Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

MOTOCYKL ACTION TEAM - relacja ze szkolenia 1 lipca

Trzecia edycja szkolenia Motocykl Action Team już za nami. Było fajnie, ciekawie i nawet deszcz nam sprzyjał, bo pokropił jedynie w przerwie obiadowej.

Ze wszystkiego, co robimy, staramy się wyciągać wnioski, więc i ostatnie szkolenie na Torze Łódź dało nam do myślenia. Tym  razem  materiału  do  rozważań mieliśmy więcej, bowiem oprócz opinii uczestników szkolenia doskonalenia techniki jazdy musieliśmy też przeanalizować wyniki naszego eksperymentu. Postanowiliśmy bowiem sprawdzić, jak z programem szkolenia poradzi sobie człowiek, który pierwszy raz na motocykl wsiadł dwa tygodnie wcześniej. W tym celu zabraliśmy ze sobą naszego kolegę Adama z redakcji „auto motor i sport” i posadziliśmy go na testowego AJP PR3 125 Supermoto.
Jako że facet skutecznie zaraził się motocyklowym wirusem, więc brak motocyklowego prawa jazdy nadrabiał entuzjazmem. Z bananem na paszczy, mimo początkowych problemów z zawracaniem na ograniczonej przestrzeni i kierowaniem za pomocą wzroku, dzielnie przebrnął przez wszystkie zadania i nabrał pewności siebie, co – nawiasem mówiąc – bardzo dobrze świadczy o instruktorach.

Kolejnym etapem eksperymentu było sprawdzenie, jak z zadaniami poradzi sobie ciężki cruiser. Ta przyjemność spadła na mnie, więc na tor wyjechałem mierzącym 235 cm i ważącym 321 kg Harleyem Softail Slim S. Początkowo mina mi nieco zrzedła, bo ku mojemu zaskoczeniu szarpanie wielkiego widlaka utrudniało precyzyjną jazdę poniżej progu równowagi bardziej niż spora masa maszyny.

 Wystarczyło jednak do zestawu „gaz + tylny hamulec” dodać trochę pracy sprzęgłem i dalej wszystko już poszło lekko. I to mimo faktu, że pachołki rozstawiono z myślą o mniejszych motocyklach! Oczywiście w kolejnych zadaniach szybsza jazda wiązała się z przycieraniem podestami, jednak wykonywane ćwiczenia wydobyły z ciężkiej maszyny pokłady poręczności i zwrotności, o które wcześniej jej nie podejrzewałem.

Co to oznacza? Że warto było tu przyjechać, bo poza szlifowaniem umiejętności trening na zamkniętym torze pozwala lepiej zrozumieć motocykl i jego reakcje w różnych warunkach. Podobnego zdania byli uczestnicy szkolenia, z którymi rozmawiałem po rozdaniu certyfikatów. Wiem, że fajniej byłoby, gdyby było więcej jazdy po pełnej nitce toru i trzyosobowe grupy, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano – szkolenie Motocykl Action Team nie jest naszym ostatnim słowem.

zobacz galerię

Zobacz również:
Gdy ujrzał światło dzienne, od razu, i to wyraźnie, przebił konkurencję osiągami. Ale czy w parze z tym idzie niezawodność? Zwłaszcza jeśli koła nawinęły 50 000 km?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij