Skocz do zawartości


Zdjęcie

Prawko kat. A


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
71 odpowiedzi w tym temacie

#1 PinKee

PinKee

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 46 postów

Napisano 01 czerwiec 2009 - 2:33

Witam!

Zapewne nie wszyscy użytkownicy forum mają już prawo jazdy wiadomej kategorii, dlatego myślę, że temat do dyskusji jest. Chciałbym, aby w tym temacie doświadczeni motocykliści z kartonikiem pomogli ci nieco młodym adeptom, którzy mają egzamin dopiero przed sobą.

Mówcie, na co zwracać szczególną uwagę podczas kursu oraz już na egzaminie, na czym najczęściej oblewają, jakie umiejętności warto szczególnie przetrenować, zanim się przystąpi do egzaminu.

Ja sam niedługo będę próbował zdobyć uprawnienia, życzcie mi powodzenia ^_^
  • 0
Od lutego 2009 jestem dumnym posiadaczem Kawasaki ER-6n '08 i oczywiście motocyklistą - to mój pierwszy sezon.

#2 macius1040666

macius1040666

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 38 postów

Napisano 01 czerwiec 2009 - 18:00

a ja bym sie chciał dowiedzieć jak to jest z prawkiem bo miało wejść coś takiego ze od 24lat można latać na najmocniejszych (tj, chyba 1000cc i 100km) a od 18 na 600cc. prawda-li to?

edit:
i można jeszcze na te najmocniejsze od 18 ale to tylko jeśli sie ma doświadczenie z 2kółkami. I ja sie pytam jak można udokumentować że ktoś, jak ja od 13roku życia siedzi na skuterze. bo przecież książką serwisową się sugerować nie będą... jak ktoś wie to poproszę od odp ;)
  • 0
Narazie mam Colibra - klon, ale cóz, pożyjemy zobaczymy ;)

#3 Damian

Damian

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 44 postów

Napisano 01 czerwiec 2009 - 18:54

Przyczepiam się z wielką chęcią do tematu, chętnie poczytam waszych wskazówek osobiście jestem w trakcie robienia prawka :D I z tego co wiem to mi się uda i mnie nie obejmie żadne ograniczenia.
  • 0
BURN RUBBER NOT YOUR SOUL

#4 jeszua

jeszua

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 199 postów

Napisano 02 czerwiec 2009 - 5:49

a ja bym sie chciał dowiedzieć jak to jest z prawkiem bo miało wejść coś takiego ze od 24lat można latać na najmocniejszych (tj, chyba 1000cc i 100km) a od 18 na 600cc. prawda-li to?
edit:
i można jeszcze na te najmocniejsze od 18 ale to tylko jeśli sie ma doświadczenie z 2kółkami. I ja sie pytam jak można udokumentować że ktoś, jak ja od 13roku życia siedzi na skuterze. bo przecież książką serwisową się sugerować nie będą... jak ktoś wie to poproszę od odp ;)


najlepiej zapoznać się z wiedzą u źródła...
w skrócie: miało wejść i w końcu wejdzie, w tej lub zbliżonej formie. o cyferkach poczytasz w linku, bo na razie powtarzasz bajki. o warunkach zmiany kategorii również
BTW skuter to mało istotne doświadczenie przy zasiadaniu na cbr1000rr czy hayce...

w temacie nie pomogę, bo zdążyłem zapomnieć :D a i tak w każdym ośrodku egzaminy przebiegają wg. widzimisię pana i władcy placu: są tacy, co nawet sobie życzą oglądania się i włączania kierunkowskazów na slalomie i 8... nie wiem, czy nie lepiej poświęcić parę godzin, pojechać i pooglądać sobie jak przebiega egzamin w danym ośrodku
przed przystąpieniem do egzaminu warto nauczyć się jeździć; a większość szkół w tym kraju uczy tylko zdawania egzaminu :rolleyes:
jsz
  • 0

#5 Malysz

Malysz

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 02 czerwiec 2009 - 11:09

Zdawałem i zdałem 4 maja tego roku. A więc niedawno i mogę powiedzieć coś na świeżo.

Kurs robiłem na jesień zeszłego roku na GN125 i 250. W listopadzie okazało się, ze w Krakowie już nie ma egzaminów na moto. Przezimowałem więc w stresie, ze wszystko zapomnę.
(uczyłem się tylko teorii 5-10 min dziennie, ale potem na egzaminie mogłem te testy rozwiązać z zamkniętymi oczami :) najważniejsza jest systematyczność).
Dodatkowym stresem była wiadomość, że od tego roku zdaje się tylko na YBR. No a ja nawet nie siedziałem na tej yamasze. Kolega, który zdał opowiadał jak to ona lubi sobie zgasnąć przy małych obrotach, albo przy gwałtownym dodaniu gazu na "dwójce".
Poszedłem ze swoimi wątpliwościami do mojej byłej szkoły jazdy, czy nie dałoby się wykupić dodatkowych godzin na YBR. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu dostałem 3h gratis, w związku z tym, że nie mieli jej w zeszłym roku.
Okazało się, ze nie taki diabeł straszny... YBR na wolnych obrotach, na drugim biegu, rzeczywiscie sie dusi, a dodanie wtedy gazu bez wysprzęglenia gasi silnik. Ale na "jedynce" 1100 obr było wystarczające, zeby uciągnąć moje 100kg cielska. Jedzie wolno, ale jedzie równo, bez szarpania (trzeba umiec utrzymać równowagę, ale ze względu na umieszczenie środka ciężkości jest to chyba nawet łatwiejsze niż na GN). Egzamin to nie wyścigi na czas, więc "8", slalom zrobiłem wolniutko na "jedynce", a dwójkę wrzuciłem przy rozpędzaniu się do awaryjnego hamowania.
Dobra, a teraz przejdźmy do samego egzaminu.
Na początek testy. Trochę stresu jest. No ale jak się jest studentem, to taki teścik .... phi :)
Choć w mojej grupie była osobistość, która zdołała popełnić 7 błędów. I jeszcze się się tym pochwalił. Dziwne....
Jako, ze miałem egzamin łączony, więc od razu przeszliśmy na plac manewrowy. Najgorsze było przejście przez poczekalnie dla "betek". Atmosfera tam była tak przesiąknięta stresem jak student alkoholem po juwenaliach. Od razu i nam się udzieliło. Nasz egzaminator chyba to zauważył, bo chcąc rozładować atmosferę rzucił jakimś dowcipem, ale nawet go nie słyszałem. Myślałem tylko, za którym podejściem zdam i ile kasy tu zostawię.
Na plac YBRkę przyprowadził jakiś pomocnik naszego egzaminatora. Prosto z garażu. Zimny motor. No to super! Jesteśmy ugotowani.
Na pierwszy ogień idzie jakiś chłopak. Z dala od nas, ma sprawdzić przygotowanie motocykla do jazdy. Chyba zaliczył, bo egzaminator każe mu przerowadzić motocykl na linię startu i podjechać do wzniesienia.
Żeby sprawdzić w YBR światła mijania trzeba odpalic silnik. Kolega go nie zgasił przy przeprowadzaniu maszyny.
Ruszył. Egzaminator kazał mu jeszcze raz przeprowadzic moto na linie startu i ruszyć. Powtórzył i oblał. Okazało się, że nie obejrzał się za siebie przy starcie. (OGLADAJCIE SIĘ ZA SIEBIE PRZY KAŻDYM RUSZANIU. nAWET JAK PCHACIE MOTOCYKL).
Przyszła moja kolej. Sprawdzić stan moto do jazdy. No to sprawdziłem. Egzaminator, pyta sie czy na pewno wszystko. Nerwowo w myślach sprawdzałem co mogłem zapomnieć, ale wydawało mi się, ze wszystko. Na to on, zebym jeszcze raz wszystko przepatrzył. Kiedy już miałem się poddać, powiedział, żebym jeszcze raz sprawdził wszystkie przyciski przy kierownicy. No i okazało się .... Klakson! Uffff! Ale od razu lżej mi się zrobiło na sercu, bo widzę że facet nie chce koniecznie ulać.
Jazdy po placu zrobiłem tak jak radził mi instruktor w szkole. Na "jedynce". Na "8" oglądałem się w lewo przy przejeżdżaniu przewężenia. Na slalomie oglądałem się za siebie mijając każdy pachołek, kierunkowskaz wrzuciłem po zakończeniu slalomu, przy nawrotce.
Z tym oglądaniem się podczas jazdy to ponoć chodzi nie o to czy coś cię najedzie, tylko czy jesteś w stanie kontrolować maszynę nie patrząc do przodu.
Hamowanie awaryjne. Mój egzaminator nie podał do jakiej prędkości mam się rozpędzić (i tak nie ma możliwości sprawdzić). "Rozpędziłem" się więc do całych 25-30 km/h :) i hamowałem najpierw tylnym, a później dołożyłem przedni hebel. Motorek zatrzymał się elegancko bez uślizgu. NIE ROZPĘDZAJCIE SIĘ DO NIE WIADOMO JAKICH PRĘDKOŚCI. MACIE ZDAĆ EGZAMIN, A NIE ZAKWALIFIKOWAĆ SIĘ DO RED BULL RACING.
Zdałem plac!
Po mnie zdawała dziewczyna i pomimo, że tłumaczyłem grupie, żeby nie wrzucać "dwójki" podczas manewru, ona nie wytrzymała i na drugiej ósemce zmieniła bieg. Motor szarpnął i zgasł, a ona zaliczyła glebę przywalona motocyklem. W takiej sytuacji już nie miała powtórki.
Reszta, trzymając sie moich wskazówek, zaliczyła plac. Jeździli jak żółwie, ale egzaminator nie poganiał.
Miasto.
Pojechałem pierwszy. Oczywiście oglądanie się przy każdym ruszaniu ( no może nie na światłach, tu wystarczy popatrzec w lusterka) i zmianie pasa ruchu. Inni użytkownicy drogi byli na tyle mili, że jak włączałem kierunkowskaz zostawiali wolny pas :) W pewnym momencie po skręcie w prawo nie wyłączyłem kierunkowskazu, a mijaliśmy przecznicę. Egzaminator poinformował mnie o pierwszym błędzie. Potem sie sakramencko pilnowałem z kierunkami.
Po powrocie na plac, powiedział mi, ze był to poważny błąd, bo gdyby ktoś wyjeżdżał z tej przecznicy, widząc mnie z kierunkowskazem w prawo, miałby prawo założyć, że będę skręcał i zajechać mi drogę. Zacząłem się tłumaczyć, że stres, że potem się już przecież pilnowałem i że na pewno z czasem nabiorę nawyku wyłączania (teraz nawet w samochodzie sam wyłaczam kierunkowskazy :) ). Pozwiedział, ze ok, że rzeczywiscie potem wszystko było git, ale jakbym jeszcze raz się zapomniał to by mnie ulał.
PAMIĘTAJCIE O WYŁACZANIU KIERUNKOWSKAZÓW.

No i mam "A" :)

A mój egzaminator to naprawdę ludzki człowiek. Wiem, ze nie każdy taki jest, ale chyba lepiej sobie założyć, że trafi się na tego lepszego i nie tresować się tak bardzo. W stresie człowiek popełnia więcej błędów. Na luzie łatwiej zdać. Nawet przy jakiejś kutwie.

Pozdrawiam i życzę powodzenia. Mam nadzieje, że moje doświadczenia komuś pomogą

--
Małysz




  • 0

#6 macius1040666

macius1040666

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 38 postów

Napisano 02 czerwiec 2009 - 15:16

najlepiej zapoznać się z wiedzą u źródła...
w skrócie: miało wejść i w końcu wejdzie, w tej lub zbliżonej formie. o cyferkach poczytasz w linku, bo na razie powtarzasz bajki. o warunkach zmiany kategorii również
BTW skuter to mało istotne doświadczenie przy zasiadaniu na cbr1000rr czy hayce...


dzięki z info... ;)
  • 0
Narazie mam Colibra - klon, ale cóz, pożyjemy zobaczymy ;)

#7 PinKee

PinKee

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 46 postów

Napisano 03 czerwiec 2009 - 13:52

Wczoraj zdawałem w Dąbrowie Górniczej. Egzamin miał się rozpocząć o 7.30 rano i tak też się stało. Zakończyłem go ok. godziny... 13. Trochę długo, niektórzy się już bali, że do pracy nie zdążą :

Egzamin (mowa o praktycznym, teoria to pikuś jest) rozpoczyna się spotkaniem całej grupy z egzaminatorem w sali, egzaminator tłumaczy jakie manewry należy wykonać, mówi nawet co trzeba sprawdzić w motorze. Mój egzaminator powiedział też czy trzeba włączać migacze na slalomie (nie trzeba było), że trzeba się rozglądać podczas slalomu (ale na ósemce już nie), że trzeba się rozejrzeć przed ruszeniem. Powiedział też o hamowaniach, były dwa, jedno normalne, gdzie powoli można sobie było podjechać do pachołka i zatrzymać się bezpośrednio obok niego, a drugie awaryjne - hamujemy, kiedy egzaminator podniesie rękę. Wszystko było dobrze wytłumaczone, więc żadnych niespodzianek nie uświadczyliśmy.

Następnie przeszliśmy na plac. Do jazdy mieliśmy Hondę CBF 250, oczywiście zimną :) Pierwszy gość robił co trzeba aż do hamowania. Najpierw miał jechać dość powoli i hamować koło pachołka, a jemu się pomyliło, że to już awaryjne, więc dał po garach i w heble ostro,a egzaminator z ryjem na niego, co on robi ^_^ Kazał mu powtórzyć i po sprawie, zaliczone. Ja zdawałem jako trzeci. Podczas ruszania mi zgasł, bo, przyzwyczajony do mojej Kawki, minimalnie tylko ruszyłem dźwignię gazu podczas puszczania sprzęgła. Okazało się, że motorek jest mocno zużyty i gaz trzeba depnąć mocniej. Na jedynce był trochę "dziki", czyli szarpał od czasu do czasu, ale ogólnie do ogarnięcia. Ruszanie na wzniesieniu to parodia - wzniesienie było takie, że hamulca w ogóle nie musiałem używać, tylko normalnie ruszyłem z nogi :) Kolejnym kuriozum, nawet większym, była ósemka. otóż jej rozmiary były co najmniej o połowę większe niż tej z kursu, dlatego nawet nie trzeba było praktycznie pochylać motocykla, żeby się zmieścić :D Aha - nie sprawdziłem w ogóle klaksonu, egzaminator się nie czepiał... pewnie dlatego, że prawie podczas całego placu gadał przez telefon ^_^ Jakbym postał chwilę przy motorze, to by mi zaliczył sprawdzenie przygotowania :D Plac oczywiście zdali wszyscy.

Potem była dłuuga przerwa i nastał czas na miasto. Po ok. 15 minut jeździliśmy, trasę skracał mocno w stosunku do tej prezentowanej jako wzorcowa. Jak już wjeżdżałem z powrotem do WORDu, to skręcałem w prawo z migaczem. Ale zapomniałem go wyłączyć i potem już na placu jechałem dużym łukiem w lewo - egzaminator nawet słowa nie powiedział :) Jak ściągałem kask, to gdzieś się ulotnił i ze 20 minut musiałem na niego czekać, żeby mi powiedział, że zdałem i uścisnął mi dłoń - był bardzo zdziwiony, że nie wiedziałem, że już mam zdane ^_^

Wszyscy przede mną pozdawali też miasto, podejrzewam, że ci po mnie też problemów nie mieli.

Wyszło na to, że wilk wcale nie jest taki zły, jak go malują. Teraz czekam na kartonik.
Powodzenia wszystkim zdającym!
  • 0
Od lutego 2009 jestem dumnym posiadaczem Kawasaki ER-6n '08 i oczywiście motocyklistą - to mój pierwszy sezon.

#8 dublik

dublik

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 136 postów

Napisano 05 czerwiec 2009 - 19:21

Ja zdawałem prawko na moto dwa razy bo za pierwszym razem moto mi zgasło na ósemce bo byłem pierwszy i moto nie było dobrze rozgrzane. :( Za drugim razem zdałem lajtowo bo egzaminator był luzacki i mogliśmy każdy element na placu poprawić ( tzn raz jeszcze wykonać zadanie) chociaż ja nie potrzebowałem tych udogodnień. :D Na placu oblały tylko dwie osoby facet i dziewczyna ( była jedyną dziewczyną na tym egzaminie) Na placu było trzeba na slalomie się rozglądać i włączać kierunkowskazy, a na ósemce nic. :unibrow: Przy ruszaniu na mieście i na placu trzeba było się upewniać i to wszystko.Czynności obsługowe przy motocyklu to była bajka totalna samowolka. Na mieście przejazd ok 20 min. oficjalną trasą egzaminacyjną, a egzaminator był spokojny i nic się nie udzielał podczas jazdy po mieście. :bibibi: Ja jezdziłem jako pierwszy i nie wiem jak reszcie poszło ale raczej wszyscy zdali. po egzaminie tylko usłyszałem "pozytywny" i to wszystko. :D
  • 0

#9 Brilhantina

Brilhantina

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 17 postów

Napisano 22 czerwiec 2009 - 20:34

Ja też 2 razy niestety, przy czym pierwszy w grudniu na zimnym sprzęcie :blush: Niewypał murowany, zwłaszcza, że na kursie dosiadałem rebelki 125, a nie YBR 250. Też padła na ósemce. Za drugim podejściem za to, gładko poszło. I nie trzeba placu robić na jedynce. Osobiście slalom i ósemkę pokonałem na 2 i pół sprzęgle. Pozostaje tylko życzyć szczęścia i trzymać kciuki ;)
  • 0

#10 PinKee

PinKee

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 46 postów

Napisano 23 czerwiec 2009 - 22:28

A ja już wreszcie odebrałem moje nowiutkie prawko! Oczywiście zaraz jak tylko je przywiozłem, to zaczęło padać i do dzisiaj mokro, burze, blackouty i te sprawy :/

W sumie to się cieszę, że mam nowe, bo na starym miałem zdjęcie gdzieś z pierwszej połowy liceum chyba, a więc śmiesznie ^_^
  • 0
Od lutego 2009 jestem dumnym posiadaczem Kawasaki ER-6n '08 i oczywiście motocyklistą - to mój pierwszy sezon.

#11 karol_krk

karol_krk

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 10 postów

Napisano 12 sierpień 2009 - 13:37

Ostatnio dowiedziałem się ciekawej rzeczy nt. możliwości zdawania w zimie. Jeśli chodzi o Kraków to, z tego co wiem, egzaminy są zawieszane od listopada do kwietnia. W jednej ze szkół jazdy powiedzieli mi, że np. w Tarnowie zdawać można przez cały boży rok (chyba, że bedzie śnieg po kolana). Wydaje się to możliwe, bo przecież drogi są odśnieżane. Mógłby ktoś potwierdzić/zdementować te plotki?;p
  • 0

#12 dublik

dublik

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 136 postów

Napisano 12 sierpień 2009 - 14:24

Na 90% nie ma egzaminów na prawko kat A w zimie przynajmniej w moim województwie nie ma takiej możliwości bo się z ciekawości kilka miesięcy temu pytałem
  • 0

#13 karoleq_90

karoleq_90

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 79 postów

Napisano 12 sierpień 2009 - 14:47

W hiszpanii można ;)
  • 0

#14 dublik

dublik

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 136 postów

Napisano 12 sierpień 2009 - 17:58

Szkoda że polska to nie Hiszpania :D W Hiszpanii klimat im na to pozwala to mogą sobie śmigać w grudniu :unibrow:
  • 0

#15 jeszua

jeszua

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 199 postów

Napisano 12 sierpień 2009 - 20:27

W jednej ze szkół jazdy powiedzieli mi, że np. w Tarnowie zdawać można przez cały boży rok (...)


sprawdź u źródła...
jsz
  • 0

#16 Brilhantina

Brilhantina

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 17 postów

Napisano 13 sierpień 2009 - 0:08

Ja miałem egzamin 18 grudnia o czym już pisałem.
  • 0

#17 sarenka199

sarenka199

    Newbie

  • Forumowicze
  • Pip
  • 7 postów

Napisano 13 sierpień 2009 - 22:38

Ja sie cale szczescie zalapalam przed wrzesniowymi zmianami
teorie mam juz za soba a ze fajni ludzie z tych instruktorow szybko zalicze jazdy i w tym roku jeszcze pojezdze ;p
  • 0

#18 dublik

dublik

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 136 postów

Napisano 14 sierpień 2009 - 20:27

Życzę powodzenia an egzaminie :D
  • 0

#19 karol_krk

karol_krk

    Member

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 10 postów

Napisano 14 sierpień 2009 - 23:26

Próbowałem sprawdzić u źródła i uwierz, wcale to takie proste nie jest. W koncu udało mi isę wydusić od kobiety z MORDu w Tarnowie, że do tej pory egzaminy na kat. A były przeprowadzane przez cały rok i bardoz możliwe, że tak bedzie dalej, chociaż przebąkiwała, ze coś się moze zmienic.
  • 0

#20 dublik

dublik

    Advanced Member

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 136 postów

Napisano 15 sierpień 2009 - 9:07

Ja zdawałem w Jastrzębiu Zdroju i tam nie było, nie ma i nie będzie możliwości zdawania w zimie :paranoid:
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych