Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ
18


OCEŃ
4.0

Turystyka: przełęcze Alpejskie - 4 tysiące i więcej

Aż 82 alpejskie szczyty mają wysokość ponad 4000 m n.p.m. Możesz na nie wszystkie wejść z buta, ale z naszego punktu widzenia zdecydowanie ciekawiej jest dojechać do nich na motocyklu. tym bardziej że po drodze zakręci ci się w głowie od zakrętów.

Turystyka: przełęcze alpejskie Bietschornowi ledwie 66 m brakuje do 4000 m. / Turystyka: przełęcze alpejskie

Plan był taki, żeby zdobyć jak najwięcej alpejskich czterotysięczników, zaczynając od położonego najbardziej na wschód Piz Bernina, na najbardziej na zachód wysuniętym Barre de Écrins kończąc. Wcześniej jednak wita nas góra Ortler. Wprawdzie ma ona „tylko” 3905 m, ale główną jej atrakcją jest 48 stromych i niemożliwie powykręcanych winkli, prowadzących na przełęcz Stelvio (2757 m n.p.m.). Byłoby głupotą ją pominąć, więc wyprawę zaczynamy właśnie od niej.

Do łańcucha górskiego Berninagruppe jest stamtąd niedaleko. „Najlepszy widok na góry? Pojedźcie kolejką linową do Diavolezza” – radzi szef kempingu w Morteratsch. O godz. 8 wsiadamy więc do pierwszej tego dnia gondoli, która wywozi nas na około 3000 m n.p.m. Koleś  miał rację: widok na panoramę Alp zapiera dech w piersiach. Jak w olbrzymim amfiteatrze trzy szczyty – Piz Palü, Fortalezz i Piz Bernina – „pilnują” lodowców Morteratsch i Vadret Pers, które podwójnym jęzorem spływają w kierunku doliny.  

Południowa strona przełęczy l’Iseran, gdzie góruje szczyt Albaron di Savoia o wysokości 3638 m. / Turystyka: przełęcze alpejskie

Do następnych górskich olbrzymów w krainie Berner Oberland mamy jakieś 300 km. Na szczęście 300 alpejskich kilometrów to zupełnie co innego niż niemiecka autostrada. Po drodze mamy Albulę, Klausen, Oberalp, Furkę i Grimsel – pięć kapitalnych szwajcarskich przełęczy. Wjeżdżanie na nie to frajda nie do opisania, ale pod warunkiem, że nie pada. Niestety, w górach, a tym bardziej w Alpach, pogoda nigdy nie jest pewna. Na przełęczy Furka spadły na nas pierwsze krople. Deszcz mocno pogorszył widoczność akurat wtedy, gdy w Grindelwald wspinaliśmy się po piekielnie stromej północnej ścianie góry Eiger. Czy alpinista może w 2 godziny i 23 minuty pokonać 1800 m przewyższenia i zdobyć szczyt Eigera? Może. Kto tego dokonał? Szwajcar Ueli Steck przed dwoma laty. Szacun!

Zachodnia rampa przełęczy Stelvio. Zawsze warto tam przyjechać! / Turystyka: przełęcze alpejskie

MNICH I DZIEWICA

W nocy deszcz poszedł na południe. Kilka ostatnich chmur uczepiło się szczytów, tak jakby nie miały ochoty popłynąć do Włoch. Na szczęście nie przeszkadzają w podziwianiu słynnego tria Berneńskiego Oberlandu: Eiger, Mönch (mnich) i Jungfrau (dziewica). Najlepszy widok na te olbrzymy obiecuje droga prowadząca do tarasu Beatenberg. Dlaczego właśnie ona? Bo zapewnia odpowiedni dystans do szczytów. Na wielkie góry trzeba patrzeć z większej odległości, bo tylko wtedy widać, jak są potężne.

Przerwa i fotka na Col de l’Iseran, drugiej co do wysokości alpejskiej przełęczy – to obowiązek! / Turystyka: przełęcze alpejskie

Kolejne czterotysięczniki ma dla nas kanton Valais. Najszybszy i najłatwiejszy dojazd jest dla leszczy. Wszyscy inni jadą przez przełęcze Furka, Grimsel i Susten. Duży ruch, mnóstwo ograniczeń prędkości i policjantów z suszarkami, a mimo to jest pięknie! Najlepiej pojechać tam wcześnie rano w dzień powszedni.

Zjazd z przełęczy Furka prowadzi do miejscowości Gletsch i biegnie niedaleko lodowca. Ściślej mówiąc biegł, ponieważ bezpośrednio za hotelem Belvédère nie widać już niebiesko-białego pasa lodu. Globalne ocieplenie... Nie było nam dane podziwiać lodowca, ale dostaliśmy coś w zamian: oddaloną o 80 km olbrzymią białą piramidę góry Weisshorn (4505 m n.p.m.). Kawałek dalej w błękitne niebo strzela szczyt Matterhornu

poczuj się jak w raju. Tak wygląda droga prowadząca z doliny Arc do Montvernier. / Turystyka: przełęcze alpejskie

Przez dłuższy czas towarzyszymy Rodanowi na pierwszych kilometrach jego biegu. Rzeka dziko i swawolnie – jak rozbrykane dziecko – skacze po kamieniach, sporo przy tym hałasując. Na zachód od miasta Brig wydorośleje – zacznie się zachowywać znacznie grzeczniej. Jesteśmy w Valais. Zaczynamy od doliny Saas, głęboko wchodzącej między masyw Mischabel a szczyt Weissmies. Z głębi doliny nie widać tego majestatu, można za to podziwiać wspinające się do nieba ściany szczytów Dom, Täschhorn i Alphubel.

zapora Roselend. Ta ogromna ściana betonu spiętrza wody rzeki Doron (Francja). / Turystyka: przełęcze alpejskie

Dojeżdżamy do doliny Mattertal, potem wspinamy się wąską drogą do schroniska Täschhütte. Powyżej 2000 m n.p.m. roztacza się najlepszy widok na szczyt szczytów, czyli chyba najlepiej znaną alpinistom górę Alp – Matterhorn (4478 m). Teraz, godzinę przed zachodem słońca, mocny zachodni wiatr pędzi chmury wokół skalnej piramidy, jedynie od czasu do czasu odsłaniając ostrą grań.

Najwyższa w tym zestawieniu jest przełęcz Stelvio – 2757 metrów n.p.m

Spadamy stąd, wracamy do Mattertal. W Stalden szukamy drogi prowadzącej na górę Moosalp. I znowu banan na gębach. Nasze zwrotne enduro zapewniają tu naprawdę dużo radości, to jest ich środowisko. Wjeżdżamy do Törbel, typowej dla tego regionu niewielkiej górskiej wioski ze starymi domami z drewna, przystrojonymi mnóstwem czerwonych geranii. Szwajcaria jak z przewodnika turystycznego. Z góry Moosalp widać parę czterotysięczników, jest więc co podziwiać. Szczytowi Bietschorn brakuje ledwie 66 m, by mógł należeć do tego ekskluzywnego klubu.

Zapasy. W pewnym momencie walczące świstaki przeturlały sięze śniegu na parking. / Turystyka: przełęcze alpejskie

W ABSURDYSTANIE

Lecimy dalej. Na dole, w dolinie Rodanu, sprasowała nas letnia duchota, po czym w po­bliżu Sion przestraszył nas myśliwiec bombardujący, przelatujący tuż nad naszymi kaskami. Szwajcarskie lotnictwo wykonuje tutaj loty ćwiczebne. 11 000 startów rocznie terroryzuje miejscowych. Ich sprzeciw w tej sprawie został odrzucony w 2008 roku. Niepojęte!

Wiejemy stamtąd do Martigny i przez Wielką Przełęcz Świętego Bernarda dojeżdżamy do doliny Aosty. To już Włochy. Nie warto się o niej rozpisywać: za dużo ludzi, za głośno, za duży ruch. Włochy, jak dla mnie, powinny nosić nazwę Absurdystanu. Bo na prostych jak drut długich odcinkach obowiązuje 50 km/h, przed winklami 30 km/h, na budowach zdarzało się... 5 km/h. Oczywiście wszyscy to kompletnie olewają. Ale ryzykują przy tym, że za chwilę trafią na czającego się za drzewem karabiniera. Taki włoski sport.

Berneński Oberland: pastwiska na górze Eiger. / Turystyka: przełęcze alpejskie

Przed nami jeszcze dwa czterotysię­czniki. Suniemy do najbardziej na zachód wysuniętego Barre de Écrins. To już Francja. Prowadzi tam wspaniała trasa! Dowód? Mała Przełęcz Świętego Bernarda, przełęcze l’Iseran, du Télégraphe i du Galibier. Na deser 21 karkołomnych serpentyn legendarnego, znanego z Tour de France podjazdu do Alpe d’Huez. Tam odbijamy w prawo, zjazd przełęczą de Sarenne i... jest! Potężny, ośnieżony, piękny Barre des Ècrins o wysokości 4102 m majestatycznie strzela w bezchmurne niebo.

Teraz jeszcze tylko Mont Blanc – szczyt, który na inne alpejskie patrzy z góry. Zakrętasami pokonujemy przełęcz du Glandon. W nieprzyjemnej mżawce pokonujemy niewiarygodną kombinację serpentyn prowadzących na Montvernier. 18 zakrętów jest tak ciasnych, że dosłownie piętrzą się jeden nad drugim na skalnej ścianie. Na tę chwilę zapominamy o wszystkich biegach z wyjątkiem jedynki. Wiem jedno: na chopperze na bank pobrudziłbym sobie zbroję. Ale ponieważ mamy enduraki, dwa razy jedziemy tam i z powrotem.

Bietschornowi ledwie 66 m brakuje do 4000 m. / Turystyka: przełęcze alpejskie

A może jeszcze mniej znana, ale nie mniej cudowna przełęcz? Proszę bardzo! Oto Col de l’Arpettaz, niezwykle spektakularna trasa widokowa. Najpierw prowadzi ona cienką nitką asfaltu, następnie drogą szutrową, wspartą o stromą wapienną ścianę łańcucha Chaîne des Aravis.

MONT BLANC NA DESER

I nagle z porannej mgły na wschodzie wyłania się monstrualna góra, najwyższy punkt Europy: Mont Blanc. 4810 m, czyli całkiem blisko nieba. Widok kolejny raz zapiera nam dech w piersiach.

Kto jest najwyższy? Nad alpejskimi szczytami góruje Mont Blanc – 4810 m n.p.m. Niektórzy uznają go za najwyższy szczyt Europy, inni za rekordzistę uznają Elbrus (5642 m n.p.m.) – szczyt w pasmie Kaukazu. Kto ma rację? Zależy, za którą wersją granicy między Europą a Azją się opowiesz. Rozbieżność bierze się stąd, że nie zostało to precyzyjnie ustalone między władzami Rosji i Gruzji.Najbardziej wysuniętym na zachód alpejskim czterotysięcznikiem jest szczyt Barre des Écrins. Ostatnim na wschodzie szczytem sięgającym powyżej 4000 m n.p.m. jest Piz Bernina. Największa koncentracja alpejskich olbrzymów występuje w szwajcarskim kantonie Valais, który graniczy z Włochami, i w masywie Mont Blanc.

Im więcej wiesz, tym lepiej

Prowadzącą od jednego czterotysięcznika do drugiego trasę zapamiętasz przynajmniej z jednego powodu: fantastycznych widoków i krajobrazów Alp. Zawroty głowy podczas zdobywania słynnych tras między przełęczami Stelvio i du Galibier będą jak wisienka na torcie.
Trasa. Jeśli do tej podróży wystartujesz na wschodzie, możesz ją rozpocząć od jednej z większych atrakcji alpejskich dróg, którą niewątpliwie jest przełęcz Stelvio. Jeśli wystartujesz na zachodzie, trasa zaczyna się w Grenoble. Tak czy inaczej nie ominiesz czterotysięczników i zachwycisz się powszechnie znanymi z niezwykłego piękna alpejskimi przełęczami.
Kiedy. Wysokie przełęcze są otwierane, w zależności od warunków pogodowych (śnieg), dopiero pod koniec czerwca, a pod koniec września są ponownie zamykane. Precyzyjnych informacji, czy dana przełęcz jest przejezdna, szukaj w internecie. Pomijając kilka bardzo popularnych miejsc, nawet w pełni lata na proponowanej przez nas trasie nie trafisz na dzikie tłumy.
Zakwaterowanie. W zależności od gustu i zasobności portfela można tu znaleźć każdy rodzaj zakwaterowania – od zwykłego kempingu, po pięciogwiazdkowe hotele. Rezerwacje? Od czerwca do połowy sierpnia.
Aktywny wypoczynek. Jeśli chciałbyś samodzielnie zdobyć szczyt czterotysięcznika, możesz tego dokonać bez alpinistycznych umiejętności. Wystarczy, że wybierzesz jedną z łatwiejszych gór, np. Weissmies albo Allalinhorn. Niezbędny warunek: musisz mieć odpowiednią kondycją fizyczną. Oprócz tego biura turystyczne oferują pakiety usług z przewodnikiem górskim i profesjonalnym szkoleniem, na przykład w Saas-Fee w kantonie Valais. Dojście do samego szczytu zapiera dech w piersiach.

zobacz galerię

Zobacz również:
Podróż na trzech turystycznych maszynach w pięknym krajobrazie Pirenejów – brzmi genialnie. Żeby nie było tak miło, odbędzie się tam pojedynek o tytuł najlepszego turystyka. BMW pragnie zemsty, więc zwycięstwo to kwestia honoru.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij