Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

12

OCEŃ
4.0

Turystyka na weekend: Dolny Śląsk

Pierwszy pomysł: zwiedzić elektrownie wodne Dolnego Śląska. Ostateczna jego wersja: zobaczyć elektrownie zbiornikowe, czyli pracujące dzięki tamom spiętrzającym Kwisę i Bóbr. Jest ich pięć.

Turystyka na weekend: Dolny Śląsk Elektrownia Leśna, widok z korony na budynek turbogeneratorów i kanały odpływowe.

Z Wrocławia startujemy we dwóch: ja na BMW K 1100 RS, Michał na Suzuki SV 650 S. Z Bolesławca drogą nr 94 jedziemy m.in. pod imponującym wiaduktem kolejowym, następnie w lewo na Nowogrodziec, 357 do Lubania i 393 do Leśnej.

Zapora Leśna – 1907 r. 
Za mostem należy skręcić w lewo, ale nie trzymać się rzeki, lecz skręcić w prawo, potem w drugą w lewo. Kierujemy się na zamek Czocha. Kawałek dalej w lewo prowadzi droga do korony Zapory Leśna (w kierunku na kemping Plaże Czocha). Jest to najstarszy i moim zdaniem najbardziej malowniczo położony obiekt ze wszystkich odwiedzonych. Zapora rozparła się w wąskiej, bogatej w roślinność dolinie. Konstrukcja jest pełna zdobień, utrzymana w bardzo dobrym stanie. Tylko tu odważyliśmy się zejść schodami (36 m) z korony zapory do budynku z turbogeneratorami. Warto było, bo dopiero z dołu i z bliska widać kunszt budowniczych, którym działali według zasady: „Dolinom dla ochrony, falom na przekór, wszystkim dla ich dobra”.

Elektrownia wodna Złotniki – 1924 r.
Wracamy na drogę i po chwili mijamy zamek Czocha – dużą atrakcję turystyczną regionu. Ponieważ celem naszej wyprawy są nie twierdze, lecz zapory wodne, odprowadzamy wzrokiem mury zamku i ponownie skręcamy w wąską drogę w lewo. Prowadzi ona do elektrowni Złotniki. Na drodze do samej korony mamy dwa krótkie tunele wykute w skale. Wcześniej jest zakaz wjazdu, zatem sprzęty zostawiamy na jednym z parkingów. Obiekt jest bardzo ciekawy ze względu na rozwiązania techniczne i sporą wysokość zapory. Zachwycamy się karkołomną konstrukcją, w tym sposobem wyprowadzenia linii energetycznej z doliny w górę.

Elektrownia Wodna Pilchowice I Jedziemy drogą nr 30. Około 15 km za
Gryfowem Śl. skręcamy na drogę nr 297 na Lwówek Śl. W Wojciechowie skręt w prawo na Pilchowice. Wąską drogą o znakomitej nawierzchni – pokonując urocze ciasne zakręty i serpentyny – wjeżdżamy w Dolinę Bobru. W Pilchowicach zaraz za mostem skręcamy w prawo i jedziemy wzdłuż rzeki. Nurt wydaje się stać w miejscu, okolica wygląda bardziej na ogród ze stawami niż na rzekę. Odbijajmy w prawo w dół i zniszczoną drogą docieramy do podstawy zapory. Stąd oglądamy jej potężny front. Atrakcją jest przejazd po moście z drewnianych belek, które niepokojąco klekoczą przy najeździe nawet z niedużą prędkością. Przy niskim stanie wody można zejść w łożysko Bobru, aby z dołu obejrzeć most i konstrukcję tamy. Wracamy na koronę zapory. Pilchowice to jedyna zapora z odwiedzonych, po której można legalnie przejechać. Widok z góry – imponujący. Korona zapory ma 270 m długości i 69 m wysokości.

Elektrownia Wodna Wrzeszczyn
Ruszamy drogą wzdłuż brzegu zbiornika i linii kolejowej, po drodze fotografujemy stację kolejową, którą zamieniono na zadaszony parking, oraz most kolejowy łączący wysokie brzegi jeziora. Jego ażurowa konstrukcja z pordzewiałej stali pięknie kontrastuje z zielenią drzew i szmaragdem wody. Kierujemy się drogą 1027 na Siedlęcin. Jeszcze przed stacją kolejową należy skręcić ostro w prawo na Wrzeszczyn, na zielony szlak rowerowy ER6. Droga prowadzi do miejsca, gdzie krajobraz jest niczym z pocztówek. Znak „ślepa uliczka” mówi, że jesteśmy blisko. I rzeczywiście, zaraz widzimy obiekty elektrowni Wrzeszczyn. Obiekt jest w perfekcyjnym stanie, otwarty, można zbliżyć się do budynku turbogeneratorów i zerknąć przez okno lub przejść przez jaz na drugi brzeg. Ciekawostką jest po raz pierwszy na terenie Kotliny Jeleniogórskiej zastosowanie nowoczesnych turbin Kaplana.

Elektrownia Wodna Bobrowice I
Po powrocie na trasę kierujemy się do Siedlęcina. Za mostem należy skręcić w lewo (drogowskazy na pensjonat Perła Zachodu) i po niedługiej jeździe wyśmienitą drogą widać zaporę Bobrowice I. Z tego brzegu nie da się wejść ani na zaporę, ani do jej podstawy. Za to warto pojechać w górę, aby dotrzeć do Perły Zachodu, gdzie zawsze jest miejsce do zaparkowania motocykli oraz można wejść na mostek w dolinie rzeki i spojrzeć na zaporę oraz Bóbr z ciekawej perspektywy. Po Bobrowicach zawracamy i przez Siedlęcin wjeżdżamy do Jeleniej Góry. To koniec naszej wyprawy „ku zaporom”.

Co, gdzie i dlaczego?
Długość trasy: ok. 350 km; 24 h nasz czas: 10 godzin.
Trasa: pełna zakrętów, spora różnica poziomów, fajne punkty widokowe. Dla każdej maszyny i każdego bikera.
Drogi: dobre lub bardzo dobre, z nielicznymi wyjątkami. W Dolinie Bobru serpentyny i dobre, choć wąskie asfalty.
Dokładne opisy obiektów

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Nie masz pomysłu ma weekend? Weź pod uwagę malowniczy Dolny Śląsk, który wraz ze swoimi elektrowniami ma wiele do zaoferowania. 
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2014-12-01 11:57:43