenia tematu podróży w czasie w stylu Powrót do przyszłości. Mistrz enduro przenosi się do czasów dzikiego zachodu i sieje zamieszanie wśród cowboyów, bandytów i wielebnego z rewolwerem. Wielkie Aj Waj i jesteśmy na nie....


Miejsce 4. Torque - jazda na krawędzi. Tej pozycji oczywiście nie mogło zabraknąć. Równie dobrze mógłby tu znajdować się film pod tytułem Biker Boyz. W obu filmach występuje spora liczba naprawdę fajnych motocykli i scen z jazdą jednak poziom abstrakcji i głupoty w Torque co najmniej 3-krotnie przewyższa ten z Biker Boyz. Walki lasek na motocyklach, ściganie się choppera i superbike'a z silnikiem od helikoptera, jazda po torach kolejowych i pociągu - można by tak wymieniać bez końca. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu to gorąco polecamy. Albo nie.

Miejsce 3. Werewolves on wheels. Pierwsze miejsce podium należy się kolejnej produkcji o klubie motocyklowym. Tym razem banda motocyklistów trafia do opętanego kościoła. Podczas nocnego rytuału okultyści zamieniają dziewczynę przywódcy bandy w wilkołaka i zaczynia się jazda. W filmie zagrali prawdziwi motocykliści i totalni amatorzy w kwestii aktorstwa, nie spodziewajcie się więc ról na miarę Clinta Eastwooda i Ala Pacino. Poniżej możecie obejrzeć cały film.

Miejsce 2. Biker zombies from Detroit. Nieśmiertelny temat Zombie i zjadaczy mózgów powraca - tym razem na motocyklach. Na dodatek w Motown czyli Detroit. Gang motocyklowych zombiaków napada na różne miejscówki. Zombie są wyjątkowo złośliwe, blade i znają karate. Typowy tytuł z kategorii Gore. Dużo keczupu, krzyków i białego pudru. Apropos białego pudru to chcielibyśmy wiedzieć co brał i ile tego wziął reżyser tego filmu. W końcu na zewnątrz zimno i szaro - przydałoby się trochę polotu i fantazji w tym smutnym jak *** kraju.

Uwaga!

Miejsce 1. I bought a vampire motorcycle (Kupiłem motocykl-wampira) to motocyklowe arcydzieło produkcji USA/Wielka Brytania z gatunku horror. Pamiętacie film pt Christine? My tak. Wątek podobny jednak poza tym film ma niewiele wspólnego z hitem z lat 70'. Facet kupuje motocykl od ludzi, którzy zabili okultystę, który wezwał ducha, który wszedł w bebechy tego motocykla, który od tego czasu nie jeździł na benzynie tylko na krwi... Uff. Krwiożerczy Norton mordujący na różne wymyślne sposoby, atmosfera napięcia (pośladków) i mrożące krew w żyłach sceny ataków straszliwego motocykla, sprawiają że film jest niekwestionowanym numerem jeden. Ten film jest tak głupi, że aż śmieszny. Koniec i kropka.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Oto 10 najgorszych filmów motocyklowych wszech czasów według nas. A czy wy macie swoich kandydatów do tego rankingu?
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 04:14:29
  • avatar
    zgłoś
    W takim razie czekamy na propozycje do 10 najlepszych ;)
    ~Maciek, 2012-02-10 22:52:57
  • avatar
    zgłoś
    Mnie by bardziej interesował ranking 10 najlepszych...
    Ale przyznam - ubawiłem się setnie oglądając niektóre fragmenty
    Leoncjo, 2012-02-10 11:34:28