Motocykl poleca:

Turystyka Alpy - 4300 km radości

Poleć ten artykuł:

Wreszcie stało się – jedziemy w Alpy! W rolach głównych Yamaha FZ6 Fazer ze mną i Gosią, Honda VFR 750 z Przemem i Lu, a na doczepkę Romans na Suzuki GS 500.
turystyka-podroze-alpy-2010-05.jpg Zobacz całą galerię

Dzień 1: Gdańsk–Praga (700 km od startu). Startujemy we czwórkę. Początkowo wszystko idzie jak po maśle. Aż do Jeleniej Góry. Tam zaczynamy etap „mokry”. Wbijamy się w kondomy i ruszamy dalej. Na autostradzie do Pragi leje tak, że Przemo ledwo widzi moje tylne światło. Zatrzymujemy się na jakiejś stacji benzynowej, żeby wbić w nawigację adres akademików, w których zamierzamy nocować. Przy okazji widać pierwsze ofi ary deszczu – Gosia ma ze 2 litry wody w butach.

Na szczęście do celu dojeżdżamy bez przygód. W akademiku są rodacy, od których dziewczyny pożyczają suszarkę, i przez 1,5 godziny reanimują ciuchy oraz buty. Wieczorem deszcz przeszedł, więc możemy zrobić krótki rajd po ślicznym Starym Mieście.



Dzień 2: Praga–Zell am See (1200 km od startu). Akademik opuszczamy bez żalu, ale i bez śniadania, więc wkrótce żołądki zaczynają wołać o swoje prawa. Lekko plastikowe żarcie na pierwszej lepszej stacji benzynowej załatwia sprawę. Odnieśliśmy wrażenie, że kierowcy zza południowej granicy są jacyś lepsi niż nasi: patrzą w lusterka, ustępują drogi…

Austria wita nas widokami gór na horyzoncie. Ale też czarnymi chmurami. Trochę popadało, ale po wczorajszej kąpieli nic nie było w stanie nas złamać. Wieczorem ognisko i dylemat – sztywno trzymać się planu, czy lekko go uelastycznić. Pokusa zakrętów w drodze na lodowiec Grossglockner wygrała.


     
Szwajcaria zapiera dech w piersiach. Warto było pokonaćtyle kilometrów, żeby się o tym przekonać.  Na przełęczy Stelvio nie mogło być inaczej: szus naśniegu w środku lata to za duża pokusa, żeby odpuścić.  Po drodze minęliśmy Tybet… Nie ten azjatycki, ale zawsze... Tak nazywa się knajpa naszczycie przełęczy Stelvio. Trafiona nazwa! 

Dzień 3: Zell am See–Grossglockner–Zell am See (ok. 1550 km od startu). Wstajemy raniutko, żeby posmakować zakrętów bez kamperów i autobusów po drodze. Dwa dni temu podobno padał śnieg, ale jest dobrze – droga w większości sucha, gdzieniegdzie tylko spływa woda (tylko dlaczego akurat na najlepszych łukach?). Na Bikers’ Point leży kupa śniegu. Mróz szczypie, gdy tylko słońce zniknie choć na chwilę, ale na razie pogoda wymarzona. Na lodowcu ruch jak na Marszałkowskiej, ale dla widoków warto się tam wepchać. Z powrotem do Zell am See poradzono nam, aby wjechać w kilka „ślepych” dróżek zmierzających w góry. Ekstra!

Wieczorem dzwoni Romek – prawie dojechał, ale nie wie jak dalej. Zaledwie kilka minut wystarczyło, żeby odkryć, że zaparkował za krzakiem 25 m dalej...

Dzień 4: Zell am See–Arabba (2000 km od startu). Według planu miało być trochę więcej, ale jak się słyszy z nawigacji „Do celu 28 km – 1,5 godziny”, zaczyna brakować dnia. Oprócz tego zawinęliśmy na Nockalmstrasse, przez niektórych ocenianą jako nawet lepszą niż Grossglockner. Po opłaceniu wjazdu wspinamy się. Pierwsze wrażenie jakieś kiepskie – droga niezbyt dobra, góry jakieś takie małe i w ogóle chyba oczekiwania były większe. Ale zaraz za Bikers’ Point zaczęło się! Serpentyny pierwsza klasa. Czasami tylko dziwne metalowe kratki ściekowe w poprzek drogi psują zabawę. Ale banana na twarzy mamy do końca. Włoska strona nawet lepsza niż austriacka. Ręka cały czas uniesiona w geście pozdrowienia – takich jak my jest tam wieeeeeelu. A trasa całkiem, całkiem. Przemo szlifuje buty po asfalcie i próbuje zamknąć oponę (wprawdzie się nie udało, ale postępy po takich serpentynach były duże). Kiedy dotarliśmy gdzieś wysoko, na postoju zebrało się na mały deszczyk z piorunami. W rezultacie był i deszczyk, i dreszczyk po tym, jak walnęło kilkaset metrów od nas.

Nocujemy w miejscowości Arabba – za 32 euro od łebka rozkoszujemy się widokami z okna, prysznicem i wszelakimi wygodami. Pizza też jest – włoska, na cienkim cieście. I winko na litry.

Tagi: podróże | turystyka | Alpy

Oceń artykuł:

2.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij