Motocykl poleca:

Turystyka: Alpy 2003 (cz. 1)

Poleć ten artykuł:

Okolice, przez które przepływa początkowy odcinek Dunaju, nie należą najpopularniejszych rejonów Europy. A to bardzo ciekawe tereny, idealne, by przemierzyć je małym motocyklem.
Zobacz całą galerię

Skąd wypływa Dunaj, jedna z większa rzeka w Europie? Postanowiłem sprawdzić to, wyruszając z Budapesztu i jadąc wzdłuż Dunaju, aby dotrzeć do jego źródła. Moją towarzyszką podróży była Honda Innova z silnikiem o pojemności 125 cm3. Mimo to przez osiem dni wyprawy ani razu nie narzekałem na zbyt niską moc silnika. Na równinach i podjazdach dzięki niewielkiej prędkości miałem okazję podziwiać świat. Po raz kolejny potwierdziło się, że krajobraz wokół jest na tyle ciekawy i piękny, iż warto zwolnić.

Gdy wyruszałem z Budapesztu, na liczniku było 1760 km. Dość szybko okazało się, że w dużym upale plecak to zły pomysł. Zawiesiłem go więc w przekroku, obok większej torby, którą umieściłem tam wcześniej. Gdzieś koło Györ poczułem pierwszy podmuch zbliżającej się burzy i w deszczu dotarłem do Mosonszentmiklós, mojego pierwszego postoju na nocleg. Na szczęście, w ciągu nocy burza min ęła i o świcie, aczkolwiek przesiąknięty wilgocią i we mgle, przejechałem granicę węgiersko-austriacką w pół minuty – tyle, ile wymaga pokazanie paszportu. Później po ten dokument nie musiałem już sięgać. Dopiero gdy wracałem zainteresowali się nim celnicy na granicy niemiecko-szwajcarskiej. Koło Gattendorf skręciłem w kierunku Bratysławy, przejeżdżając okolicę usianą wiatrakami produkującymi energię elektryczną, aby w Kittsee, w cudownym parku przy pałacyku – muzeum ręcznych narzędzi rolniczych i technik uprawy ziemi – zrzucić wreszcie zbyteczną z powodu upału część ubrania. Wspiąłem się na szczyt góry Hainburg, gdzie zachwyciła panorama niedawno przejechanej przeze mnie krainy. Naprzeciw – ruiny zamku Dévény, należącego do tzw. kresów zachodnich, a w oddali przyciąga mój wzrok Bratysława. Pode mną rozciąga się Hainburg, miasto, w którym w 1683 roku turecki najeźdźca urządził rzeź 8440 mieszkańców. Mknę przez wiszący most na północ, w kierunku Engelhartstetten. Zostawiając za sobą rzekę Morawę, dojeżdżam do Wiednia. Obejrzawszy z bliska romantyczny zamek Leobendorf, ruszam dalej.



Tak piękna panorama rozciąga się z kościoła zbudowanego na jednym ze szczytów koło Passau w Niemczech.
 
Przed zamkiem w Heiburgu, niedaleko węgiersko-austriackiej granicy. Jeden z ciekawych obiektów upiększających XVII-wieczny ogród przy zamku nad Dunajem. 

Do celu mojej wyprawy jeszcze bardzo daleko, a na ile ciekawych rzeczy już trafiłem! Aby nie mieć problemów z czasem, muszę się bardziej zdyscyplinować, jeśli chodzi o wybór miejsc wartych zobaczenia.

Dzięki spiętrzeniu wody dla elektrowni, powyżej Tulln można utrzymywać wymagany poziom wody. Z tego powodu stąd w górę rzeki nie czuje się już smrodu, jak na odcinku węgierskim, gdzie ze względu na letnie niedobory wody wysychają mał- że, których nieprzyjemny zapach dominuje nad całą przybrzeżną okolicą. Przybywam do klasztoru-zamku Schönbühel, ale właściciel nie udostępnia go do zwiedzania. Piętrzące się nad wodą skały to postrach dla żeglarzy, a dla kąpiących się ulubione miejsce. Nieopodal stoi kościół-muzeum Artstetten, gdzie znajduje się grób zamordowanego w Sarajewie następcy tronu księcia Franciszka Ferdynanda i jego żony Zofii. W pobliżu Schlögen rozpoczyna się też najpiękniejszy na odcinku austriackim fragment Dunaju – prawie bezkresna panorama, a począwszy od Linzu rzekę znowu zaczynają otaczać góry. Koło Passau wjeżdżam do Niemiec; teraz tylko tablica sygnalizuje, że jestem na granicy.

Po 70 km przybywam do Straubing – bajecznie piękna, wznosząca się nad rynkiem wieża kościoła zachwyca już z daleka. Ale jeszcze większe wrażenie robi to, co widzę, kiedy docieram do wybudowanego na początku XIX stulecia germańskiego panteonu narodowego, Walhalli. Jego ogromne, widoczne z daleka kolumny dominują nad krajobrazem. Nie mniej okazały jest pałac Würth, gdzie na wewnętrznym dziedzińcu odpoczywam przed wyruszeniem w drogę do Regensburga. Aby rzeka nie stanowiła przeszkody dla handlu, już w roku 1146 wybudowano tu kamienny most o piętnastu przęsłach, który wspiera się na dębowych palach osadzonych w dnie rzeki. Nad miastem wznosi się Hala Wyzwolenia, wzniesiona ku pamięci zwycięskiej bitwy pod Lipskiem przeciwko Napoleonowi.

Już od trzynastu wieków tu w Weltenburgu stoi klasztor-pałac, ale archeolodzy znajdują ślady dawniejszego osadnictwa, nawet sprzed sześciu tysięcy lat. W najpiękniejszym w ciągu mojej podróży miejscu i jedynym, które nadawało się do urządzenia noclegu w namiocie, na brzegu naprzeciwko klasztoru, z powodu chłodu nie udało mi się zasnąć. Po przeprawie promowej (za 2 euro) mogłem kontynuować swą podróż wzdłuż południowego brzegu. W Neuburgu słynny filozof francuski Karte- zjusz doszedł do wniosku, który od tej pory jest często cytowany: „Cogito ergo sum”, czyli „Myślę, więc jestem” – według jego własnej relacji wydarzyło się to 10 listopada 1619 roku. W tym samym miejscu 16 sierpnia 2003 roku o godzinie 11 minut 20 niejaki Tibor Miklós Moldvai wsiadł na swoją Hondę i udzielając sobie prawa do wolnego cytowania, wygłosił stwierdzenie: „Jadę, więc jestem”. W końcu górnego biegu Dunaju na przestrzeni wieków wyrosło centrum komunikacyjne, handlowe i kulturalne – miasto Ulm. Znajdują się tutaj m. in. światowej sławy katedra i najwyższa na świecie wieża kościelna Münster o wysokości 161,60 m. Zaczęto ją budować w roku 1377, a dopiero w 1890 roku uzyskała obecną postać, na jej również sławnych organach jeszcze jako dziecko grał Wolfgang Amadeusz Mozart. Nie tylko rzeka, ale także budowniczowie drogi musieli przebijać się przez zespół skał wapiennych, pokonując pasmo górskie Schwäb- -Alb w kierunku Tuttlingen. Przejeżdżam przez mnóstwo małych tunelików. Charakterystyczne drewniane domy w okolicznych wioskach przyciągają wielu turystów.


Panorama z Heiburga. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć Bratysławę.
   
Pod mostem prowadzącym do pałacu Imerdingen Dunaj często wysycha. Jeden z urokliwych domów w Vedwiefelden, kilka kilometrów od Ulm. 

Na równinie Mühringeni wody Dunaju, jeśli w ogóle płyną, nie widać tego. Koło Imedigen w korycie jest tak mało wody, że nie muszę być Mojżeszem, by suchą stopą przejść z jednej strony rzeki na drugą. Na tym odcinku Dunaj (jako mały strumyk) nie płynął kiedyś przez trzysta dni, bo nie miało co płynąć! Woda gdzieś znikła . Ale gdzie? 22 sierpnia 1877 roku w rezultacie badań stwierdzono, że woda pojawiła się w miejscu oddalonym o 25 km, w źródle rzeki Aach, która spływała najpierw do Renu, potem do jeziora Boden. Tak więc Dunaj ma naturalne podziemne połączenie z Renem, który w okresach suszy bywało że „wypijał” Dunajowi całą wodę. Woda poniżej, uznawana za Dunaj, w rzeczywistości nią nie była, pochodziła z innych potoków i rzek. W 1971 roku ukształtowano nowe koryto rzeki, i tak woda, która dopływa tu z Donauschingen, może już płynąć dalej w kierunku Morza Czarnego. W każ- dym razie kiedy tam jechałem, Dunaj przeciekał przez wykopany jak gdyby motyką rów do jakiegoś otworu przypominającego ściek kanalizacyjny (cóż to za dyshonor dla takiej rzeki jak Dunaj!).

Kiedy 18 sierpnia o godzinie 13 dotarłem do początku rzeki, licznik w mojej Hondzie pokazał 3217 km. Tu pod Donauschingen, gdy stoi się twarzą do rzeki, widać, jak łączą się ze sobą płynący z lewej strony Breg i z prawej Brigach, tworząc Dunaj. Kilka metrów niżej na brzegu północnym już gromadzi wodę następny strumyczek.

Donauschingen to pierwsza osada, w której nazwie pojawia się słowo pochodzenia celtyckiego „duna” – najprawdopodobniej znaczącego „rzeka”. Choć barokową studnię w parku pałacu książęcego w Fürstenbergu wiele osób uznaje za źródło Dunaju, jest to nic innego, jak jedno z nic nieznaczących źródełek dopływowych, niezdolne nawet do samodzielnego wytryśnięcia. Znacznie większe znaczenie, zwłaszcza dla Niemców, ma to, że w bibliotece pałacowej przechowuje się największy niemiecki epos „Pieśń Nibelungów”. Jest to najstarszy, pochodzący z XIII wieku egzemplarz.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij