Artykuł | SZKOŁA JAZDY Część 3 Jak hamować
Szczękościsk
Obojętnie czy jest to tłusty cruiser, maszyna sportowa, czy potulny turystyczny gigant – gdy sytuacja robi się krytyczna ważny jest każdy metr, który można zyskać lub stracić. W tym odcinku – jak pewnie i efektywnie wyhamować motocykl, jak prawidłowo wyregulować układ hamulcowy i o wszystkim, co jest z tym związane.
Pani Kowalska jest niezłym kierowcą i jeździ ostrożnie. Dzisiejszy dzień zaczął się dla niej koszmarnie – z samego rana sąsiedzi z góry zalali jej mieszkanie. Na dodatek opiekunka do dziecka spóźniła się. Teraz trzeba szybko do pracy. Więc zakręcona pani Kowalska wsiada do auta i wyjeżdżając na główną ulicę, spogląda w prawo i w lewo tylko kątem oka. No i nie zauważa nadjeżdżającego motocyklisty...
Jeżeli właśnie ty jesteś tym motocyklistą, warto, abyś w kieszeni miał dyplom ukończenia kursu awaryjnego hamowania. Bo masz tylko kilka chwil, by nie przywalić w samochód, który nagle znalazł się na twojej drodze. W ułamku sekundy musisz podjąć decyzję – hamować czy próbować ominąć.
Z czym związane jest awaryjne heblowanie? Bierzemy pod lupę ostre hamowanie na Hondzie CBF 1000. Aby jak najdokładniej pokazać wszystkie fazy hamowania, wszystkie zmiany i nawet najmniejsze błędy, wyposażyliśmy Hondę w pokaźny zestaw elektronicznych czujników i system rejestrujący dane. Zmierzyliśmy wszystko – od ciśnienia hydraulicznego w układach hamulcowych, przez skoki zawieszeń, aż po uślizg przedniego koła, a więc rozpoznanie skłonności kół do blokowania się.
Hamowanie z setki do zera
Pierwsza próba – ostre hamowanie ze 100 km/h bez ABS-u. Próba odbywa się na pasie startowym zamkniętego lotniska, na którym odcinek hamowania wytyczają pachołki. Ponieważ taka próba należy do standardowych, opony piszczą od początku do końca w absolutnym zakresie granicznym. 100 km/h na zegarze i początek hamowania. Eleganckie stoppie i wystarcza zaledwie 40 metrów. Oznacza to średnie opóźnienie 9,8 m/s2 (patrz ramki na str. 83 i 88). Jest to droga hamowania, a nie droga do momentu zatrzymania się. Dla lepszego zrozumienia: jeżeli przy hamowaniu ze 100 km/h przez sekundę zawahasz się lub stracisz koncentracj ę (tę chwilę nazywamy sekundą strachu), pokonasz w tym czasie aż 28 m. Droga hamowania składa się zatem z czasu reakcji jeźdźca i czasu, w którym w układzie hamulcowym powstanie odpowiednie ciśnienie i nastąpi dynamiczna zmiana obciążenia kół.
Dynamiczna zmiana obciążenia kół. Za tym pojęciem kryje się prawidłowość z dziedziny fizyki. W motocyklu wskutek bezwładności mas i wysokości środka ciężkości przyrost opóźnienia powoduje przesunięcie obciążeń między kołami. Obciążenie przedniego rośnie, tylnego proporcjonalnie słabnie. W miarę wzrostu obciążenia przedniego koła może ono przenosić większą siłę hamowania. Im większe obciążenie, tym silniejszy docisk. Jego wielkość zależy od zsumowanych mas jeźdźca i motocykla i jest przenoszona na oponę przez opór sprężyn i częściowo przez opór tłumienia dobicia.
Tak więc zmianie ulega dynamiczne obciążenie kół. Właśnie od niego zależy efektywne i przy jak najmniejszej skłonności do blokowania ostre hamowanie. W tym celu trzeba w sposób ciągły w 0,5-0,7 s (w zależności od położenia środka ciężkości i rozstawu osi) wraz z ugięciem widelca zmieniać ciśnienie w układzie hamulcowym.
Kto błyskawicznie (tzn. w czasie krótszym niż 0,1 s) i z dużą siłą użyje klamki hamulca, z pewnością wpadnie w kłopoty. Wynika to z faktu, że przednie koło może przenieść tylko siłę hamowania zależną od obciążenia. Jeżeli siła hamowania jest w stosunku do obciążenia za duża, przednie koło wpada w poślizg, a nawet może się zablokować i motocykl straci zdolność do stabilnego prowadzenia. Stwarza to niebezpieczeństwo uślizgu i upadku. Dlatego należy na początku każdego hamowania działać nie błyskawicznie, lecz w ciągu 0,5 s zwiększać ciśnienie w układzie hamulcowym do możliwego maksimum.
Za trudne zadanie dla człowieka
Drugie zagadnienie w efektywnym i pełnym hamowaniu polega na takim użyciu obu hamulców, aby spowodować najkorzystniejsze zazębienie gumy i asfaltu. Jest to bardzo trudne zadanie, gdyż człowiek jest za cienki do tak precyzyjnego hamowania przodem i tyłem, aby zmieścić się w wąskim zakresie między uślizgiem a wywrotką. Z tego powodu motocyklista najczęściej koncentruje się na optymalnym dozowaniu przedniego hamulca.
W tym momencie jeźdźcy sportowi na bank stwierdzą, że w supersportach można zapomnieć o tylnym hamulcu. No tak, ale jazda na co dzień to coś zupełnie innego niż tor, bo kto przed skrzyżowaniem stale hamuje z opóźnieniem 9 m/s2? Nawet doświadczeni jeźdźcy testowi, jadący pełną dzidą, nie uzyskują na dojściu do ciasnych winkli opóźnienia większego niż 7 m/s2. Stąd wniosek, że dopóki tylne koło nie oderwie się od podłoża, może hamować. Czy i kiedy ten punkt zostanie osiągni ęty, zależy przede wszystkim od typu motocykla (ściślej – od położenia jego środka ciężkości, rozstawu osi, ogumienia itp.) i od opóźnienia. Motocykle sportowe, w których bardziej obciążone są przednie koła, wcześniej unoszą tył niż np. nasz CBF 1000. W nim bowiem najpierw zablokuje się przednie koło, zanim tył się uniesie. Dlatego bardzo ważne jest, aby jeździec dokładnie poznał specyfikę motocykla, którego dosiada. Np. musi świetnie wyczuć dozowanie hamulców. Ale i inne czynniki mają znaczenie. Jeżeli np. na wyboistym asfalcie widelec dobije prędzej niż jeździec oczekuje, koło straci chwilowo styk z podłożem i przyczepność. Może też się zdarzyć, że motocykl – bez uprzedniego ostrzeżenia – objawi chęć wykonania salta przez przód. Jedno i drugie zjawisko wymaga natychmiastowej reakcji, a po jego zlikwidowaniu – odbudowania ciśnienia w układzie hamulcowym. Takie czynności udają się tylko wtedy, gdy współdziała mechanika. Dlatego tak ważne są odpowiednia odległość dźwigni od kierownicy oraz precyzja działania wszystkich elementów układu (patrz ramka na str. 90).
Nasza druga próba to pełne hamowanie z 200 km/h. To zadanie potężnie zwiększające częstotliwość bicia serca testera. Inaczej niż podczas pierwszej próby (hamowanie ze 100 km/h), kiedy jeźdźcy testowi wyraźnie słyszeli pisk opon – przy hamowaniu z 200 km/h ginie on w szumie wiatru. Zablokowane przednie koło jest jedynym i bodaj ostatnim sygnałem ostrzegawczym. To zmusza do maksymalnej ostrożności. Widać ją po stosunkowo powolnym zwiększaniu ciśnienia w układzie hamulcowym i po raczej umiarkowanym opóźnianiu wynoszącym 9,3 m/s2 (droga hamowania 166 m). Dopiero po kilku próbach jeden z jeźdźców uzyskuje 9,7 m/s2 (droga hamowania 159 m).
Pierwsza próba musi być udana
Gdy jadąca z naprzeciwka ciężarówka nagle uniemożliwi ci wyprzedzanie, nie ma czasu na kombinowanie. Pierwsza próba musi być udana, bo jak nie, to... I tu z odsieczą przychodzi ABS. Z pełnej prędkości i przy wciśniętych do oporu hamulcach Honda CBF 1000 osiąga opóźnienie 9,5 m/s2 (droga hamowania 162,5 m). Z uwagi na to, że droga hamowania rośnie z kwadratem prędkości (patrz ramka na str. 88), Honda CBF 1000 potrzebuje do tego nie podwójny dystans hamowania z prędkości 100 km/h (40 m), lecz o całe 122 m więcej.
Nasza próba nr 3 polega na stwierdzeniu różnic wydajności hamowania w razie zmiany współczynnika tarcia. Czyli chodzi o sprawdzenie, jak wygląda hamowanie w razie wjechania na śliską łatę asfaltową lub np. na rozsypany na szosie tłuczeń. Taka sytuacja to maksymalnie trudne zadanie. Ostre hamowanie ze 100 km/h, po 20 metrach odpuszczenie, aby po 3 m tłucznia znowu heblować w opór – takie wyzwanie stawiamy przed jeźdźcami testowymi.
Po poślizgu w pierwszej próbie, jeździec zwalnia hamulce przez 14 m, o 11 m dalej niż to konieczne. Wskutek tego droga hamowania wydłuża się do 48,7 m. Co na to ABS? Już kilka metrów po odcinku z tłuczniem, na którym koła na krótko wpadają w poślizg, hamulec działa tak, że tylne koło na chwilę odrywa się od podłoża. Honda zatrzymuje się po 45 m.
| PRZYDATNE WSKAZÓWKI I SZTUCZKI |
Nie w pełni sprawny motocykl to pewna porażka w razie alarmowego hamowania.
Ponieważ każde ostre hamowanie wyzwala olbrzymie siły i momenty,
konieczne jest optymalne przenoszenie i dozowanie siły dłoni i stopy.
Na dźwigni hamulca, w punkcie ułożyskowania, powstaje bardzo duża siła
tarcia. Gdy jest ono nienasmarowane, przy dużym obciążeniu tarcie
spoczynkowe nie pozwala na dokładne dozowanie nacisku. Z tego powodu
sworzeń i jego powierzchnię cierną w pompie hamulcowej należy smarować
odpornym na wysokie ciśnienia smarem stałym lub pastą miedziową (zdj.
1). Tylko dzięki temu można opanować występujące tu duże siły.
Pompę ręczną hamulca przedniego (jeśli jest ona regulowana) należy tak
wyregulować na kierownicy, aby palce wyciągnięte nad dźwignią i
przedramię tworzyły mniej więcej linię prostą. Można to zrobić po
zwolnieniu śrub zaciskowych. Przy montażu najczęściej asymetrycznego
zacisku pompy na kierownicy należy zwracać uwagę, aby najpierw dokręcić
śrubę (zdj. 2) oznaczoną strzałką i napisem „up” (góra) do chwili
zniknięcia szczeliny między częściami. Dopiero potem zaciska się pompę
na kierownicy dolną śrubą. Przy niefachowo zamontowanych pompach
uginają się one przy dużej sile ręki – hamulec działa ciastowato i
wydaje się miękki.
Subiektywne wrażenia motocyklisty, decydujące o prawidłowym dozowaniu
hamowania, zależą najpierw od ustawienia dźwigni. Prawie we wszystkich
maszynach przewidziano do tego odpowiedni mechanizm zapadkowy (strzałki
na zdj. 3 i 4). Należy tak ustawić dźwignię, aby jeździec mógł nią
operować z wyczuciem. W tym celu powinno się wypróbować wszystkie
możliwe położenia, bo tylko w ten sposób można ustalić
najkorzystniejsze.
Jeżeli wciskasz dźwignię całą ręką, zwykle oznacza to skrócenie
odległości, co zapewnia lepsze wyczucie hamowania (rys. 3). Jadowite
hamulce supersportów często reagują gwałtownie już przy minimalnym
nacisku. Pozwala to na hamowanie tylko dwoma palcami. Jeżeli ktoś
hamuje w ten sposób, musi bardziej oddalić klamkę od rączki kierownicy,
aby nie zmiażdżyć sobie pozostałych palców (zdj. 4). W przypadku
hamulca tylnego skomplikowane przestawianie stopy spod lub z boku
dźwigni kosztuje czas i przeszkadza w dozowaniu. Dlatego należy
dźwignię nożną ustawić w takim położeniu, aby stopa swobodnie na niej
spoczywała (zdj. 5).
Przy ostrym hamowaniu przed zakrętem z równoczesnym redukowaniem biegu
trzeba się liczyć z podskakiwaniem tylnego koła. Zdarza się to
szczególnie w silnikach o dużej pojemności i momencie hamującym.
Lekarstwem na tę przypadłość w nowoczesnych motocyklach jest tzw.
sprzęgło antyhoppingowe. Jeżeli go nie ma, wystarczy po zredukowaniu
biegu nie do końca zwolnić sprzęgło. Pozwala to zachować efekt hamujący
silnika, ale obcina wierzchołki siły hamującej powstające w momencie
sprężania i zapobiega podskakiwaniu koła.
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
I próba nr 4, ostatnia – hamowanie w złożeniu. Często słychać stwierdzenie, że złożenie i równoczesne hamowanie są nie do pogodzenia. To nieprawda! W zależności od warunków zewnętrznych (m.in. od nich zależy temperatura opon, a więc przyczepność), na Hondzie CBF 1000, przy pochyleniu 35O, można uzyskać opóźnienie 8 m/s2. Taką wartość przy ostrym hamowaniu wykręci rutynowany jeździec.
Hamowanie w złożeniu trzeba stosować tylko wtedy, gdy nie ma innego sposobu uniknięcia wypadku. Wtedy bowiem nawet najmniejszy poślizg przedniego koła może zmienić się w uślizg. A to oznacza jego ucieczkę w bok, z wszystkimi konsekwencjami. A przecież oprócz tego jeździec niekiedy walczy z tendencją do wstawania motocykla z pochylenia.
Nasza seria prób pozwala stwierdzić, że bez nauki hamowania z maksymalnym opóźnieniem ani rusz. Na pocieszenie mamy informację, że tajniki tej sztuki są łatwe do opanowania. Pół godziny nauki wystarczyło, aby trzech wziętych z ulicy jeźdźców skróciło drogę hamowania aż o 20%. Wszyscy za ważniejsze od własnych postępów uznali to, że zrozumieli, jak ich bezpieczeństwo zależy od praw fizyki i gdzie się ono kończy.
| TECHNIKA UKŁADÓW HAMULCOWYCH |
Dzięki pomysłowym rozwiązaniom, mocne ściśnięcie klamki wystarczy, aby uruchomić ostre hamowanie.
Siła człowieka jest nieskończona, jeśli tylko dostanie on odpowiednią
dźwignię i punkt podparcia – ta zasada ma zastosowanie także w
motocyklach. Tylko dzięki mechanicznemu i hydraulicznemu wzmocnieniu
ludzkiej siły udaje się osadzić nawet najcięższe maszyny z prędkości
maksymalnej do zera. Aby opanować siły masowe, jeździec naciska z siłą
około 120 N na dźwignię hamulca (zostało to zmierzone między palcem
środkowym a serdecznym). Dzięki temu wytwarza on w układzie hamulcowym
średnie ciśnienie równe 18 barów. Ciśnienie to przenosi się przez
przewody hamulcowe na tłoczki w zaciskach, które z kolei dociskają
klocki hamulcowe do wirujących tarcz hamulcowych.
Siła nacisku dłoni i hydrauliczne przekazanie ciśnienia to sprawy,
które mają niewielki związek z techniką. Inaczej jest z cylinderkami i
klockami hamulcowymi. Stosowane są tu jak najsztywniejsze zaciski,
które nie odkształcają się pod wpływem obciążeń i temperatury. W
sporcie używa się tak zwanych zacisków monoblock wyfrezowanych z
jednego kawałka aluminium. W motocyklach użytkowych w ciągu najbliż-
szych lat wystarczą solidne, stałe zaciski czterotłoczkowe. Nawet
leciwa konstrukcja zacisku pływającego, zastosowana w Hondzie CBF 1000,
wystarcza do niezawodnego przenoszenia na asfalt opóźnień hamowania.
Modne obecnie w supersportach radialne zaciski zapewniają stabilniejsze
połączenie z golenią widelca i zmniejszają ukośne zużycie okładzin.
O tym, czy hamulce będą ostre, czy tępe decyduje mieszanka materiałów,
z których wykonano klocki hamulcowe. Najczęściej można tu spotkać
spieki metalowe, gwarantujące zarówno na zimno, jak i na gorąco dobrą
skuteczność hamowania. Dawniej stosowano mieszanki organiczne, które na
zimno ślizgały się po tarczach, a na mokro często zawodziły. Dlatego
większość producentów oferuje także do starszych modeli nowoczesne
wersje spiekane lub półspiekane. Dzięki zamontowaniu
wysokociśnieniowych przewodów w oplocie stalowym można także w leciwych
układach hamulcowych uzyskiwać możliwe do zaakceptowania wyniki.
Jak siła dłoni jest przenoszona przez mechaniczne i hydrauliczne
przełożenia na koła (pompa konwencjonalna i radialna), pokazano na
rysunkach poniżej. Dokładna analiza obu systemów wykazuje, że modna
pompa radialna nie jest wiele lepsza. Przełożenie wynosi w niej 1:7,5
(20:150 mm) i jest wyraźnie większe niż przy pompie konwencjonalnej z
przełożeniem 1:6 (25:150 mm). To znaczy, że przy równej sile
działającej na dźwignię hamulca w pompie radialnej siła na tłoku
hamulcowym jest większa niż w rozwiązaniu konwencjonalnym (dla fanów
fizyki: F1 x L1 = F2 x L2). W naszym przykładzie tłok hamulcowy pompy
radialnej ma średnicę 18 mm i hydrauliczne przełożenie przy powierzchni
tłoka o wartości 2,5 cm2 jest na poziomie tłoka o średnicy 16 mm i
powierzchni 2,0 cm2. W efekcie w obu systemach siła nacisku ręki
wynosząca 100 N wytwarza ciśnienie hamowania 30 barów (F1: F2 = A1:
A2). Zaletą pompy radialnej jest niewątpliwie to, że jej większy tłok
pokonuje krótszą drogę, co poprawia wyczucie hamulca. Dalszym
przełożeniem w systemie jest średnica tarcz hamulcowych. Im są one
większe, tym wyższy jest moment hamujący przy identycznej sile
opóźniania przez zaciski.
Opony zazębiają się z jezdnią o współczynniku tarcia 1,2 (opony do
supersportów na nawierzchni wyścigowej), co pozwala uzyskiwać
opóźnienia ponad 10,0 m/s2. Rzeczywiste opóźnienie zwiększa opór
powietrza. Można je dodać, gdyż nie jest przenoszone przez opony. Z
tego powodu przy hamowaniu z 200 km/h można uzyskać opóźnienie wyższe
niż 11 m/s2. |
 |
| Motocyklista steruje siłą hamowania przez mechaniczne i hydrauliczne
przełożenie. Na przykładzie pokazano porównanie radialnej, ręcznej
pompy hamulcowej (góra) z pompą konwencjonalną. W tej drugiej uzyskuje
się mniejsze przełożenie mechaniczne (1:6) niż w pompie radialnej
(1:7,5). Za to tłok o średnicy 16 mm zapewnia większe przełożenie
hydrauliczne. W efekcie wyniki równoważą się i ciśnienie hamowania jest
identyczne. Różnica to lepsza dozowalność w rozwiązaniu z pompą
radialną. |
 |
 |
 |
Decyduje skład okładziny. Klocki hamulcowe mają decydujący wpływ na
dozowalność i fading hamulców. Za pomocą odpowiednich zestawów do
przezbrojenia systemów hamulcowych można je zoptymalizować. Czy na
klockach są rowki, czy też nie – nie ma to większego znaczenia.
|
Zacisk stały. Coraz częściej spotykane. W sztywnym, najczęściej
skręconym z dwóch części korpusie pracują po każdej stronie jeden
(hamulec dwutłoczkowy), dwa (czterotłoczkowy) lub trzy tłoczki
(sześciotłoczkowy) dociskające klocki do tarczy. |
Zacisk pływający. Najczęstszy w tańszych motocyklach. Ułożyskowany na
dwóch sworzniach (1) zacisk może się przesuwać osiowo, gdy zostaje
aktywowany tłoczek hamulcowy. W tym przypadku mówimy o hamulcu jedno-,
dwu- lub trzytłoczkowym
|
Więcej artykułów z serii szkoła jazdy znajdziecie klikając na link:
SZKOŁA JAZDY Część 1:
Pokonujemy zakręty
SZKOŁA JAZDY Część 2:
Zakręty w sportowym stylu
SZKOŁA JAZDY Część 4:
Jazda z bagażem
SZKOŁA JAZDY Część 5:
Jazda w mieście
Powrót do góry strony
Społeczność | Komentarze
ale nie ma to jak ABS...żałuje, że nie mam go w swoim motocyklu...