Motocykl poleca:

Skandynawia solo, czyli wyprawa na Nordkapp cz.2

Poleć ten artykuł:

Pomysł wyjazdu do Skandynawii nie jest ani nowy ani oryginalny, jednak ta podróż jest dla mnie wyjątkowa tak samo, jak dla każdego wyjątkowa jest jego wielka wyprawa. Zrealizowałem pomysł na który wpadłem kilka lat temu. Część druga relacji z wyprawy.

Skandynawia solo 2014, czyli wyprawa na Nordkapp cz.2 Zobacz całą galerię

Przy wyjściu miła elfka oferuje zakup pamiątek z tego bardzo ciekawego spotkania: zdjęć i filmu. Cena nie jest mała, ale po krótkim zastanowieniu kupuję, oczywiście poznańska natura każe mi negocjować i dostaję kilka odbitek w gratisie. Tak, daję się złapać na marketing, ale jest to nie byle jaki marketing. Może i jest to wciskanie przez sprzedawców gadżetów, ale to wciskanie wysokiej klasy. To wciskanie przez klimat, świetną grę aktorską i tworzenie magii miejsca. Zdjęcie ze Świętym Mikołajem to nie zdjęcie z misiem na Krupówkach czy z piratem w Gdyni. To coś znacznie więcej – to pamiątka poczucia chwili bycia gwiazdą w doskonale wyreżyserowanym przedstawieniu. Zapewniam, że każdy dzieciak oddałby ostatniego lizaka i wszystkie porcje frytek, by móc  doświadczyć takiego spotkania, a potem oddałby to raz jeszcze, żeby tam wrócić.

Chowam na razie do kufra swoje wspomnienie gwiazdorstwa, w postaci odbitek i kodu do strony Świętego, z której można ściągnąć zdjęcia i film ze sobą w roli głównej, po czym oddalam się na północ Moim celem jest „święte jezioro Lapończyków”, Inari. Po drodze robię jeszcze zdjęcie „kredensowi” z przyczepą, ponieważ do tej pory widziałem takie jedynie trzy w życiu. Później okazuje się, że niepotrzebnie zapycham pamięć na karcie, bo w tej części Skandynawii, oraz później w Norwegii zaczyna się aż roić od motocykli z przyczepami.

Jadę dalej, i bez patrzenia na termometr wiem, że coś jest nie tak z tą temperaturą. Staję i zdejmuję, co się da. Sprawdzam. Przyrząd pomiarowy wskazuje 29 stopni. Im dalej jadę na północ tym cieplej. W pewnym momencie na prawie pustej szosie zaczyna tworzyć się korek. Podjeżdżam bliżej i widzę, że na samym środku drogi, a raczej w poprzek niej leniwie lezie stado reniferów. Tak, jak i inne nie przejmują się ani samochodami, ani ludźmi, lecz te występują w ilości hurtowej i zajmują dokładnie całą szerokość asfaltu nie ograniczając się do pobocza. Robię kilka zdjęć i staję na kawę na, akurat w tym miejscu postawionym parkingu. Przyglądam się, jak para autochtonów przegania stado, a po skończonej przerwie jadę dalej. Niedaleko miasta Ivalo zauważam dość ciemne niebo nad horyzontem, ale jadę dalej. W ciągu 15 minut drogi i przebyciu około 20-25 km temperatura spada nagle o ponad 15 stopni. W Ivalo robię ostatnie zakupy, bo następnego dnia mam zamiar wjechać do Norwegii, a moje, zniechęcone opowieściami o tamtejszych cenach, poznańskie serce buntuje się przeciw kupowaniu tam czegokolwiek. Jadę dalej i wjeżdżam prosto w piękną burzę. W ostatniej chwili zakładam strój przeciwdeszczowy i zmierzam dalej. Ulewa, choć bardzo silna, to jednak krótkotrwała mija po kilkunastu minutach. Robię postój w mieście Inari, a później wyruszam na objazd samego jeziora. Rzeczywiście jest ono piękne i godne obejrzenia. Ogromne, z mnóstwem wysp, półwyspów i wystających z wody skał. Zachwycam się nim dość długo, lecz zaczynam się robić zmęczony. Postanawiam wrócić do wcześniej upatrzonego miejsca na nocleg przy jednym z parkingów na brzegu jeziora.

Docieram bez problemu i robiąc objazd miejscówki zastaję jeden postawiony namiot. Obok namiotu stoi wielka terenówka na rosyjskich rejestracjach. Widząc brata-Słowianina pytam, czy można postawić namiot obok niego. Zaprasza z uśmiechem. To była dobra decyzja. Brat-Słowianin okazuje się być Andriejem spod Moskwy, który, ze względu na chwilową bezrobotność, nie chcąc marnować czasu urządza sobie wycieczkę po Skandynawii. Andriej, jak się dowiaduję, amatorsko zajmuje się przewodnictwem i pilotowaniem wycieczek, po chwili wyciąga laptopa i zdjęciami ilustruje swoje opowieści z wypraw po Kamczatce, Czukotce, Ałtaju i półwyspie Kolskim. Pokazuje też kilka zdjęć z wyjazdów na inne kontynenty. Ale nie tylko tym Andriej zaskakuje. Powiem, że nie bezinteresownie koło niego stanąłem, bo Rosjanie z gościnności słyną i mocniejszy trunek po dość długim okresie abstynencji mi się skojarzył. Ale Andriej w tym punkcie sprawia niespodziankę, bo nie wyciąga wódki. Zamiast tego ze słowami „Za vstrechi” wyciąga całkiem pokaźną butelkę whisky. Ponieważ temperatura wysoka nie jest, dlatego postanawiamy rozgrzać się pracą. Pracujemy więc nad tą butelką opowiadając sobie wzajemnie historie z naszych wypraw konsumując kolację, i tuż po niej aż do momentu, gdy ma już nad czym pracować, w związku z czym ja udaję się na spoczynek, a mój kompan wyciąga wędkę i idzie łowić ryby.

Następnego dnia, w sobotę 12 lipca, wstaję wcześnie. Szybkie śniadanie w roju much i komarów jakby jednak mniejszym niż poprzedniego wieczora, powiedzenie „do svidaniya” Andriejowi i ostatni rzut oka na jezioro to właściwie moje pożegnanie z Finlandią. W GPS-ie wbijam jako cel Nordkapp. Zostaje jeszcze do pokonania długa nitka asfaltu i zupełnie niepostrzeżenie wjeżdżam do Norwegii. Już od rana temperatura wydaje się być bardzo niska. Cóż, po wczorajszej burzy z deszczem i przejściu frontu atmosferycznego mogło się ochłodzić. Ale żeby aż tak? W trasie zakładam jedną warstwę po drugiej. Po raz pierwszy tego wyjazdu wpinam podpinkę w spodnie. Patrzę na termometr, który wskazuje 18 stopni. Dziwię się, że przy tej temperaturze jest mi aż tak zimno. Najwyraźniej „północne” 18 stopni jest znacznie niższe niż „polskie” 18 stopni. Zakładam wszystko, co tylko mogę i jadę dalej. Zastanawiam się nad swoimi odczuciami temperatury. Żebym chociaż miał kaca, ale jak sobie przypomnę, to nie mam po czym mieć, bo przecież dzień wcześniej nic nie piłem. No bo cóż to jest jedna butelka whisky na dwóch, gdzie jeden to Rosjanin a drugi Polak? Przecież to jest nic.

Tagi: Skandynawia | Nordkapp | wyprawa | podróże

Oceń artykuł:

4.9

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij