Motocykl poleca:

Turystyka motocyklowa: Sienkiewicz powtórzony

Poleć ten artykuł:

Ukraina to kraj kontrastów. Na północy bardzo słabe drogi, na południu zaś, na Krymie – superasfalty. Bywają tam bardzo brudne toalety z pozycją „na Małysza”, ale też takie, że szczęka opada.

Sewastopol – miasto-bohater – nie daje zapomnieć o II wojnie światowej. Zobacz całą galerię

Pomysł Piotra na Ukrainę to jazda śladami Sienkiewiczowskiego „Ogniem i mieczem”, czyli (niekoniecznie w tej kolejności): Dzikie Pola, wyspa Chortyca (czyli Sicz Zaporoska), Zaporoże, Czerkasy i Korsuń, porohy Dniepru, Chocim i Kamieniec Podolski, twierdza Kudak, Zbaraż oraz Bar. Kilku punktów nie udało się zrealizować; zabrakło czasu. Za to odwiedziliśmy wiele innych fajnych miejsc. Druga część planu to Krym. W 10 dni przejechaliśmy prawie 5000 km. Skład ekipy: Adam na Intruderze 1800, Tomek na GS 1150 Adventure, Piotr na R 1200 GS Adventure i ja Transalpem 650.

Mołdawię ominęliśmy, choć są tam miejsca związane z „Ogniem i mieczem” (Raszków i Jampol). Leżą bowiem w tzw. Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej (uznały ją jedynie Abchazja i Osetia Płd.). W internecie radzą, żeby raczej się tam nie zapuszczać.

Pierwszy dzień to ubezpieczenie, ostatnie zakupy, pakowanie jak zwykle za wielu rzeczy itp. Około g. 18 startujemy z Żukowa. W Warszawie Tomek raportuje stuki z łożyska przedniego koła, potem mruczy coś o powrocie, o assistance i takie tam. Ale przecież jesteśmy w stolicy. Jutro sobota, więc damy radę to ogarnąć.

W sobotę od rana telefony. Okazuje się, że owszem, łożyska są dostępne od ręki, ale to uszkodzone jest specyficzne i mogą je mieć za trzy dni. Koniec końców łożysko udaje się zdobyć w Lublinie, czyli prawie po drodze.

Urwane kufry
Dzisiaj mamy w planie przelot do jedynego wcześniej zarezerwowanego noclegu. Jakoś słabo nam idzie: na granicy jesteśmy około godz. 17, a po ukraińskiej stronie meldujemy się dopiero o godz. 20. Do noclegu mamy jeszcze 120 km po dziurawych drogach. Nasza miejscówka to hotel Galaktyka przy ulicy Galickiej we Lwowie Winnikach. Winniki to małe miasteczko o 10 min od Lwowa, a nie dzielnica tego miasta. To o tyle ważne, że i tu, i tu jest ulica Galicka. Oczywiście trafiamy na Galicką we Lwowie. Droga dojazdowa to po prostu koszmar: w kompletnych ciemnościach od wstrząsów najpierw Tomek urywa centralny kufer, potem to samo spotyka Intrudera Adama. Piotr, oferując Adamowi pomoc w przewiezieniu urwanego kufra, nie wie, że właśnie rozpoczyna się jego gehenna z wożeniem walizki do końca wyjazdu.

Trzeciego dnia ciśnięcie na maksa na wschód idzie nam sprawnie do około południa, gdy zarządzamy postój. Z krótkiego odpoczynku robi się obiad, kawa i ciastko w przydrożnej knajpie. W okolicach miejscowości Nemiroff (fabryka wódki) moje objawy zatrucia robią się niebezpieczne. Około 30 km za Nemiroffem znajdujemy fajny pensjonat za rozsądne pieniądze. Dzisiaj przejechaliśmy tylko trochę ponad 400 km. Wielka Ukraina optymalizuje nasz plan: odpuszczamy Korsuń i Czerkasy. Dla mnie ten dzień szybko się kończy: gorączka, przygody żołądkowe itd. Pozostałą trójkę te objawy dopadają w nocy. Tak to zespół się zgrał: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Po nocy każdy z nas na swój sposób próbuje dogadać się z żołądkiem. Czwartego dnia wkraczamy na Dzikie Pola, które są końcem dojazdówki i początkiem zwiedzania. Jeszcze przed wyjazdem ustaliliśmy, że Czehrynia nie odpuścimy, choćby nie wiadomo co. Było to miasto Bohdana Chmielnickiego, umowna pierwsza stolica Ukrainy, która słynęła z tego, że ściągali tam przestępcy, na których w Rzeczypospolitej czekał kat, a władze na wschodzie przymykały na to oko.

Tagi: Ukraina | turystyka | turystyka motocyklowa | podróże | podróże na motocyklu

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij