Motocykl poleca:

Turystyka na weekend: Posowieckie Ghost Town

Poleć ten artykuł:

Główną atrakcją naszego wyjazdu „wokół komina” były powojskowe obiekty Bornego Sulinowa. Wypad do zrobienia w jeden dzień.  

Zobacz całą galerię

Dojazd z Piły wiódł naszą czwórkę (na Yamahach TDM 900 i Virago 535 oraz Hondzie Varadero) mało uczęszczanymi szlakami pośród malowniczych lasów w dolinie rzeki Rurzycy. Po drodze widzieliśmy poniemiecki wiadukt na od dawna nieczynnej linii kolejowej Jastrowie – Wałcz, który ni z tego ni z owego pojawił się w środku lasu. Leśny szlak zakończyliśmy na polu biwakowym przy kompleksie jezior Krępsko. Stamtąd pojechaliśmy już w okolice bazy atomowej. Na miejscu, w okolicach wsi Brzeźnica, okazało się, że baza jest świetnie ukryta w lasach sosnowych.

Stacjonujące w Bornem Sulinowie wojska radzieckie dysponowały w okolicznych lasach dodatkową, ściśle tajną bazą, w której przechowywano rakiety z głowicami atomowymi. Nasz kraj nie miał nad tymi terenami żadnej władzy. Do jednostki prowadzi wąska leśna droga, którą niełatwo znaleźć wśród wielu krzyżujących się we wszystkie strony innych ścieżek. Dziś oczywiście nic nie broni wjazdu do bazy rakiet. Mijamy ruiny osiedla wojskowego, w którym mieszkała załoga bazy. Do dziś przy leśnym dukcie znajduje się silos na wyrzutnie rakiet SS-1. Jest on przykryty ziemią i porośnięty sosnami. Równie dobrze ukryte były dwa magazyny, w których przechowywano głowice rakiet. Magazyny miały ogromne drzwi pancerne, które były w stanie wytrzymać atak każdej broni konwencjonalnej.

 

Nad ziemią znajduje się tylko niewielka część infrastruktury bazy. Podziemna część to duże sale, nisze i długie korytarze, do których prowadzi kilka starannie ukrytych wejść. Główne wejścia są zalane zbrojonym betonem, ale wciąż jest niewielkie przejście pozwalające dostać się do środka. Wewnątrz musiał być kiedyś potężny pożar, bo ściany niektórych pomieszczeń są poczerniałe. Większość wyposażenia wyniesiono bądź zniszczono, ale podziemia i tak robią upiorne wrażenie. Część kompleksu jest zalana wodą. W niektórych obiektach bazy można by popływać.

Co nam pozostało po wieloletniej obecności Armii Czerwonej? Oprócz atrakcji turystycznych, w spadku dostaliśmy potężnie zdegradowane środowisko naturalne i zdewastowane, skażone toksynami i promieniowaniem budynki oraz poligon zanieczyszczony do granic nieodwracalności.

Zbudowany jeszcze w czasach pruskich most kolejowy w samym środku rezerwatu rzeki Rurzycy. Tama na Piławie. Nieopodal jest kemping, który prowadzi były rosyjski oficer bazy nuklearnej.
   

Ale Borne Sulinowo to nie tylko tajna baza rakietowa. Kadra oficerska miała swoje miasteczko. Był to kolejny punkt naszego wypadu. Prowadzi do niego zniszczona, ale przejezdna dla każdego motocykla droga, odchodząca od szosy do Bornego Sulinowa. Jesteśmy w Grodku (za sowieckich czasów Kłomino). Podobno jest to najmniejsza miejscowość w Polsce: jedynymi jej mieszkańcami ma być trojka bezdomnych koczujących gdzieś w rumowiskach. Zwiedzając budynki, należy uważać: jeden błędny krok i z 4. piętra w sekundę jesteśmy na parterze.

Po krótkim popasie na malowniczym kempingu nad jeziorem Pile zwiedzamy Borne Sulinowo. W październiku 1992 r. z tamtejszej stacji wyjechał ostatni wagon z żołnierzami 6. Witebsko-Nowogrodzkiej Gwardyjskiej Dywizji Armii Federacji Rosyjskiej. Potem Borne przejęło Wojsko Polskie. Dziś baza radziecka niewiele rożni się od kłomińskich ruin. Okoliczni mieszkańcy wynieśli i zdewastowali prawie wszystko, co można było. Borne jest całkiem ładnym, ale dość dziwnym miasteczkiem,  w połowie położonym w lesie. Mniej więcej 1/3 jego budynków nadal nie jest zasiedlona, tzn. niszczeje.

Tama na rzece Piławie – tam śmignęliśmy potem. W okolicy nie brak okopów, umocnień i bunkrów, które tworzyły pas umocnień z czasów II wojny, zwany Wałem Pomorskim. Górne poziomy poniemieckich bunkrów, w większości 6-poziomowych, wojska radzieckie po zbadaniu wysadzały, a wejścia na niższe zasypywały. Mimo to niektóre obiekty są w całkiem dobrym stanie.

W drodze powrotnej odwiedziliśmy teren oflagu Gross Born. Byli tu przetrzymywani m.in. żołnierze powstania warszawskiego.     

Silos na wyrzutnie rakiet. Tu przechowywano SS-1 – najnowocześniejsze swego czasu pociski atomowe średniego i dalekiego zasięgu. Wjazd do obozu jenieckiego Gross Born, w którym przetrzymywano m.in. powstańców warszawskich.   
   

Co, gdzie i dlaczego
Długość wyjazdu:
ok. 200 km
Czas trwania wycieczki: cały dzień
Trasa: prowadzi przez wąskie lokalne dróżki północnej Wielkopolski, do baz dojazd po szutrach przez rezerwat rzeki Rurzycy. Asfaltem można dojechać do Bornego Sulinowa i stamtąd ruszyć dalej
Drogi: wyprawa nie jest specjalnie długa. To, że często jedzie się po drogach kiepskiej jakości, a niekiedy wręcz po szutrach, co obniża średnią prędkość
Co warto zobaczyć:

  •  malowniczy rezerwat rzeki Rurzycy
  •  bazę atomową
  •  miasto duchów – Gródek (Kłomino)
  •  obiekty militarne w okolicach Bornego Sulinowa 

Tagi: turystyka motocyklowa | weekend

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij