Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014

Litwa, Łotwa, Estonia – wielu wiąże je z Rosją, a przecież do Unii Europejskiej wstąpiły razem z Polską. Minionego lata postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda życie naszych sąsiadów.  

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014

Ostateczną decyzję, że startujemy, podjęliśmy na niecałe trzy tygodnie przed wyjazdem. Na szczęście zdążyliśmy z doposażeniem nas i naszej Yamahy TDM 850 w interkomy, nieprzemakalne torby i deflektor. Nasze spostrzeżenia z Litwy? Mało miast, duże odległości między wsiami. Tamtejsze miasta to na polską skalę duże wsie. Królują w nich niewielkie drewniane domy ze sporymi oknami na froncie.

Naszym pierwszym przystankiem na Litwie były Troki – miasto z zamkiem położonym na jeziorze. Plusem jest to, że na Litwie można płacić i litami, i w euro. Nocowaliśmy w miejscowości Bezdonys. To 16 km od Wilna, więc na spacer po litewskiej stolicy mieliśmy cały dzień. Obejrzeliśmy wszystko, co turysta powinien zobaczyć: bazylikę archikatedralną z dzwonnicą, uniwersytet, kościół św. Jana, cerkiew św. Mikołaja, ratusz, cerkiew św. Ducha, Ostrą Bramę, pałac prezydencki, basztę Giedymina, kościół św. Piotra i Pawła. Zaserwowaliśmy sobie także przejażdżkę po nowej części miasta.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 Estonia: wschód słońca nad Zvartavą.

Plan na następny dzień: spod Wilna, przez całą Litwę oraz Łotwę, aż pod granicę łotewsko-estońską – około 450 km. Im bliżej byliśmy Łotwy, tym stan dróg się pogarszał. Przy granicy mijaliśmy sporo robót drogowych. Czasem pod prowizorycznymi światłami staliśmy nawet 10-15 minut, mimo że z drugiej strony nikt nie jechał. Jeszcze gorzej było z drogami we wschodniej Łotwie: asfalty zastąpiły drogi szutrowe. Co jakiś czas trafiały się wsie liczące po kilka gospodarstw. A poza tym – tylko droga, las i my. Tak przejechaliśmy przez niemal całe państwo.

Kemping w miasteczku Zvartavas, który wcześniej wyszukaliśmy w internecie, nie istniał. Przypadkowo spotkana kobieta doradziła nam nocleg na dziko nad jeziorem. Wskazane miejsce okazało się całkiem przyjemne. Widać, że lokalna ludność o nie zadbała. Pod koniec dnia mieszkańcy zaczęli się tam zbierać na wieczorną kąpiel w jeziorze. Nawet jeśli nasza obecność lekko ich zaskoczyła, nie przeszkadzało im, że jesteśmy.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 Estonia: pałac Rundāle, nie bez powodu zwany małym Wersalem.

Ontika była najdalej Granica z Estonią była o rzut beretem od naszego noclegu. Momentalnie dały się zauważyć spore różnice, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość dróg. Pierwszą miejscowością, którą zwiedziliśmy w Estonii, była Otepää. Jadąc dalej krajową dwójką na północ, przejechaliśmy przez Tartu. To drugie pod względem wielkości w kraju i nowoczesne miasto było fajną odmianą po tym, co widzieliśmy we wschodniej Łotwie. Słynie z największego w krajach bałtyckich kompleksu uniwersyteckiego oraz mostów. Przejeżdżaliśmy przez najbardziej znany – Kaarsild.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 Nad jeziorem Pejpus, tuż przy granicy estońsko-rosyjskiej.

Z Tartu krajową trójką śmignęliśmy nad jezioro Pejpus, przez które biegnie granica estońsko-rosyjska. Potem wzdłuż jeziora podróżowaliśmy do Tallinna, zaczynając od Kallaste, a kończąc na Mustvee. Wczesnym popołudniem dotarliśmy do najbardziej oddalonego od domu punktu wyprawy – wsi Ontika. Dalej poruszaliśmy się wzdłuż wybrzeża Bałtyku na zachód. Znalezienie noclegu wcale nie było tam proste, bo mieliśmy do czynienia nie z kurortami, lecz z miasteczkami, które co najwyżej miały jeden sklep. Było tym trudniej, że nikt nie mówił ani nie rozumiał angielskiego, wszyscy posługiwali się estońskim i/lub rosyjskim.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 Nad Zatoką Pucką podczas powrotu. Już w kraju, ale do mety w Opolu jeszcze ładny kawałek.

Namiot rozbiliśmy wreszcie na kempingu w miasteczku Valkla ok. 10 metrów od morza. Następnego ranka pobudkę zrobiliśmy o 6 rano, żeby jak najwcześniej zacząć poznawanie Tallinna. Zobaczyliśmy tam m.in. zamek Toompea, sobór Aleksandra Newskiego, Dom Bractwa Czarnogłowych, kościół św. Ducha, cerkiew św. Mikołaja i plac Ratuszowy. Symbolami miasta stały się liczne wieże i baszty, które niegdyś były częścią potężnych obwarowań.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014

Z estońskiej stolicy drogą E67 pojechaliśmy na południe. Dość szybko trafiliśmy do Pärnu. I znowu okazało się, że tamtejszy kurort jak na polskie warunki nie zasługuje na tę nazwę, choć jak najbardziej jest to urocze miasteczko. Jadąc wzdłuż Bałtyku, trafiliśmy na przyjemne miejsce o nazwie Lammeranna (wieś Majaka). Deszcz zagonił nas tam do hotelu. Byliśmy w nim jedynymi gośćmi...

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014

Niesamowite miejsca Następny dzień to etap drogą A1 (cały czas wzdłuż Bałtyku) do Rygi, z krótkim przystankiem w Siguldzie. Stolica Łotwy ciągnie się kilometrami. Największe wrażanie zrobił na nas plac Ratuszowy, gdzie uwagę przyciągają przede wszystkim dwa budynki: Dom Wagi i Dom Bractwa Czarnogłowych. Na specjalną uwagę zasługuje błękitno-złoty zegar, wspaniale kontrastujący z czerwienią frontu.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 Plac Katedralny w Wilnie, w tle bazylika archikatedralna.

Z Rygi drogą A7 polecieliśmy na południe do Bauski. Nocowaliśmy tam na kempingu Nemeji, stanowiącym jedno gospodarstwo z pasieką. Nazajutrz udaliśmy się do ruin średniowiecznego zamku krzyżackiego. Na zachód od Bauski znajduje się pałac Rundale, zwany łotewskim Wersalem. Ta barokowo-rokokowa budowla rzeczywiście go przypomina. Jadąc dalej na południe, już na Litwie, dotarliśmy do miejsca niezwykłego dla Litwinów – Góry Krzyży (zdjęcie u dołu następnej strony). W zasadzie nie jest to góra, lecz pagórek, niemniej setki tysięcy krzyży robią imponujące wrażenie. Następną noc spędziliśmy pod Kownem u przyjaciela naszego kolegi.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014

Kolejnego dnia przeprawiliśmy się na drugi brzeg rzeki Niemen, aby pojechać na wzgórze pod kościół św. Jerzego w Wilkach. Rozpościerał się stamtąd przepiękny widok na okolicę. Po drodze zwiedziliśmy Czerwony Dwór, którego najciekawszym zabytkiem jest średniowieczny zamek obronny. Pierwotna warownia została wzniesiona przez Krzyżaków, jednak budowla swój obecny wygląd zawdzięcza przebudowom z XVI i XVII wieku. Następnym miastem było Kowno. Obejrzeliśmy tam XIII-wieczny zamek, przeszliśmy się po Starym Mieście. Duże wrażenie zrobił na nas potężny sobór św. Michała Archanioła, wzniesiony w stylu bizantyjskim.

Turystyka motocyklowa: Baltic Tour 2014 W Tallinnie Daniel na chwilę przysiadł przy cielcu.

Koniec przygody
Droga E67 doprowadziła nas do Polski. Przez Suwałki trafiliśmy do Giżycka, gdzie przez dwa dni żeglowaliśmy po jeziorze Niegocin. Na koniec były Wilczy Szaniec, Gdańsk i prawie trzy dni w Kołobrzegu, dzięki czemu do mety w Opolu, po nawinięciu 4068 km, dotarliśmy wypoczęci, zadowoleni z siebie i z Yamahy oraz żądni kolejnych przygód.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: