Motocykl poleca:

Wizyta w fabryce Akrapovič

Poleć ten artykuł:

O tytanowych wydechach Akrapoviča słyszał chyba każdy. Słoweński przepis na sukces: moc, dźwięk i wygląd.

Wizyta w firmie Acrapovic Zobacz całą galerię

Kiedyś Igor Akrapovič, pracując nad nowymi układami wydechowymi, miał dwa cele: poprawić osiągi i obniżyć masę. Po 24 latach sprawa nieco się skomplikowała. Po pierwsze, urzędnicy Unii Europejskiej muszą ciągle uzasadniać swoje istnienie (i wysokie pensje), więc wymyślają coraz to nowe normy głośności i czystości spalin. Po drugie, zmieniły się oczekiwania motocyklistów. Zawsze miło, że moc silnika wzrasta, tyle że w przypadku chopperów czy skuterów ma to drugorzędne znaczenie. Wydech zawsze musi odpowiednio wyglądać i brzmieć.

Mam wrażenie, że niektórzy producenci sporo robią, żeby ludzie wymieniali oryginalne puszki (patrz: Yamaha FZ8, Honda CTX 700 czy Suzuki B-King). Ekipa Akrapoviča ma 3 miesiące na zaprojektowanie i wdrożenie do produkcji nowego modelu wydechu (w przypadku samochodów – 6-8 miesięcy). Do każdego modelu motocykla jest przymierzanych ok. 50 układów, różniących się kształtem i średnicą poszczególnych elementów. Wprawdzie bardzo ważne jest tutaj doświadczenie projektantów, jednak to nie ludzie, lecz hamownia wykazuje, która z wersji jest najbliższa ideałowi. Nie bez znaczenia jest dźwięk – jego barwa oraz głośność (nawet otwarte układy typu racing są teraz ograniczane do 102 dB). Do Ivančnej Goricy od czasu do czasu przyjeżdżają specjaliści z niemieckiego TÜV-a, żeby na miejscu wydać homologację. Potem układ może trafić do produkcji.

Wartość stojących w hali maszyn liczy się w milionach euro, ale najciekawsze jest to, że Słoweńcy mają dział projektowania maszyn, więc w razie potrzeby są w stanie wyprodukować odpowiednie urządzenie. Oprócz tego dysponują trzema hamowniami – dwiema w sekcji „road legal” i jedną w sportowej. Zakaz fotografowania obowiązuje w całej hali, ale oprowadzający nie był w stanie zagłuszyć ryku katowanego właśnie na hamowni Ducati Desmosedici GP14...

Hala produkcyjna, a zarazem główna siedziba w Ivančnej Goricy (kilkanaście kilometrów od Skopje) robi wrażenie. Jest jeszcze (mniej okazała) hala w pobliskim Podpeču, mimo to brakuje już miejsca. W ciągu roku zostanie otwarty nowy zakład w Črnomelj na południu Słowenii. Akrapovič ma linie produkcyjne godne XXI wieku – w hali nie brakuje ani automatów spawalniczych, ani maszyn gnących rury za pomocą strumienia wody (do tego potrzebne jest ciśnienie... 2000 barów!), ani laserowych wycinarek. Mimo to praca ludzkich rąk jest nadal bardzo ważna.
 

Produkcja wyczynowego układu wydechowego jest znacznie krótsza – przygotowanie prototypu do testów zajmuje ok. 2 tygodni, następnym etapem jest hamownia. Po 45–60 cyklach układ jest dopracowany, a motocykl gotowy do startu w wyścigu. Tutaj widać walkę o każdy gram masy – sportowy, wykonany z tytanu wydech ma ścianki o grubości 0,7 do 1,3 mm, a oferowany każdemu z nas (slip-on z serii Evolution) 0,9–2,3 mm.

Kto stoi w miejscu, ten się cofa, więc w 2004 r. fabryka zaistniała w Formule 1 (szybko się wycofała), w 2008 r. rozpoczęła produkcję układów do samochodów, a w 2009 otwarto odlewnię tytanu (jest on o 40% lżejszy od stali, a przy tym odporny na korozję i wysokie temperatury).

Akrapovič jest jedną z czterech zajmujących się tym firm na świecie! W 2011 r. mała Słowenia wyruszyła na podbój USA – rozpoczęto produkcję wydechów do chopperów i cruiserów. Dobrym pomysłem były układy do skuterów. W zeszłym roku 70% obrotów firma zrobiła na wydechach do motocykli.

Igor Akrapovič na razie jest spokojny: mimo że liczba rejestracji motocykli spada, zapotrzebowanie na jego tytanowe układy wydechowe wzrasta.

Tagi: fabryka | Akrapovic

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij