Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Wizyta w fabryce Royal Enfield

Royal Enfield to jedyna na świecie marka, której motocykle bez większych zmian konstrukcyjnych przetrwały na rynku przez ponad 60 lat. Mało tego – po wizycie w jednej z fabryk mam wrażenie, że hinduski producent nie musi obawiać się o przyszłość.

Jestem w mieście Ora­gadam, leżącym na wschodzie Indii, jakieś 2500 km na południe od New Delhi. Przed czterema laty uruchomiono tu fabrykę motocykli, która wraz z położonym 70 km na północny wschód zakładem w Thiruvottiyur produkuje dziennie 2000 Royali Enfieldów

Patrzę na nowoczesny, spełniający wymogi ekologii zakład, a przewodnik z przejęciem opowiada mi o pracach przy budowie kolejnych hal montażowych. Zwiedzam jasne, czyste pomieszczenia i tylko barwne stroje robotnic oraz zapachy dań serwowanych w kantynie przypominają mi, jak daleko od domu jestem.

Vikram, którego zadaniem jest objeżdżanie na firmowym torze maszyn po odbiorze końcowym, suszy białe zęby w szerokim uśmiechu: „Cieszę się, że tu pracuję, bo kocham motocykle”.

Fabryka pracuje na dwie zmiany, a zatrudnieni w niej ludzie zarabiają całkiem dobrze jak na lokalne warunki. Widać, że organizacja pracy została przemyślana: stacje montażowe zaprojektowano zgodnie z zasadami ergonomii, a coraz większa liczba narzędzi sprawia, że montaż jest precyzyjny i szybki. Aby poprawić zaopatrzenie, wszystkie części i podzespoły są rejestrowane elektronicznie.

Monotonia w pracy? Nic z tych rzeczy, powstaje tu bowiem cała paleta modeli. By poprawić zabezpieczenie antykorozyjne, lakierowanie niemal w całości powierzono robotom. Mimo to spora część pracy jest wykonywana ręcznie, bo niekiedy ludzie są niezastąpieni. Dlatego np. szparunki na zbiornikach, tak jak przed półwieczem, są robione ręcznie.

 

Facet z wizją

Siddharta Lal jest dyrektorem generalnym Eicher Motors – firmy, która ma 100% udziałów Royala Enfielda. Ten facet to jeden z najzdolniejszych menedżerów w Indiach. Pod jego kierownictwem Royal Enfield tak rozwinął skrzydła, że stał się bardzo zyskownym przedsiębiorstwem. Siddharta ma za sobą wiele wypraw po drogach i bezdrożach Indii, więc wie, że motocykle w tym kraju muszą być proste i trwałe. Restrukturyzacja, poprawa jakości i wprowadzenie nowych modeli to głównie jego zasługa. Naj­większy potencjał rozwojowy widzi on oczywiście w Indiach, ale także w Kolumbii, Brazylii i Indonezji.



W Oragadam pracuje 3500 osób, z czego 700 to kobiety. W ub.r. z obu fabryk wyjechało 675 000 motocykli, niedługo ma ich być 900 000.
  

90% sprzedawanych w Indiach Enfieldów to zasilane gaźnikiem „350” o mocy 20 KM.
 

Mimo coraz większej automatyzacji nadal sporą część pracy wykonują ludzie.
 

Dla wielu Royal Enfield oznacza awans – przesiadkę ze „125” na „prawdziwy” motocykl.
 

Silniki powstają w zakładach Oragadam i Thiruvottiyur. Właśnie trwa przygotowanie do ich montażu.

 

 

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: