Motocykl poleca:

Tłumiki Akrapovic

Poleć ten artykuł:

W branży motocyklowej mamy renomę firmy oferującej najlepsze produkty i do tego samego dążymy w sektorze samochodowym. Porażki nie planujemy – mówi Marko Adamić, dyrektor firmy Akrapović.
Zobacz całą galerię


Historia

– Jakie były początki firmy Akrapović?
– Gdy Igor Akrapović w 1994 r. założył firmę, zatrudniał 9 pracowników, w tym mnie. Wszystko rozpoczęło się właściwie jako hobby, ale z jasnymi założeniami – topowe rozwiązania techniczne i jakość produkcji.

– Co było momentem zwrotnym?
– Może nie tyle momentem zwrotnym, co trudną chwilą była nazwa. Był rok 1997, gdy z kancelarii prawnej w Kolonii przyszedł list. W imieniu Forda zażądała ona, abyśmy zmienili naszą poprzednią nazwę Scorpio (po turecku akrap to skorpion), ponieważ zarezerwował ją już Ford. Oczywiście ustąpiliśmy i stąd Akrapović.

– Wówczas hobby stało się pracą?
– Szybko zrozumieliśmy, że na zasadzie hobby i dzięki wąskiej grupie przyjaciół nie można tworzyć solidnych podstaw. Dlatego w 1995 r. zawarliśmy umowę z Kawasaki Niemcy. W sezonie tym sponsorowaliśmy Jochena Schmidta i dzięki temu otworzyło się dla nas wiele drzwi. Wkrótce zespół fabryczny Kawasaki zaproponował nam współpracę. Potem pracowaliśmy także z Yamahą i od 1999 r. również z Hondą oraz Suzuki.

– Dlaczego właśnie wam zaufali?
– Od początku byliśmy znani z jakości i z niezawodności. Japończycy wiedzieli, że ich motocykle są u nas bezpieczne i że zapewniamy absolutną dyskrecję.

– Z kim współpracuje wam się najlepiej?
– Gdybyśmy zrobili tabelę, wyglądałaby tak: Kawasaki, Yamaha i Honda, Suzuki. Z Kawasaki rozpoczynaliśmy i z nimi idzie nam najlepiej. Ja osobiście cenię sobie współpracę z Hondą z powodu doświadczeń, które przy tym zebraliśmy. Ale praca z tą firmą bywała trudna, ponieważ stawia ona bardzo wysokie wymagania. Jej zespół HRC prowadzi skomplikowaną polityk ę, ale z nim osiągnęliśmy najlepsze rezultaty – byliśmy mistrzami świata.

– Czy prawdziwe jest stwierdzenie, że udział w sporcie motocyklowym był dla was najważniejszy?
– Nie, najważniejsze były jakość pracy i koncepcja. To dzięki nim znaleźliśmy swoje miejsce w sporcie motocyklowym.

Teraźniejszość

– Jak wam dzisiaj idzie?

Tagi:

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij