Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

Jazda motocyklem bez prawa jazdy: Jakie konsekwencje?

Jedni czekają na nie z utęsknieniem, dla innych to zbędny wydatek. Czy faktycznie warto wydać całkiem sporo kasy na kurs prawa jazdy?   

Jakieś cztery lata temu na jednym z motocyklowych forów wdałem się w dyskusję na temat jazdy bez prawka. Zdziwiło mnie wówczas, jak wiele z piszących tam osób uważało posiadanie takiego dokumentu za najzupełniej zbędne. Przytaczano argumenty typu: lepiej wydać kasę na ciuchy i kask niż wywalić ją w szkole jazdy, że na kursie i tak się człowiek niczego nie nauczy, a kilka osób stwierdziło nawet, że nie będą się stresować, bo żeby ich sprawdzić, policjanci będą ich najpierw musieli złapać, więc zamiast prawka wolą pokazać im środkowy palec.

Przytaczano też inny argument: że kontrole drogowe zdarzają się tak rzadko, że jeśli ktoś nie przegina z prędkością i nie lata po mieście na gumie, to może śmiało jeździć, bo w najgorszym razie ryzykuje jedynie kilkusetzłotowy mandat. W pierwszej chwili wydaje się to brzmieć logicznie: mam prawko na motocykl od 1989 roku, a do dziś byłem kontrolowany może kilkanaście razy, na pewno jednak nie częściej niż co półtora-dwa lata.

 

A co, jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego? Sama w sobie jazda bez stosownego prawka to wykroczenie, za które grozi mandat w wysokości 500 zł (gdy biker nie ma żadnego) lub 300 zł (jeśli nie masz uprawnień na prowadzony właśnie pojazd; np. jedziesz motocyklem, mając prawko na samochód). Można również, jeżeli panowie z drogówki skierują sprawę do sądu, zostać ukaranym grzywną. Dzieje się tak zazwyczaj, gdy zatrzymany osobnik nie ma uprawnień, a ponadto popełni inne wykroczenie/wykroczenia, takie jak niezatrzymanie się do kontroli drogowej i ucieczka przed policją lub po raz kolejny zostanie złapany bez prawka.

Wynikające z tego faktu zagrożenie dla innych uczestników ruchu może zostać ukarane przez sąd grzywną, zakazem prowadzenia pojazdów, a w szczególnych przypadkach – gdy zagraża katastrofą w ruchu lądowym (czyli zdarzeniem mogącym spowodować utratę życia lub zdrowia wielu ludziom albo niosącym niebezpieczeństwo wielkich strat materialnych) – nawet więzieniem.

Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów oznacza, że nie można prowadzić żadnego pojazdu, ale też przez czas jego obowiązywania nie można się starać o uzyskanie jakichkolwiek uprawnień. Czyli nie tylko nie wolno jeździć, ale też nie można zapisać się na żaden kurs i legalna jazda odsuwa się znacząco w czasie. Złamanie takiego zakazu stanowi bowiem przestępstwo i może znaleźć finał w więzieniu.

A skoro już o sądach mowa, to warto pamiętać, iż brak prawka jest zawsze uznawany za okoliczność obciążającą, co najczęściej przekłada się na rodzaj i wysokość kary.

Więzienie to jednak nie wszystko. Dla wielu znacznie boleśniejsze mogą okazać się konsekwencje finansowe. Gdy bowiem kierujący prowadzi pojazd (a więc i motocykl) bez wymaganych uprawnień, przestają działać wszelkiego rodzaju ubezpieczenia komunikacyjne i odpowiedzialność finansowa za konsekwencje wypadku spada bezpośrednio (i w całości) na kierującego. W przypadku obowiązkowego ubezpieczenia OC będzie to konieczność zwrotu ubezpieczycielowi pieniędzy wypłaconych ofierze/ofiarom wypadku jako odszkodowanie (kwoty zaczynają się od kilkudziesięciu tysięcy zł, często sięgają setek tysięcy), w przypadku zaś dobrowolnych ubezpieczeń AC oraz NNW trzeba się liczyć z odmową wypłacenia odszkodowania.

Ten aspekt jazdy bez prawka powinni wziąć sobie do serca nie tylko ci, którzy chcą w ten sposób ujeżdżać własny motocykl, ale także ci, którzy – nie bacząc na brak prawka – chcą się przejechać czyimś sprzętem, oraz ci, którzy są skłonni takiej osobie udostępnić swój motocykl. Mówiąc wprost – jeżeli dasz motocykl komuś, kto nie ma prawa jazdy, sam się prosisz o kłopoty: nie dość że w razie jakiegokolwiek nieszczęśliwego zdarzenia kierującemu grożą wszystkie opisane wyżej konsekwencje, to na dodatek jeszcze ty możesz dostać grzywnę. Zgodnie z prawem bowiem właściciel, użytkownik lub prowadzący pojazd, który na publicznej drodze dopuszcza do prowadzenia pojazdu osobę bez stosownych uprawnień, popełnia wykroczenie zagrożone taką właśnie karą.

 

Na koniec wspomnijmy o jeszcze jednej grupie, czyli o amatorach „125” zarejestrowanych jako motorowery. Owszem, wobec wielkiej obfitości rozmaitych jednośladów policjant może się najzwyczajniej nie zorientować, z jakim pojazdem ma do czynienia. Wtedy z kontroli drogowej da się wyjść obronną ręką. Gorzej, gdy dojdzie do wypadku, a biegły orzeknie, że sprawca jechał motocyklem, a nie motorowerem. Wówczas konsekwencje są takie same, jak opisane wyżej, czyli będzie bolało.    

 

Zdaniem prawnika
Piotr Skoczylas – adwokat, podróżnik motocyklowy

Generalnie jazda bez uprawnień jest wykroczeniem i zwykle kończy się mandatem karnym lub (jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu) grzywną. Jeżeli kierujący nie ma uprawnień i jadąc dopuszcza się innych wykroczeń godzących w bezpieczeństwo w ruchu lądowym, np. nie zatrzymuje się do kontroli i ucieka przed policją, swoim działaniem wyczerpuje znamiona wielu wykroczeń, co oznacza, że grozi mu kara grzywny do 5000 zł oraz zakaz prowadzenia pojazdów.

Uciekającemu przed policją po zatłoczonych ulicach może być postawiony zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, a to przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Dla nieposiadających uprawnień zakaz prowadzenia pojazdów oznacza, że w trakcie jego trwania nie można uzyskać uprawnień do prowadzenia innych pojazdów. Natomiast prowadzenie pojazdu wbrew orzeczonemu zakazowi stanowi przestępstwo z art. 244 kodeksu karnego i jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat.

Gdy wypadek spowoduje osoba bez wymaganego prawa jazdy, brak uprawnień jest okolicznością obciążającą i ma wpływ na wymiar kary. W przypadku spowodowania ciężkich obrażeń ciała lub śmierci uczestnika wypadku kierujący może się liczyć nawet z pobytem w więzieniu. Warto też pamiętać o konsekwencjach finansowych.

Chciałbym także ostrzec kierowców motocykli o małych pojemnościach, którzy mają je zarejestrowane jako motorowery, a nie posiadają prawa jazdy na motocykle. W ostatniej prowadzonej przeze mnie sprawie, taki właśnie kierowca takiego właśnie motocykla spowodował nim wypadek ze skutkiem śmiertelnym i w efekcie braku uprawnień do jego prowadzenia został wezwany przez PZU do zwrotu wypłaconego odszkodowania w kwocie 140 000 zł.    

Zobacz również:
Za sześciopak na brzuchu ona na pewno cię doceni, za sześciopak w lodówce wdzięczni będą ci kumple, ale najfajniejszy sześciopak to taki, który ma dwa koła i stoi w garażu. W naszym porównaniu stają Benelli 750 Sei, BMW K 1600 GT, Horex VR6 Roadster, Honda CBX i Gold Wing F6B oraz Kawasaki Z 1300.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij