| 2009-10-29 Autor: Rafał Kujawski, Zdjęcia: Rafał Kujawski | ||
Dodaj do:
|
Wypad na Nową Funlandię
Chciałbym podzielić się z czytelnikami MOTOCYKLA wrażeniami z rajdu,
który odbyłem ze swoim przyjacielem Krzyśkiem Krukowiczem. Celem
podróży była Nowa Fundlandia.
Jechaliśmy przez Quebec, Nowy Brunszwik, Nową Szkocję. Trasę powrotną obraliśmy przez północno-wschodnie Stany Zjednoczone. Byliśmy m.in. w Maine, New Hampshire, Vermoncie oraz New Yorku. Nabiliśmy około 7500 kilometrów naszymi wysłużonymi motocyklami – Yamahą FJ 1200 i Hondą XL 600R, które spisywały się na piątkę. Jest to dowód na to, że w drogę można wyruszyć każdym sprzętem, byle był sprawny. Największym problemem był oczywiście czas, który musieliśmy podzielić na rajd i sprawy rodzinne. Dlatego dziennie pokonywaliśmy ponad 1000 km, licząc się z tym, że stracimy go nieco na promie pływającym pomiędzy Nową Szkocją a Nową Funldandią. Oprócz tego musieliśmy stanąć na łyk piwa w Quebec City, który zadziwia swoim europejskim wyglądem. Z prowincji Quebec wjechaliśmy do Nowego Brunszwiku, gdzie wzdłuż linii brzegowej Oceanu Atlantyckiego dotarliśmy do Nowej Szkocji. Te dwie prowincje Kanady zachwycają nieustającą walką oceanu z lądem.
Musisz być zalogowany by pisać komentarze! ZALOGUJ SIĘ >