Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Zimo, ty wiesz co...

Temperatury powoli spadają, a większość odstawia maszyny do garażu. Podpowiadamy, co zrobić, żeby przedłużyć sezon. Nie tylko dla Spartan.

Już słyszę głosy, że w zimie to się nie da jeździć. Ale skoro kolesie rozwożący pizzę na skuterach dają radę... Są trzy bardzo istotne elementy, o które musisz zadbać, żeby przedłużyć sezon i się z tego cieszyć: motocykl, twój ekwipunek i ty sam.

Zacznij od siebie. Nie bój się jazdy po mokrym ani w niższych temperaturach. Znajdź sobie jakiś kawałek placu (np. pusty parking) i trochę poćwicz. Ważne, żebyś poznał swoje własne granice i zachowanie motocykla w niezbyt sprzyjających warunkach. Najważniejszymi manewrami są hamowanie oraz składanie się w zakręty. Sprawdź, o ile drogę hamowania skraca użycie obu hamulców. Nie masz ABS-u? Spróbuj zablokować tylne koło. Ćwiczenia zacznij delikatnie i próbuj coraz ostrzej, jeśli poczujesz się pewniej. Naturalnym odruchem jest spinanie mięśni w niepewnych sytuacjach – walcz z tym, a zobaczysz, że jedzie ci się łatwiej.

Zimą będziesz się dobrze bawił na motocyklu, jeśli tylko zmienisz swój sposób myślenia.

Na śliskim i mokrym
unikaj gwałtownych ruchów. Dotyczy to i kierowania (np. omijanie przeszkody, korekta w zakręcie), i hamowania (łatwiej zablokować koła), i przyspieszania (im więcej mocy, tym łatwiej zerwać przyczepność). Nie zapominaj, że jesienią czy zimą opony są często niedogrzane, więc słabiej będą „trzymać”, za to łatwiej pójść bokiem. Na dodatek piasek wysypany na oblodzone ulice pogarsza prowadzenie, gdy tylko lód się roztopi.

Przyjmij założenie, że będziesz jeździł delikatniej i w razie czego odpuścisz. Lepiej zwolnić (np. o 20 km/h) i wydłużyć dojazd do celu (np. o 1-2 min) niż wyciągać sprzęta z rowu. Jeśli myślisz za innych i przewidujesz sytuacje na drodze, teraz rób to tym bardziej. Z badań wynika, że kierowcy puszek nie czują respektu przed mniejszymi pojazdami, a twoja droga hamowania na mokrym raczej się wydłuży.

>>Przygotuj motocykl do zimy<<

Jeśli przeraża cię jazda w zimie, pomyśl o wózku bocznym. Nie chcesz używanego? Rozejrzyj się za nowym Velorexem (od 10 000 zł; więcej na www.jawaczesci.pl).

Bądź cebulką
Stara mądrość mówi, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani motocykliści. Zacznij od bielizny termoaktywnej (nie musi od razu kosztować worka szmalu, np. Rukka Toast kosztuje 189 zł, bardziej oszczędni mogą się wybrać do Lidla czy Decathlona) i w żadnym wypadku nie wkładaj pod nią bawełnianego T-shirta. Letnie kurtki, przewiewne rękawiczki i dżinsy wypierz (np. w preparacie S100 Funktions Waschmittel. Wyczyść perforowaną skórę czy kombinezon i zamknij w szafie. Teraz bardziej przydadzą ci się teksy z membraną i podpinką.

W temperaturach oscylujących wokół +10 st. C bielizna termoaktywna i zestaw tekstylny w zupełności mi wystarczają (najczęściej mam do przejechania ok. 15 km w jedną stronę). Bardzo ważna jest ochrona dłoni oraz stóp. Jak mówi ratownik medyczny Ania Książek, ze względu na naszą budowę krążenie jest w nich najsłabsze i dlatego to one marzną w pierwszej kolejności. Zgrabiałe palce i sztywne dłonie zabierają dobre wyczucie klamek i precyzyjne prowadzenie sprzęta. Na szczęście cieplejsze rękawice można kupić za nieco ponad 200 zł (np. dwupalczaste Halvarssons Jox za 248 zł lub „normalne” Modeka Comfort Pro Glove za 270 zł). Zakładane na kierownicę mufki w wersji budżetowej kosztują ok. 70 zł (np. Kobi), a wypasione Givi 179 zł.

Dłonie, szyja...
Rękawice dobrze dopasuj – nie powinny uciskać nadgarstków ani palców. Warto rozejrzeć się za modelem z gumową wycieraczką na lewym palcu wskazującym. Na stopy najlepiej załóż buty z membraną – podobnie jak rękawice powinny być dobrze dopasowane i nie utrudniać przepływu krwi. Zaopatrz się również w wysokie skarpetki (np. Touratech z gore-texem za 190 zł lub Oxford z mikropolarem za 74 zł). Nie mniej ważna jest ochrona szyi. Jeśli masz dobrze dopasowany kask, pod który nie zmieścisz już kominiarki, rozejrzyj się za specjalnym kołnierzem na szyję (najlepiej z windstopperem) lub maską z neoprenu. W obu przypadkach to wydatek kilku dych (np. Modeka – 39-49 zł). Najlepiej przymierz go z kurtką i kaskiem. Ważne, żeby w czasie kręcenia głową (np. gdy rozglądasz się na skrzyżowaniu) kołnierz nie wyłaził spod kurtki ani nie uciskał.

Bardzo istotnym elementem kasku jest szyba – porysowana oznacza konieczność wymiany. Pamiętaj, że częściej będziesz jeździł w deszczu i po zmroku – rysy wtedy tylko rozmazują obraz. Pole widzenia poprawi pinlock lub spryskanie szyby jego wersją w płynie (np. Muc-Off Anti-Fog za 49 zł). Różnica temperatur oznacza łatwiejsze zaparowywanie. Szczelność kasku jest tu chyba oczywista. Kurtkę, spodnie, rękawice oraz buty na początku sezonu jesienno-zimowego potraktuj solidnie impregnatem (np. Motorex Protex Spray lub S100 Impragnier Spray – ok. 50-60 zł).

Grzany zadek
Niestety, w czasie bardzo długiej trasy w mocniejszym deszczu to może nie wystarczyć. Wtedy tyłek (i to dosłownie!) uratuje ci sprawdzony kondom. Jedno lub dwuczęściowy – jak komu pasuje. Najważniejsze, żebyś go włożył na początku deszczu. Pamiętaj, że większość kondomów nie przepuszcza powietrza, więc jeśli się zbyt ciepło ubrałeś, będziesz mokry na zewnątrz i od środka. Chyba że masz Scotta Rain Ergonomic TP z membraną Triphase (510 zł za kurtkę i spodnie).

>>Przygotuj motocykl do zimy<<

Gdy temperatury oscylują wokół zera, a do przejechania masz kilkadziesiąt kilometrów, bielizna podgrzewana elektrycznie wydaje się niezłym, tyle że trochę kosztownym pomysłem. Bo bluza to 639 zł, spodnie 514 zł, rękawice od 399 zł, skarpety od 259 zł i przewody od 95 zł; więcej na http://elektrociuchy.pl.

Jeśli nie chcesz wydawać tyle kasy, postaw na wkładki ogrzewające, np. Heat Pax (w porywach do 10 zł za parę). W ich przypadku ciepło jest wynikiem reakcji chemicznej (utlenianie żelaza w tlenie z powietrza). Według różnych źródeł grzeją 5 do 8 godzin. Można je stosować w butach czy rękawicach.

Zimą docenisz podgrzewane manetki (np. Oxford od 179 zł), motomufki, a nawet handbary (np. UFO od 59 zł, więcej www.olekmotocykle.pl). Kolejnym patentem jest przypinany do motocykla na stałe koc. Wygląda trochę jak fartuch rzeźnika, ale nieprzewiewny, odporny na przemakanie materiał podbity sztucznym futerkiem zapewnia sporo ciepła (ceny od 242 zł, więcej www.motokoce.pl). Wyższa turystyczna szyba też nie będzie tu od czapy (w zależności od modelu, np. Givi od ok. 260 zł).

Lepiej widoczni...
...widocznie lepsi – i nie chodzi o modne kamizelki, ciuchy czy kaski w modnym ostatnio kolorze fluo. Nie jestem ich fanem, choć na bank nie zaszkodzą. Bardziej chodzi mi o światła i kierunki motocykla. Przede wszystkim sprawdź żarówki. Jeśli uważasz, że lampa świeci za słabo, podjedź do stacji kontroli pojazdów i ustaw światła. Jeśli klosze są porysowane, w grę wchodzi ich polerka. Dbaj o nie i myj przy każdym tankowaniu. Możesz się także rozejrzeć za wydajniejszymi żarówkami (np. Philips XP Moto).

Jeśli twoje opony dożyły swych dni, rozejrzyj się za kompletem dającym radę na deszczu. Jak mówi Patryk Jasik z działu technicznego Bridgestone Polska, „Nie zaleca się jazdy np. na oponach wyczynowych/sportowych/wyścigowych zimą z uwagi na małą odporność mieszanki na niskie temperatury”. Na szczęście w razie "W” straty zminimalizują gmole i/lub crash pady. Warto w nie zainwestować.

Sprawdź stan akumulatora – w razie potrzeby uzupełnij poziom elektrolitu i podładuj, a jeśli jego kondycja jest co najwyżej taka sobie – wymień na nowy. Zima często zaskakuje drogowców, ale jak się obudzą, potrafią dosolić. To nie służy żadnym powłokom. Najbardziej cierpią polerki, ale i chromy dostaną za swoje. Dlatego w miarę możliwości często myj sprzęta.

>>Przygotuj motocykl do zimy<<

Odpowiednio przygotowany możesz pokazać zimie, że masz ją w głębokim poważaniu i dalej się dobrze bawić na motocyklu. Tym bardziej że fanów jazdy w śniegu i mrozie nie brakuje.

Anna Książek ratownik medyczny

aż mnie zmroziło

Na wychłodzenie najbardziej narażone są dłonie, stopy i nos. Pozycja na motocyklu (zwłaszcza na sportowym) sprawia, że najbardziej obrywają kolana, no i oczywiście ręce. Oprócz zimna swoje trzy grosze wtrąca pęd powietrza, można zatem współczuć niezabezpieczonym stawom kolanowym. W zależności od typu motocykla działanie chłodu się różni. Wiadomo, że najgorzej będzie na nakedach. Szyba, grzane manetki, zamknięty kask z pinlockiem, kominiarka, ciuchy z solidną podpinką i membraną, ocieplacze na kolana, pas nerkowy, dobra bielizna termiczna z windstopperem to obowiązkowe akcesoria do zimowej jazdy.

Dłuższa jazda w niskiej temperaturze powoduje spadek temperatury ciała. Pierwszym objawem wychłodzenia są dreszcze. Organizm bowiem sam chce wygenerować sobie ciepło, dlatego w ten właśnie sposób wprawia w ruch mięśnie. Dreszczy doświadczył chyba każdy, więc wiadomo, o co chodzi. Po ich pojawieniu należy możliwie najszybciej przerwać jazdę, bo jest ona niebezpieczna dla organizmu. Najlepiej zatrzymaj się np. na stacji benzynowej i się ogrzej, czyli wejdź do ciepłego pomieszczenia, ściągnij ciuchy i koniecznie wypij coś ciepłego.

Nie należy rozcierać zmarzniętych części ciała. Jeżeli dużemu wychłodzeniu uległy dłonie, można rozgrzać je pod kranem, zaczynając jednak od letniej wody, i dopiero później stopniowo zwiększać temperaturę. Jeżdżąc w niskich temperaturach, trzeba mieć świadomość, że wychłodzenie organizmu drastycznie osłabia koncentrację, refleks, zdolność do podejmowania szybkich decyzji i umiejętność przewidywania. A bez tego jazda na motocyklu to dosłownie stąpanie po kruchym lodzie.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij