Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Zdajemy prawo jazdy na motocykl

Plan był prosty: wypróbować na sobie nowy system egzaminowania motocyklistów, z marszu przystępując do egzaminów na kategorie A1, A2 oraz A. Jak nam poszło?

Plan był prosty: wypróbować na sobie nowy system egzaminowania motocyklistów, z marszu przystępując do egzaminów na kategorie A1, A2 oraz A. WORD odmówił przeegzaminowania nas, argumentując, że to wbrew przepisom. Trudno. Telefon do przyjaciela i lądujemy w motocyklowej szkole motorsfera.pl. W rolę egzaminatora wciela się Waldek Humeniuk. Startuję jako pierwszy. Zaczynam od Yamahy XJ6, czyli od kategorii A. Przepychanie maszyny po stanowisku w kształcie litery T nie stanowi problemu. Wsiadam na motocykl, ustawiam lusterka i melduję gotowość do startu. Pierwszy błąd: szyba mojego kasku jest podniesiona powyżej linii oczu. Poprawiam to, rozglądam się, zapinam jedynkę i kolejny błąd: powinienem najpierw wbić bieg, a dopiero potem się rozglądać.

Wreszcie ruszam na wolny slalom między bramkami. Nieznany motocykl i ciasno ustawione pachołki – ten zestaw podkopuje moją wiarę w siebie. Wspomagając się tylnym hamulcem i sprzęgłem, przejeżdżam wprawdzie bez podpórki i potrącenia słupka, ale zadowolony z siebie nie jestem. Z ósemką idzie łatwiej, wystarczy patrzeć „przez słupki”, szybki slalom zaś i omijanie przeszkody to łatwizna.

Kolej na A1. Dosiadam YBR 125. Na tym lekkim motocyklu bez trudu wykonuję wszystkie zadania. Dlatego podchodząc do kategorii A2 nadmiernie się wyluzowuję i w wolnym slalomie muszę podeprzeć się nogą, a zaraz po tym najeżdżam na linię podczas ósemki. Honda CBF 500, na której jadę, zdecydowanie najmniej mi pasuje. Po mnie startuje Jarek, który wszystkie trzy kategorie zalicza bez potknięć. Następnie czas na Jacka. Idzie mu świetnie do momentu, gdy na YBR-ce wjeżdża w wolny slalom ze złej strony...

Uwaga na wolny slalom Wnioski? Podchodząc do egzaminu z marszu można się zdziwić, bo jest trudniej niż było kiedyś, ale też nie tak trudno, jak wieść gminna niesie. Co do trudności egzaminu praktycznego, zdania mieliśmy podzielone. Jarek i Jacek spodziewali się większego hardkoru, ja myślałem, że będzie łatwiej. Zgodnie uznaliśmy natomiast, że najtrudniejszym elementem jest wolny slalom.

Egzamin z hakami Inna sprawa to rozmaite egzaminacyjne haczyki, znane kursantom, a generalnie obce jeźdźcom, którzy prawko zrobili jakiś czas temu. O co chodzi? Po kolei. Na egzamin przychodzisz w długich spodniach, kurtce, rękawicach i butach za kostkę (ochraniacze i kask zapewnia WORD). Na początek sprawdzasz motocykl: światła mijania, drogowe, pozycyjne i/lub „stop” (osobno dla przedniego i tylnego hamulca), kierunkowskazy, sygnał dźwiękowy, poziom oleju, płynu w obu hamulcach lub stan łańcucha – powinno być ok. 3 cm luzu. Kolejne zadanie to przeprowadzenie motocykla wewnątrz stanowiska w kształcie litery T. Zanim przystąpisz do tego, zapnij kurtkę, włóż i zapnij kask, opuść w nim szybę (co najmniej poniżej linii oczu) i włóż rękawice. Dopiero wtedy podchodź do motocykla. Bądź czujny! Jeżeli egzaminator „przypadkiem” postawił go tuż przy prawej linii, zadania nie da się wykonać prawidłowo, czyli w trzech ruchach.

Następny jest wolny slalom przez bramki ustawione ze słupków. Po zajęciu miejsca na motocyklu ustawiasz lusterka. Jeśli są OK, po prostu ich dotknij – liczy się gest. Tłumaczenie, że były dobrze ustawione, nic nie da. Zanim ruszysz, upewnij się, czy możesz to zrobić, czyli rozejrzyj się. Istotne, byś zrobił to już po wbiciu jedynki, bezpośrednio przed ruszeniem.

Wykonując wolny slalom lub ósemkę, może się zdarzyć, że nie zmieścisz się w torze jazdy. Wówczas zatrzymaj się i podnieś rękę, sygnalizując, że chcesz powtórzyć zadanie (w każdym zadaniu możesz się raz pomylić). To lepsze rozwiązanie niż przejechanie linii lub potrącenie pachołka, skutkujące przerwaniem egzaminu i oblaniem.

Wiara czyni cuda Szybki slalom oraz omijanie przeszkody to już bułka z masłem. Hamowanie awaryjne w sumie też. Przy ruszaniu pod górkę natomiast musisz pilnować, aby motocykl nie zgasł ani się nie cofnął, ale też pamiętać, aby przed ruszeniem rozejrzeć się. Na szczęście to wszystko da się ogarnąć, wystarczy ćwiczyć i wierzyć w siebie.

Waldemar Humeniuk – szef szkoły motorsfera.pl
Ekipa MOTOCYKLA całkiem przyzwoicie poradziła sobie z zadaniami egzaminacyjnymi, ale jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach i rzeczy najprostsze okazały się najtrudniejsze: 1. niezamknięcie szyby kasku bezpośrednio przed ruszeniem: 2. podczas włączania się do ruchu spojrzenie tylko w jedną stronę, a trzeba w obie: 3. wrzucenie pierwszego biegu po upewnieniu się, czy można ruszyć (trzeba to zrobić w odwrotnej kolejności, by nie tracić czasu, ruszając w prawdziwym ruchu). Oto błędy popełnione na dzień dobry. Potem było lepiej.

Co mogę poradzić kursantom zdającym prawdziwy egzamin? Nie stresuj się nadmiernie. Jeżeli wiesz, że potrafisz, że jesteś przygotowany, nie nakręcaj się niepotrzebnie. Stres wprowadza szkodliwe dla zdającego napięcie, więc będzie ci o wiele trudniej balansować motocyklem podczas wolnego slalomu, a to najtrudniejsze z zadań. Jeżeli zobaczysz, że coś ci ewidentnie nie wychodzi, zatrzymaj się i podnieś rękę. Da ci to drugą próbę, podczas gdy przejechanie ciągłej linii czy potrącenie pachołka to definitywny koniec egzaminu.

Magda Wróblewska, kursantka (kat. A1)
Po raz pierwszy wsiadłam na motocykl dopiero na kursie i w tej chwili mam już za sobą 15 godzin jazdy na placu. Co było najtrudniejsze? Na początku wszystko sprawiało mi większe lub mniejsze kłopoty. Bałam się zwłaszcza szybkiego slalomu i omijania przeszkody, ale teraz myślę, że trudniejsza od nich jest ósemka. Przyznaję, że niezbyt pewnie czuję się też podczas wolnego slalomu, wydaje mi się nawet, że wychodzi mi teraz gorzej niż tydzień temu, ale to chyba kwestia pewności siebie.

Jarek Modrzejewski - Spodziewałem się czegoś gorszego. Jeśli opanowałeś jazdę na motocyklu w stopniu podstawowym, nie powinieneś mieć problemu. Najtrudniejsze są wolny slalom i ósemka, później jest łatwiej. Ustawodawca zadbał o finanse WORD-ów – najbardziej wkurza mnie to, że egzaminator może cię uwalić na pierdołach typu „za późno zamknąłeś szybkę kasku”. Najłatwiej jeździło mi się XJ6, ciut trudniej na YBR-ze 125, a najbardziej się zmęczyłem na CBF-ie 500 (trzeba się przyzwyczaić do pozycji).

Jacek Ociepko - Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wolny slalom jest trudny, co nie oznacza, że niewykonalny – po prostu wymaga ćwiczeń. Wnioski z naszego zdawania są dość proste: zanim zapiszesz się na kurs, sprawdź, jaką opinię ma szkoła. Jeśli instruktor nie potrafi przekazać wiedzy – zmień ją. Druga sprawa: kupując kurs na A2 lub A, jazdy zaczynasz od dużych i ciężkich motocykli, więc dziewczyny się spocą, bo brak im techniki, siły, a czasami wzrostu.

Maciej Grabowski - Przyznam, że nieco się zdziwiłem. Byłem bowiem przekonany, że egzamin jest o wiele łatwiejszy. Tymczasem ewidentnie trzeba się do niego przygotować: poćwiczyć poszczególne zadania, wjeździć się w egzaminacyjny motocykl i – co bardzo ważne – pamiętać o drobiazgach typu zamknięcie szyby, ustawienie lusterek, kolejność poszczególnych działań itd. Moim zdaniem egzamin łatwiej zda ktoś świeżo po kursie niż ten, komu odebrano prawko za punkty.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: