Motocykl poleca:

MotoGP: Koniec z zakazem testów

Poleć ten artykuł:

Koniec z rygorystycznym ograniczaniem testowania. Mimo kryzysu i szukania oszczędności na każdym kroku, zawodnicy MotoGP w sezonie 2012 znów będą mogli przeprowadzać mnóstwo sprawdzianów swoich motocykli. Choć z pozoru kontrowersyjna, ta decyzja ma jednak duży sens, ale czy faktycznie ma pomóc nowym ekipom CRT czy jednak faworyzować Valentino Rossiego?

Czas cięć

Ostre ograniczenia związane z ilością testów pomiędzy wyścigami wprowadzone zostały kilka lat temu, jeszcze przed wybraniem firmy Bridgestone na wyłącznego dostawcę opon w roku 2009. Były one konieczne. Rywalizacja japońskiej firmy i francuskiego giganta, Michelin, przybrała bowiem formę prawdziwego wyścigu zbrojeń. Zawodnicy startujący w MotoGP testowali nowe opony oraz rozwiązania wprowadzane w celu rozwoju motocykli niemal po każdym wyścigu, a zimą prawie nie schodzili ze swoich maszyn, testując podczas drogich, prywatnych sesji poza Europą. Wiele osób było zdania, że dawało to nieuczciwą przewagę najbogatszym, ale nikt nie chciał zostać z tyłu.

Tym sposobem ograniczenia związanie z ilością testów wprowadzono już w roku 2008, a z czasem zaostrzono je jeszcze bardziej. W ostatnich latach zawodnicy startujący na pełen etat w MotoGP praktycznie w ogóle nie mogli brać udziału w testach, z wyjątkiem dwóch zimowych wizyt w Malezji oraz dwóch dodatkowych dni po wyścigach w Czechach i Walencji.

Takie przepisy miały ograniczyć koszty, ale utrudniały także fabrykom rozwój wyścigowych motocykli. Tym sposobem powstały więc zespoły testowe. Japońscy producenci testowali w kraju kwitnącej wiśni, a Ducati we Włoszech i Hiszpanii, głównie na Mugello i w Jerez. Problem polegał jednak na tym, że kierowcy testowi, wolniejsi od gwiazd MotoGP o kilka sekund na okrążeniu, nie byli w stanie dostarczyć fabrykom tak precyzyjnych danych.

Sytuacja zrobiła się bardzo napięta w roku 2011. W uwagi na zmianę przepisów i wprowadzenie w sezonie 2012 silników o pojemności 1000ccm, koniecznie było zbudowanie zupełnie nowych motocykli, a to nie byłoby przecież możliwe bez wskazówek od czołowych zawodników. Ci nie mogli jednak testować nowych motocykli. Organizatorzy dali więc każdemu producentowi osiem dni na testy przyszłorocznych modeli razem ze swoimi zawodnikami MotoGP.

Ducati bardzo szybko wykorzystało cały dostępny czas na Mugello i w Jerez, Honda wykorzystała jedynie trzy dni: w Jerez i w Brnie, zaś Yamaha dwa: w Brnie oraz podczas prywatnej sesji na Misano. W nadchodzącym roku w akcji zobaczymy jednak nie tylko nowe prototypy, ale także maszyny CRT z silnikami z motocykli drogowych i prototypowymi podwoziami. Aby pozwolić nowym zespołom na nowych maszynach, na szybszy rozwój, organizatorzy postanowili w roku 2012 znieść zakaz testowania.

Pomoc dla CRT...

Tym sposobem każdy zawodnik otrzyma na sezon aż 120 opon, które będzie mógł zużyć podczas sesji testowych. 120 opon oznacza 60 kompletów. Czy to dużo? Podczas weekendu MotoGP każdy motocyklista otrzymuje od firmy Bridgestone, 9 przednich i 10 tylnych opon, a więc mniej więcej 10 kompletów, wystarczających na trzy dni intensywnej jazdy. 60  kompletów oznacza więc dla każdego zawodnika ładnych kilka dodatkowych weekendów na torze.

Paradoksalnie nie wpłynie to jednak wzrostu kosztów. Do tej pory zespoły testowe mogły jeździć po torach wyścigowych praktycznie bez końca. Jaki jednak sens ma podpisanie kontraktu z Valentino Rossim, ale korzystanie z Franco Battainiego, na okrążeniu o kilka sekund wolniejszego od Włocha, kiedy „Doktor” podczas testów odpoczywa w domu?

Tagi: MotoGP | Valentino Rossi | CRT | Honda | Yamaha | Ducati

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij