Motocykl poleca:

Wasze podróże: Alpejskie przełęcze

Poleć ten artykuł:

Objechałem Alpy, zahaczyłem o Pireneje, nawinąłem 8600 km, przełęczy pokonałem 60, zakrętów tysiące, lodowców widziałem kilka, wodospadów i górskich jezior dziesiątki, no i odwiedziłem osiem krajów.   

Najwyższa przejezdna przełęcz Alp – Col de L’Iseran. Na górze często pada deszcz, a temperatura nawet w środku lata spada w okolice zera.    Zobacz całą galerię

Wszystko zaczęło się rok temu, gdy przypadkowo znalazłem się na przełęczy Gerlospass w austriackich Alpach. Uznałem, iż muszę wrócić w Alpy. Upłynął rok i oto startuję z Warszawy.

Mój Suzuki Bandit 1250 ma zestaw kufrów, oprócz tego załadowałem namiot i prowiant na pierwsze dni. Pierwszy nocleg mam u kumpla w Pradze. Cały wieczór przy czeskim piwie i ciężkim jedzeniu wspominamy stare czasy. Cel na następny dzień – Berchtesgadener Land. Późnym wieczorem zajeżdżam na pierwszy z brzegu kemping i tu zderzenie z zachodnioeuropejskimi standardami (dotyczy to praktycznie wszystkich kempingów, na których nocowałem): 10-15 € za mnie, moto i namiot, do tego basen, szybkie wi-fi i piękne widoki.

 

Królowa przełęczy
Kolejny dzień to trasa Rossfeld–Höhenringstraße – przedsmak alpejskich przełęczy. Najwyższy punkt: 1540 m n.p.m. Niedługo potem jestem na królowej alpejskich przełęczy, którą zbudowano ogromnym nakładem pracy i pieniędzy tylko i wyłącznie dla turystów: Großglockner Hochalpenstraße (2571 m n.p.m.). Wjazdu nie da się przegapić: kilka pasów, bramki poboru opłat, kolejka motocyklistów (co tu się musi dziać w sezonie!), a na horyzoncie drapieżne, ośnieżone wierzchołki gór z najwyższym szczytem Austrii – Großglocknerem (3798 m n.p.m.).

Na początek niemiłe zaskoczenie: jednodniowa opłata dla motocyklisty to 24 €, jednak później stwierdzam, że trasa jest warta tej kasy, tym bardziej że w tę i z powrotem można śmigać cały dzień. W drodze do kolejnej przełęczy zbaczam z trasy, aby zobaczyć bajkowy zamek Neuschwannstein w Niemczech. Naprawdę warto!

Tamy, jeziora, tunele, wodospady… Na bank nie będziesz się nudził(-a). Polska ekipa bungee jumperów przygotowuje się do skoków z najwyższego mostu nad kanionem Verdon – 180 m w dół.  

Ostatnie dwa odcinki w Austrii wywarły na mnie wrażenie: to Kaunertaler Gletscherstraße oraz Silvretta-Hochalpenstraße. Pierwszy z nich, ślepy, kończy się na wysokości 2750 m n.p.m. wśród wyciągów krzesełkowych i orczykowych. Na szczycie drugiego ładne jezioro Silvrettasee, kilka restauracji oraz mnóstwo motocyklistów i kabrioletów.

W Vaduz, stolicy Liechtensteinu, odwiedzam znajomego, który motocyklem zjeździł Alpy wzdłuż i wszerz. W przerwie między meczami mistrzostw świata w piłce nożnej planujemy trasę w Szwajcarii i we Francji. Armin postanawia, że będzie mi towarzyszyć jeden dzień. Mam świetnego przewodnika po Alpach szwajcarskich.

Zestaw obowiązkowy
Jednodniowa pętla: Fur kapass (2431 m n.p.m.), Grim selpass (2165 m n.p.m.), Nufe nenpass (2478 m n.p.m.), Sustenpass (2224 m n.p.m.), Oberalppass (2046 m n.p.m.) oraz kultowa St.-Gotthard-Pass (2108 m n.p.m.) to absolutne must see. Jadąc St.-Gotthard-Pass, wybieram trudniejszą, to warto wiedzieć historyczną Tremole, wybrukowaną kocimi łbami. Wrażenia niezapomniane!

W Szwajcarii jeszcze będę w drodze powrotnej, tymczasem łukiem Alp podążam do Francji. Intensywny dzień obejmuje przejazd przez przełęcze Colle del Gran San i Piccolo San Bernardo (2469 i 2188 m n.p.m.) oraz najwyższą przejezdną przełęcz Alp – Col de L’Iseran (2770 m n.p.m.), która oferuje kapitalne widoki na dolinę Isere, ale w zamian częstuje lodowatym zimnem. 

Tagi: Podróże: Alpy | podróże na motocyklu

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij