Motocykl poleca:

GS Trophy 2012 zakończone!

Poleć ten artykuł:

Po trudnej pierwszej połowie maratonu GS Trophy przyszedł czas na totalną zmianę klimatu i krajobrazu. 3 ostatnie dni były zupełnym zaskoczeniem dla uczestników. Który zespół w takich warunkach okazał się najlepszy i wywiózł zwycięstwo w GS Trophy do swojego kraju?
3.jpg Zobacz całą galerię

GS Trophy, Dzień 5. To kolejny dzień maratoński. Do pokonania było blisko 400 kilometrów trudnych dróg. Był to także pierwszy dzień kiedy zawodników w GS Trophy zaskoczył deszcz. Po części okazał się on zbawienny - poprawiła się widoczność, spadła temperatura, a widok tropikalnych lasów deszczowych to piękno w najczystszej postaci. Z drugiej strony jazda po błocie wymaga sporych umiejętności więc łatwo nie było. Po kilkuset kilometrach tras w Chile ekipa GS Trophy powróciła do Argentyny. Przekroczenie granicy obyło się bez problemów i chwilę później reprezentacje 55 krajów mogły się cieszyć widokiem tropikalnych lasów i wygasłych wulkanów. Taka pozorna sielanka, bo przecież wciąż w trakcie walki o zwycięstwo poprowadziła zespoły aż do Hotelu Baobab w prywatnej enklawie Hulio Hulio (60 000 hektarów lasu blisko wulkanu Mocho, wodospady i piękne widoki) gdzie wszyscy mogli odpocząć przed następnym dniem zmagań.



Dzień 6. Tego dnia po wyczerpującym dniu maratońskim na zawodników czekały aż trzy zadania specjalne.Pierwsze z nich ku uciesze wielu nie wymagało jazdy na motocyklu. Zamiast tego zespoły w pełnym rynsztunku musiały wykazać się umiejętnością nawigacji w leśnym gąszczu. Każda drużyna dostała GPS i w leśnym gąszczu w motocyklowych ciuchach musiała odnaleźć 6 specjalnych punktów, sfotografować je i wrócić do obozu. Tutaj najlepsi okazali się Argentyńczycy. Drugie zadanie wymagało od zawodników umiejętności jazdy w głębokim piachu - Każdy zespół musiał pokonać wyznaczone okrążenie po wulkanicznej plaży w Lago Calafuen w jak najkrótszym czasie. Nie było to łatwe zadanie, ale mimo, że w Niemczech brakuje pustyń to właśnie drużyna niemiecka okazała się najszybsza. Trzecie zadanie to próba pamięci. Zespoły musiały podać nazwiska 3 zawodników, z którymi jechały w dniu maratońskim. To zadanie odbyło się już podczas odpoczynku w Pucon gdzie zawodnicy mogli się zrelaksować popijając drinki przy plażowym barze i pływając w jeziorze Lago Villaricca. Zawodników odwiedzili też dwaj podróżnicy jadący na GS-ach 1200. W klasyfikacji generalnej po tym dniu wciąż prowadzą Niemcy (195 pkt) przed Francją (177 pkt) i Argentyną (171 pkt). Zespół CEEU (Central-East Europe) z Polakami: Michałem Zollem, Tomkiem Sapelą i Adamem Kłosowiczem w składzie zajmują 9 miejsce (135 pkt).



Dzień 7 - finał. Dzień, który zakończył tą wyjątkową przygodę poprowadził zespoły narodowe od malowniczego Pucon do miejsca gdzie to wszystko się rozpoczęło - Trailanqui w Chile. Po drodze jednak zespoły musiały pokonać kolejne trzy zadania specjalne. Pierwsze z nich wymagało wyczucia równowagi na nogach - każda z drużyn musiała przejść tam i z powrotem przez długi wiszący most nie rozlewając ani kropelki wody którą nieśli w kubkach wypełnionych po brzegi. Kolejne próby odbyły się już po dojechaniu do mety GS Trophy przy aplauzie i wiwatach fanów, rodzin i organizatorów. Druga próba pod kryptonimem "mój koń nie żyje" wymagała umiejętności na poziomie ekspert. Do BMW F800GS organizatorzy zapięli wóz konny. Zadanie polegało na tym aby jeden z zawodników prowadząc taki zaprzęg z siodła motocykla przewiózł swoich kolegów siedzących na wozie po specjalnym torze z pachołków. Punkty odejmowano za każde podparcie, strącenie słupka i obejrzenie siędo tyłu, a całej sprawy nie ułatwiał padający deszcz i grząska trasa. Po tak wymagającym zadaniu przyszedł czas na próbę trialową... BMW R1200GS! okazało się że możliwości tego sprzętu są większe niż można przypuszczać jednak mimo to nie obyło się bez gleb i przycierek. Po tej próbie każdy zespół z niecierpliwością oczekiwał na wskazanie zwycięzców.



Rozdanie nagród odbyło się nieco później. W trudnym 7-dniowym rajdzie GS Trophy, po 2000 km w piachu, błocie i szutrze i kilkunastu zadaniach specjalnych najlepszą ekipą okazali się Niemcy przed Francją i Włochami, którzy rzutem na taśmę przeskoczyli drużynę Argentyny. Polacy z zespołem CEEU zajęli ostatecznie dobre 8 miejsce. Zwycięzcami są jednak wszyscy uczestnicy, bo to co zobaczyli, czego doświadczyli i nauczyli się,  oraz przyjaźnie, które zawarli podczas 7-dniowej rywalizacji pozostaną z nimi na całe życie.



Tagi: GS Trophy | BMW GS Trophy | Argentyna | Chile

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij