Skocz do zawartości


Zdjęcie

Doświadczenia z upadku


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

#1 MGajdzior

MGajdzior

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 13 wrzesień 2009 - 18:46

Może Ktoś was zaliczył glebe? Jakie sa wasze przemyslenia po?
Moze te spisane doświadczenia pozwolą innym uniknąc wywrotki?
Moja była w deszczu podczas długiej trasy. Niecierpliwość i ziemia na zakręcie wygrała z grawitacją.
Gleba pozostawiła ślady sprzecie i na ubraniu, wiem że trzeba być cierpliwym do końca trasy.

Pozdrawiam,

  • 0

#2 stoodent1

stoodent1

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 14 wrzesień 2009 - 7:39

Ja miałem incydent w lipcu ubiegłego roku.
Wyjechałem z domu 5:15 nie wiedząc czemu spieszyłem się bardzo i miałem szlifa 500m od chaty.
A teraz przyczyny i rady:
-nie wyspamy nie wsiadać na motor.
-absolutnie nigdzie się nie spieszyć lepiej dojechać że spóźnieniem 15minutowym niż w ogóle...
-nie dziduj jeżeli masz nie rogrzane opony
-w terenie zabudowanym o 5 jest 60 a nie 160 :(
-uważać na pieski (akurat on najmniej zawinił)
-zachować zimną krew

Ja na chłodno analizując zrobiłem dużo błędów których mam nadzieję nie popełnie więcej
Zachowałem się jak gówniarz jadąc z taką prędkością dopiero po wstaniu z łóżka, byłem kompletnie nie przygotowany do jazdy.
Zimna opona w połączeniu z zimnym asfaltem i mocnym hamowaniem z dużej prędkości to naprawdę kiepska mieszanka.
Plus całej sytuacji to to że piesek cały a motorek dałem radę przez resztę sezonu zrobic w zasadzie kosmetyka i jeden dekielek do wymiany.
Ja sezon w odpoczynku czasami przejażdżka w gipsie mz :)
Osobiście doznałem złamania kości łódeczkowej ze zwichnięciem okołoksiężycowatym (kość obróciła mi się w nadgarstku o 180 stopni) i ogólne stłuczenia.
Kurtka Held dobrze się spisała (zero obtarć, barki i łokcie całe :) )
Rękawice super kask bez rys ale wymieniony bo kto wie co z nim się działo...
Tyle ode mnie uważajcie na siebie!!!
  • 0
Jestem studentem technologi żywienia na UP Lublin. Uwielbiam motocykle i wszystko c z nimi związane. Nie ma nic lepszego jak daleka wyprawa motocyklem w towarzystwie kumpli. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nowe miejsca. motto: żyj pełnią życia!

#3 MGajdzior

MGajdzior

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 05 październik 2009 - 20:31

Wygląda na to, że niewielu zaliczyło kontakt z glebą.
Tylko dlaczego jest tak dużo maszyn do malowania?

Myślę, że warto podzielić się z innymi swoim doświadczeniem, niech nie popełniają już popełnionych bęłdów.

Pozdrawiam,

  • 0

#4 jeszua

jeszua

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 199 postów

Napisano 06 październik 2009 - 5:56

a widziałeś kiedyś gościa, zwłaszcza świeżutkiego napalonego motocyklistę, na którego podziałałaby porada: nie zapie... znaczy nie jeździj szybciej, niż lata twój anioł stróż? bo ja nie :P
jsz
  • 0

#5 Mikele_J

Mikele_J

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 39 postów

Napisano 06 październik 2009 - 11:01

Hmm...ciekawy temat aczkolwiek na pewno niewielu motocyklistów chętnie opowiada o swoich glebach. A to ze względu na to że są to bardzo nieprzyjemne wspomnienia wiążące się z uszczerbkiem na zdrowiu lub nadgryzieniem finansów. Poza tym czasem trudno przyznać się do własnego błędu :) Ja z kolei już o tym opowiedziałem więc zapraszam na swojego bloga jeśli są chętni :) Michalski Blog . Sytuacja była trochę odmienna i raczej ratowałem się przed poważniejszym dzwonem niż przeceniłem swoje możliwości. No ale gleba to gleba :) Pozdrawiam
  • 0

#6 torn9

torn9

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 19 postów

Napisano 06 październik 2009 - 13:22

Gleba 1-sza i pewnie nie ostatnia (jak do tej pory jedyna) smieszna i nieszkodliwa ale wnioski moga uratowac wielu swiezakow. Okolicznisci;
predkosc: 5 km/h
miejsce: parking przed sklepem

Zawracalem przy malej predkosci i dosc gwaltownie zahamowalem przednim hamulcem przy skreconej kierownicy. Rezultat motor sie "przelamal" i "zwalil" na prawa strone.

Koszty: 50 zl za nowa klamke od hamulca. (nie liczac wstydu jakiego sie najadlem przed wszyskimi gapiami)

Moral nie hamuj gwaltownie przy skreconej kierownicy nawet przy 2km/h.

Pozdro dla wszystkich :D
  • 0

#7 Zyga

Zyga

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 21 listopad 2009 - 20:21

dotychczas zaliczyłem dwie gleby z czego jedna to awaryjne położenie motocykla przed skrzyżowaniem na którym wymusił mi jakiś gościu, a druga to podczas jazdy po czeskich winklach. wysypałem sie na zakręcie. będąc w pełnym złożeniu najechałem na ciemną plamę która okazała się olejem. Motor szrot bo uderzył silnikiem w krawężnik. Wnioski takie że trza uważać...
  • 0

#8 szajbus-op

szajbus-op

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 28 listopad 2009 - 10:19

Dawno dawno temu,
Mój dzwon to jedynie brawura, a później już tylko brak doświadczenia w krytycznych sytuacjach. Pewnego pięknego weekendowego dnia wybraliśmy się się na przejażdżkę, wszystko szło dobrze do chwili gdy dojechałem do ślepego zakrętu, za którym był jeszcze jeden zakręt. Budzik około 170, zhamowałem może do 130, "zesztywniałem", a później juz nic nie pamiętam. Z tego co opowiadali kompani, (juz chyba w podświadomości) położyłem moto, oboje złapaliśmy ziemi z pobocza i wystrzeliło nas w powietrze. Moto banan, ja wstrząs mózgu, poskręcany i połamany nadgarstek (lekarz powiedział że sie za mocno trzymałem sprzęta) odbite płuca.

BRAK TRENINGU hamowania w zakrętach, tak zwane zesztywnienie, zły tor jazdy, za duża prędkość, mleko pod nosem.

Młodzi, poświęcenie czasu na trening, samodoskonalenie własnych umiejętności, może uratować Wam życie. Niech sie inni śmieją, że zamiast z nimi, jeździsz trenować, ale później Wy się będziecie śmiac z nich jak zaliczą szlifa.

Ale to tylko moja własna opinia możecie się nie zgodzić.

  • 0

#9 dragon20015

dragon20015

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 30 listopad 2009 - 0:44

Jestem młodym motórzysta :D :D bo jeżdżę dopiero 2 lata. Niestety nie całe 2 tygodnie po odebraniu prawka miałem dzwon i to taki ze ledwo motor pozbierałem a to było tak:
1.Desperackie napalenie
2.Brak obeznania się z motocyklem
3.Brak doświadczenia w prowadzeniu czegoś innego niż motoroweru
4.Hamulce nie były zbyt dobre
5.Nadmierna prędkość
6.ŚLEPY KIEROWCA PUSZKI jadący z przodu
Opis:
No to dojechałem do skrzyżowania, stoję, czekam, wolne, skręcam, jadę no i oczywiście 1 gaz 2 gaz 3 gaz ograniczenie 40 ja 90 przejście dla pieszych, z przodu auto (transit który mi wszystko zasłonił ale to nie usprawiedliwienie) z przeciwnej strony auto przepuszcza pieszych pan w aucie jadącym przedemną(transit) oczywiście nic nie widzi nagle ludzie na pasach on po hamulcach ja za nim też po hamulcach byłem za blisko jechałem za szybko nie było gdzie uciec stres no i łup.Motor poszedł miedzy krawężnik a samochód ja na plecach oglądam niebo, później policja mandat pkt. wzwyszka oc liczne stłuczenia przez 3 miesiące bolące żebra motocykl reanimowałem :D :D i tak to się skończyło. Wiec radzę świerzo świerzo upieczonym motórzystą :D :D wrzucie na luz spokojnie powoli i przede wszystkim RESPEKT do motocykla.
Pozdrawiam :)
  • 0

#10 norvag

norvag

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 30 listopad 2009 - 15:45

Upadków miałem kilka, ale zawsze ucierpiał tylko motocykl ja miałem bardzo lekkie obrażenia.
Pierwszy na WSK dziadka zbyt duża prędkość na wąskiej wiejskiej drodze i nie wyrobiłem na zakręcie i uderzyłem w drewniany gruby pal wbity do ziemi...skutki to krzywe lagi, dziurawy bak.
Następny to już po otrzymaniu prawa jazdy...na swoim SUZUKI GS 500 1998r. około dwa tygodnie po zakupie i przejechanych 2 tys. km wyprzedzałem samochody stojące w korku z przeciwka nic nie jechało...jechałem trochę zbyt szybko gdy nagle z bocznej drogi wyjechał samochód bo inny zrobił mu miejsce w korku. On nie popatrzył czy ktoś wyprzeda ciąg aut tylko czy z przeciwka coś jedzie, ja jechałem zbyt szybko, a dodatkowo w tym miejscu była podwójna linia ciągła, nie wyhamowałem i uderzyłem w prawe przednie drzwi. Ponownie skończyło się na krzywych lagach i lekkich zadrapaniach motocykla, a mi nic...
GSa naprawiłem i przejeździłem jeszcze 10 tys. km.
Później kupiłem Suzuki SV 650 2002r. zużyty był zestaw napędowy wiec kupiłem i wymieniłem..gdy skończyłem pojechałem się przewieźć czy wszystko jest OK. Jak wracałem pod samym garażem chciałem zahamować...myślałem, że jestem już na kostce brukowej lecz byłem na końcówce trawnika i zbyt mocno użyłem przedniego hamulca i koło mi uciekło...skończyło się na skrzywionej kierownicy i złamanej dźwigni hamulca tylnego. Części wymieniłem i kupiłem CRASH PADY (wnioski po szkodzie) przejechałem jeszcze 8 tys. km.
Aktualnie mam Suzuki GSR 600 2007r. i jak do tej pory przejechałem 6 tys. km bez jakichkolwiek upadków.
Pozdrawiam wszystkich.
  • 0

#11 peter

peter

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 03 grudzień 2009 - 15:14

gleba to gleba. zdarza się.
nie ma co liczyć, że się będzie tym jedynym, który całe życie tylko kółkami do dołu przejeździ...

natomiast nauczka po ostatniej glebie (niegroźnej na szczęście) - nie ma że "ja tylko po bułki do sklepu za rogiem" - jak się nie ubierze ochraniaczy - to potem boli i się goi długo.
  • 0

#12 MGajdzior

MGajdzior

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 08 grudzień 2009 - 14:46

Peter, masz rację pisząc - "jak się nie ubierze ochraniaczy - to potem boli i się goi długo", albo już nie boli, bo się juz nigdy nie wstało. Tak było, tuż obok mojego domu, kolega wyjechał na sprzecie, tylko odprowadzić gości na przystanek, tak na luzie. I już do domu nie wrócił.

Ciekawe historie, myślę, że czytający je wyciągną dla siebie wnioski.

Pozdrawiam,

MGajdzior
  • 0

#13 stoodent1

stoodent1

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 26 marzec 2010 - 9:51

Nie wiem czy pasuje do tematu.
Wczoraj o godzinie 22:10 jadą z pracy tuż po wyjeździ z lasu wpadłem w stado Saren :( było ciemno a jechałem szczęśliwie 70km/h.
Niestety zabiłem jedno z tych pięknych stworzeń :( ale zachowując zimną krew hamując utrzymałem motocykl w ryzach kopnęło mocno kierą ale ja się usztywniłem, co mi uratowało skórę.
Teraz refleksja czy unikną bym tego zdarzenia gdybym miał lepsze światła?? Czy lepiej było pójść do rowu albo w drzewa??
Czy jak bym jechał 50 zamiast 70 wyhamował bym??

Uważajcie!
  • 0
Jestem studentem technologi żywienia na UP Lublin. Uwielbiam motocykle i wszystko c z nimi związane. Nie ma nic lepszego jak daleka wyprawa motocyklem w towarzystwie kumpli. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nowe miejsca. motto: żyj pełnią życia!

#14 Feyfos

Feyfos

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 01 kwiecień 2010 - 10:25

Witam wszystkich! Zgadzam się z tym co napisał Michalski - na pewno wspominanie gleb przyjemne nie jest, ale trzeba je analizować i wyciągać wnioski. Ja póki co zaliczyłem jedną glebę, akurat na koniec pierwszego sezonu w siodle. Popełniłem klasyczny błąd: zamyśliłem się jadać w znanym sobie terenie, nie obserwowałem nawierzchni... no i w zakręcie tylne koło trafiło na garb w drodze. W rezultacie tył poszedł lekko do góry, a potem motocykl się złożył. Na szczęście podbicie zrzuciło mnie z siodła, więc motocykl mnie nie przygniótł. Na szczęście wszystko odbyło się przy małej prędkości (chwile po ruszeniu ze świateł), może 40 km/h, i na szczęście ruszyłem dynamiczniej od samochodów, więc żaden mnie nie rozjechał. Poza lekkimi stłuczeniami nic mi się nie stało, bo miałem kompletny ubiór. Nie chce sobie wyobrażać co by było gdybym jechał np. w krótkim rękawku, dżinsach i bez rękawic. Gdybym jechał szybciej, ślizgając się po asfalcie, uderzyłbym w betonową zaporę... W motocyklu urwało się lusterko, migacz, dźwignia hamulca nożnego się wygięła, no i owiewka pękła.
Wnioski z gleby:
- ZAWSZE trzeba myśleć i mieć pełną koncentracje (nie ma jazdy na autopilocie)
- ZAWSZE trzeba mieć na sobie kombinezon, kask i rękawice

PS
Podziękowania dla kierowców, którzy tego pięknego dnia mnie nie rozjechali, zatrzymali się i pomogli mi się zebrać z drogi wraz z motocyklem.

  • 0

#15 Qmp3l

Qmp3l

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 02 kwiecień 2010 - 7:38

Ja wyglebiłem na koniec sezonu bardzo głupio :) Było to tak.
Po przejechanej trasie ze znajomymi podjechaliśmy pod garaż, miałem cały czas na sobie plecaczek znajomej więc po trasie chciałem go jej oddać i zamiast zsiąść z motunga i postawić go na kosie to zacząłem sie wiercić i zdejmować ten plecak :) wiadomo skóry itd :) skończyło się na tym że od tego wiercenia wylądowałem na glebie :blush: a wystarczyło tylko zsiąść z motocykla :)
ucierpiały:
podnóżek lewy, klamka sprzęgła, lewa strona owiewki, lewe lusterko i kupa wstydu :blush:
Koszt to jakieś 700 zł z malowaniem owiewki i tylko przez głupotę :blush:
  • 0

#16 MGajdzior

MGajdzior

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 17 listopad 2010 - 10:20

Faktycznie, drogie wiercenie się z plecaczkiem.
Ale może opisane Twoje doświadczenie pozwoli mi i innych tego umiknąć.

Pozdrawiam,

  • 0

#17 k.maciejka

k.maciejka

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 15 postów

Napisano 27 listopad 2010 - 22:50

Hej wszystkim,
zaczynam dopiero zabawę bo prawko odebrałem 1 października br, a moto wybrałem dużo wcześniej i odebrałem kilka dni po prawku. Październik był ładny więc zdążyłem się wjeździć i przyzwyczaić do sprzętu, nie szaleję ponad możliwości.
Historia gleby jest krótka: ciepły słoneczny dzień listopadowy, bardzo ciasny i wolny zakręt, który absolutnie mnie zaskoczył (dojeżdżając myślałem chyba o czymś innym), za późne i za ostre hamowanie przodem w zakręcie i gleba zanim zdążyłem pomyśleć. Miałem szczęście że nic akurat nie jechało z naprzeciwka, moto na szczęście nie ucierpiało. Najwięcej przyjął na siebie crash pad, poza tym lekkie otarcie tłumika i klamki hamulca. Ja w pełnym ubraniu, zero stłuczeń, zostały mi tylko ślady na kurtce i bucie.
Moje wnioski: powinienem być cały czas w pełni skoncentrowany, nie panikować, w zakręcie jeśli w ogóle hamować to raczej tyłem i delikatnie, zawsze pełne ubranie, a crash pad może nie wygląda cool, ale za to moto w całości...
  • 0

#18 Goral

Goral

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 94 postów

Napisano 28 listopad 2010 - 22:45

no ja swoja pierwsza zaliczyłem przez kobietę która nie popatrzyła w lusterko i doszła do wniosku ze wyprzedzi ;/ uszkodzenia prawy bok plus ciuchy :/ i ostatnie piękne 2 weekendy moto przestało w garażu czekając na żeczoznawce:/
koszt - wg mnie 1000 zł + dokupienie gmoli które miałby być na wiosnę :/ koszt nowych to każdy wie jak wygląda :) . prędkości były niewielkie całe szczęście a tak że ze upadłem na tę samą stronę co uderzyłem tańsza naprawa mniejszy bul...
doświadczenia jak dla młodego kierowcy:
1.5m nie wystarcza
popracować nad odruchami hamowanie było zabrakło odbicia bardziej stanowczego...
obmyślić plan by ludzie patrzali w lusterka lub w nich ciebie widzieli .. zaleta głośnego wydechu, i jazdy na długich lecz to przeszkadza tym z przeciwka ...:/


najlepsze są pytania czy nic nie jechało z przeciwka... gdyby jechało to bym nie wyprzedzał.. ;)
  • 0
Grosz do grosza i marzenie się spełni >>>>>>>> HONDA CBF/CB 600 hornet Bandit lub inny nakedzik !!!!!!!!!!! Jedyne co człowieka może trzymać przed kupnem motocykla to mama i fundusze >

#19 stoodent1

stoodent1

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 29 listopad 2010 - 5:41

Szczerze to nie wiem czy Twoja metoda z hamulcem tylnym się sprawdzi.
Chyba masz H-D jak się nie mylę?
Jak on z masą? Ciężki tył ma czy lekki?
Widzisz jeżeli tak zrobisz a motocykl nie ma odpowiedniego "docisku" na tylną oś lub co jeszcze bardziej prawdopodobne panika znowu Ciebie dopadnie może to się źle skończyć.
Najbardziej efektywnym sposobem hamowania jest hamowanie przodem i posiłkowanie się hamulcem tylnym który niestety nie jest tak precyzyjny jak przód.
Proponuje wybrać się do dobrej szkoły gdzie doszkolisz tą a może więcej umiejętności.
  • 0
Jestem studentem technologi żywienia na UP Lublin. Uwielbiam motocykle i wszystko c z nimi związane. Nie ma nic lepszego jak daleka wyprawa motocyklem w towarzystwie kumpli. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nowe miejsca. motto: żyj pełnią życia!

#20 k.maciejka

k.maciejka

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 15 postów

Napisano 29 listopad 2010 - 12:46

dzięki za komentarz, o szkole też myślałem. Nawet dzwoniłem do jednej, ale powiedzieli mi (z perspektywy czasu uważam, że bardzo sensownie), żebym dojeździł do końca sezonu, zrobił sam pierwsze kroki, a na kurs przyszedł na wiosnę. Znacie może dobrą szkołę doszkolenia jazdy w Krakowie lub Katowicach??
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych