Motocykl poleca:

Z wizytą w czeskiej fabryce kombinezonów PSi

Poleć ten artykuł:

Może się wydawać, że w dzisiejszych czasach światem trzęsą wyłącznie wielkie koncerny. Na szczęście w przypadku motocykli to nie zawsze się sprawdza.   

Libor Hubik – kiedyś motocyklowy ścigant, teraz zarządza firmą i projektuje kombinezony. Zobacz całą galerię

Małe jest piękne – mówią jedni. Duże może więcej – twierdzą inni. PSi to niezbyt duży producent odzieży motocyklowej z Czech. Szyje około 1500 skórzanych kombinezonów rocznie. Oprócz tego w ofercie PSi można znaleźć odzież tekstylną, mniej wyczynowe skory oraz casual. Przy czym nie zapomniano o motocyklistkach.

1150 – przeciętnie tyle metrów nici jest potrzebnych do uszycia kombinezonu

Libor Hubik – szef wszystkich szefów w PSi – potrafi wykorzystać fakt, że firma do gigantów nie należy (pracuje tu 38 osób). Dzięki temu pozostawia ona sporo swobody klientowi. Może on do woli grymasić i kombinować, może też przynieść własny projekt lub zmodyfikować/dopasować pod swoje potrzeby już istniejący. Chodzi tu zarówno o jakieś pojechane grafiki, logotypy czy naszywki (w PSi mają wielkoformatową drukarkę do skóry oraz laser), jak i o dopasowanie do sylwetki. To dobra wiadomość dla wszystkich nietypowych. Za długie ręce? Zamów dłuższe rękawy i po sprawie. Oczywiście nic nie ma za darmo i za ten luksus trzeba dopłacić kilkadziesiąt (w wyczynowych kombinezonach HRT nawet nieco ponad 100) eurasów.

 

Krok po kroku
Szycie kombinezonu zaczyna się w komputerze. Z wymiarami podanymi przez klienta i napisanym przez PSi oprogramowaniem walczą dwie bardzo sympatyczne projektantki. Następnie projekt trafia do wypasionej maszyny do krojenia i tu jest wycinany. Jeden kombinezon może się składać z nawet 200 (!) elementow. Równolegle do zszycia trafia podszewka. Potem kombiak jest zszywany w całość – naszpikowane elektroniką maszyny nie mają tu łatwego życia. Szwy są co najmniej podwójne (zdarzają się potrójne), a szwaczki mają do wyboru 40 odcieni nici, które są wykonane z kevlaru i włókien aramidowych. Czym się różnią od zwykłych? Jeśli chodzi o wytrzymałość, Libor Hubik twierdzi, że na zwykłej nici zawiesisz maksimum 4 kg, a na kevlarowej 20 kg. Jakby tego było mało, te ostatnie wytrzymują temperatury do 400 oC. Ma to ogromne znaczenie w razie figury przy dużej prędkości. 

 I tak od rana do wieczora – można się zaszyć na amen.      PSi łączy nowoczesność z historią – w hali produkcyjnej ciągle pracują maszyny z początku lat 30. XX wieku.   
   

Bydlę, cielę i kangur
W salonie firmowym na honorowym miejscu zawieszono kombinezon Karela Abrahama, w którym zaliczył on glebę przy jakichś 220 km/h – mimo to garniturek wygląda zaskakująco dobrze. Co ciekawe, nawet poważny szlif nie musi oznaczać, że kombinezon nadaje się do śmietnika: można go przysłać do producenta – naprawią.

Jeśli chodzi o sprawy związane z bezpieczeństwem, rozmieszczenie oraz budowę ochraniaczy konsultowano i testowano z zawodnikami z MotoGP oraz WSBK. Czesi stosują dwa rodzaje protektorów – wykonane z włókien aramidowych i węglowych z wykończeniem z karbonu lub ze stali nierdzewnej. Do tego dochodzą zdublowane szwy, przeszycia (np. na tyłku), wstawki z gąbki Viscofoam czy dodatkowe wzmocnienia z termoplastu (np. na ramionach, przedramionach i goleniach).

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzał – szef wszystkich szefów prezentuje swój nowy pomysł.  
  

PSi, ku mojemu zaskoczeniu, kupuje skóry od Włochów. Do produkcji używa się czterech jej rodzajów: bydlęcej o grubości 1,2-1,4 mm, miękkiej bydlęcej do 1,2 mm grubości, cielęcej 0,6-0,7 mm oraz kangurzej 0,9-1,1 mm. Ta ostatnia jest odporniejsza na ścieranie, ale cieńsza, na czym cierpi komfort. W hali produkcyjnej obok nowoczesnej drukarki wielkoformatowej czy lasera (potrafi on wypalić dowolny wzór o głębokości 0,03-0,1 mm) stoi urządzenie do robienia perforacji z 1930 roku (ciągle w użyciu!) czy sprzęt do lamowania, tzn. obszywania rękawów czy kołnierzy, również z lat 30. ub. wieku. W PSi udanie łączą tradycję z nowoczesnością. Co ciekawe, na kombinezony używa się tu specjalnie przygotowanej białej skory – kolory powstają w wyniku nadruku.

Nie tylko skóra
PSi nie zapomina o miłośnikach dalszej turystyki. Tekstylne ciuchy szyte z cordury mają membranę Sympatex, a niektóre modele podpinki z trzymającego temperaturę outlastu. Tutaj również klient może wtrącić swoje trzy grosze do projektu. Historia PSi zaczęła się w 1990 roku. Libor Hubik spełnił wtedy swoje marzenia i pokazał, że nie tylko wielkie koncerny się liczą.    

PSi w liczbach
Nazwa: PSi Hubik
Rok założenia: 1990
Siedziba: Tlumačov, Czechy
Prezes: Libor Hubik
Liczba pracowników: 38
Produkcja roczna: 1500 szt. kombinezonów skórzanych
Strona internetowa: www.psi.eu
W Polsce: www.grandysduo.com

Tagi: odzież | fabryka

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij