Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
1.0

Turystyka - Niedaleko włoskiej Riwiery

Liguria – ten region Włoch turyści raczej omijają, bo wolą urlop na plażach wybrzeża. A to błąd, bo Liguria to raj dla motocyklistów. Górskie drogi, świetne winkle i niewielki ruch – gwarantowane! 

Im bardziej oddalamy się od Morza Śródziemnego, tym jest spokojniej. Tuż przed Sassello, przy granicy z Piemontem, niepozorna droga odbija w kierunku miejscowości Giusvalla. Ta okolica niewątpliwie zasługuje na miano zapomnianej. Aleja platanów, które pod koniec października ciągle są soczyście zielone, ciągnie się wzdłuż drogi przecinającej Giusvallę, prowadząc obok kościoła, ratusza i ubojni. Kilka niepozornych domków i miejscowość kończy się, zanim na dobre się zaczęła. Finito. Tutaj rządzi niczym niezakłócony spokój, a o rzut beretem tłumy turystów masowo odwiedzających naszpanowaną do oporu włoską Riwierę.

Alimentare le bestie. Te bestie to... króliki

Otaczające nas ze wszystkich stron wzgórza Apeninów kapitalnie błyszczą w nisko nad horyzontem wiszącym słońcu kończącego się ciepłego, jesiennego dnia. Z przełęczy św. Bernarda – o wysokości 1315 m n.p.m., stanowiącej jeden z najwspanialszych odcinków w zachodniej Ligurii – podziwiamy widoczne z oddali przepiękne pasma górskie.

 

Sylvio wie, że zimą bez opału może być krucho. 

 

Któryś z postojów wypada przy zagrodzie Sylvio – wiecznie uśmiechniętego liguryjskiego górala. Zastajemy go podczas rąbania drewna. Robi to z taką pasją, że kawałki raz za razem strzelają naokoło. Trzeba przygotować się na zimę, która w liguryjskich Apeninach bywa sroga. Śnieg po pas to nie żarty!
Na nocleg zajeżdżamy do gospodarstwa agroturystycznego. W ostatnich latach powstało ich w tych okolicach wiele. Większości z nich na bank nie nazwiesz luksusowymi, niemniej oferują tańsze noclegi i przyciągają domowym jedzeniem.

Właściciel, Leonardo, pokazał nam pokój, po czym nagle zaczęło mu się spieszyć. Powiedział tylko: „Devo alimentare le bestie”. Zaraz, zaraz... Czyżby powiedział, że musi nakarmić bestie? „Cóż to za bestie masz na podwórku?” – pytam go. „Króliki” – odpowiada. „Czy one są niebezpieczne?” – pytam z lekką ironią. „Nie. Co ci do głowy przyszło?” – odparł, patrząc na mnie podejrzliwie. Później dowiedziałem się, że słowem „bestie” określa się ogólnie zwierzęta.

Korek na dwa trójkołowce

Wystarczy spojrzeć na mapę, aby wiedzieć, że odcinek do miejscowości Triora jest zakręconą jak spaghetti drogą pod górę. Do tego położonego na kompletnym odludziu górskiego miasteczka docieramy pod koniec dnia. Witają nas małe diabełki ze świecącymi różkami i czarownice mieszkające w wysokich na metr chatkach. Okazało się, że to dzieciaki przebrane z okazji Halloween.

 

Halloween dotarł także do Włoch. 

 

W legendarnym mieście czarownic Triorze to święto ma szczególny klimat: atmosfera strachu i czarów jest wszechobecna. Diabolicznie szczerzące zęby głowy z wydrążonych dyń ze świeczkami w środku, napędzające stracha duchy, trzeszczące szkielety, budzące grozę nietoperze i sieci pajęcze, w których czają się tłuste pająki, zdobią miasto na każdym rogu ulicy, każde okno i każdy dom.

 

W hotelu wzięliśmy ostatni wolny pokój i przez korytarze w scenerii przypominających klimatem „Rodzinę Addamsów” poszliśmy do niego. Gdy otworzyliśmy drzwi, z ulgą stwierdziliśmy, że brak w nim tego typu dekoracji.
Triora jest jedyna w swoim rodzaju. Widać to było także następnego dnia, kiedy dwa trzykołowe Piaggio Ape jechały na wprost siebie w podziemnym przejeździe, za wąskim, aby zmieściły się obok siebie. Co w tym wyjątkowego? To, że owe dwa Piaggio Ape są to wszystkie dopuszczone do ruchu pojazdy w miejscowości. Oraz to, że rozładowaniu minizatoru towarzyszyły charakterystyczna dla Włochów gorączkowa gestykulacja i krzyki. Chaos komunikacyjny z najmniejszą z możliwych liczbą uczestników ruchu. Czy coś takiego jest możliwe gdzie indziej poza Triorą?

 

Chaos komunikacyjny w Triorze z typowo włoską dyskusją.

 

Staruszka przyglądająca się tej sytuacji przez okno miała niezły ubaw. Potem zaczęła z nami rozmowę. Chciała, żeby to całe straszenie jak najszybciej się skończyło i żeby w końcu był spokój. Jasne, święto jest ładne, ale ten zgiełk... To nie dla niej. Kiedy tak patrzyliśmy na babinkę, byliśmy w stanie uwierzyć w historie o czarownicach z Triory.

To było pięknych 1250 km

Droga biegnąca w dół w kierunku wybrzeża zaprowadziła nas do zupełnie innych krajobrazów. Białe skały strzelały z brązowej ziemi prosto w kierunku niebieskiego nieba. Obok lśniły srebrne gaje oliwne i zniszczone od wiatru dęby korkowe. Między nimi wiły się w górę kręte drogi pokryte przyczepnym asfaltem, prowadzącym do Castelvecchio di Rocca Barbena.

Za chwilę nasze Suzuki wpadło na zalane słońcem wybrzeże. Zachwyceni Ligurią i Liguryjczykami, przeklinaliśmy los, gdy przyszło żegnać się z tymi okolicami. Nie mam wątpliwości: warto kiedyś powtórzyć tych 5 dni, podczas których przejechaliśmy 1250 km

 

 

 

To warto wiedzieć

Liguria to pod względem wielkości trzeci od końca region Włoch. Od północy ograniczają ją Apeniny. Jej stolicą jest Genua.

Kiedy? Zarówno do Ligurii, jak i do regionów z nią graniczących najlepiej pojechać w maju–czerwcu albo we wrześniu–październiku. Ale nawet na początku listopada można trafić na sprzyjającą pogodę.

Noclegi. Hoteli i pensjonatów nie brakuje, natomiast tanie kwatery agroturystyczne można znaleźć jedynie w głębi regionu, tzn. z dala od wybrzeża. Zupełnie nowa jest koncepcja o nazwie Albergo Diffuso. Ten „rozproszony hotel” dzieli się na wiele kwater rozrzuconych po mieście. W ten sposób turysta może poddychać atmosferą włoskich miasteczek. Wieś Apricale oferuje własną wersję Alberto Diffuso. Ostatni kawałek, prowadzący do chronionego przez UNESCO centrum wsi, trzeba pokonać pieszo. Motocykl musi zostać na dole.

Mapy. W kioskach i na stacjach benzynowych znajdziesz bardzo dobre mapy wydawnictwa TCI (nazywane Touring Editore; skala 1:200 000). Na stronie www.motobikeinitaly.com jest wiele propozycji tras, które zapewnią ci mnóstwo radości z jazdy.

 

 

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Przez ostatnią dekadę BMW F 800 GS uczciwie zapracowało na miano maszyny kultowej. Jednak mimo że zarówno "800" jak i modele F 650 GS i F 700 GS sprawdziły się w każdych warunkach, nadszedł czas na zmianę warty. Poznajcie nowe modele BMW F 750 GS i F 850 GS.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij