Motocykl poleca:

MotoGP Malezji już w najbliższy weekend

Poleć ten artykuł:

Choć Casey Stoner ma już w kieszeni tytuł mistrza świata MotoGP, wcale nie oznacza to, że podczas przedostatniej rundy serii, Grand Prix Malezji, będzie w najbliższy weekend nudno. Wręcz przeciwnie, bo do rozstrzygnięcia pozostało jeszcze wiele innych kwestii...
Zobacz całą galerię

Tor Sepang to obiekt, na którym zawodnicy MotoGP testowali przed sezonem aż przez sześć dni, dlatego teoretycznie powinni być doskonale przygotowani do weekendu i już od pierwszego treningu wolnego narzucać bardzo ostre tempo. W praktyce jednak niektóre motocykle, szczególnie Ducati, bardzo mocno zmieniły się od pierwszego wyścigu, dlatego porównanie czasów okrążeń i różnic pomiędzy poszczególnymi zawodnikami, już podczas piątkowych treningów będzie bardzo ciekawe.

To dotyczy przede wszystkim Ducati, które od początku roku wprowadziło już cztery nowe podwozia, jednocześnie zamieniając włókno węglowe na aluminium, nowy tylny wahacz oraz trzy ewolucje silnika. Motocykl, którego dosiada więc obecnie 9-krotny mistrz świata, Valentino Rossi, to więc zupełnie inna maszyna, niż ta, którą testował w Malezji przed startem sezonu. I bardzo dobrze, bo Włoch był wówczas mniej więcej o sekundę wolniejszy niż kierowcy Hondy, którzy narzucali tempo podczas testów.

Po upadku w ostatnim wyścigu w Australii, Rossi stwierdził nawet, że choć minął prawie rok, a zespół pracował ciężko i zmienił w motocyklu wszystko, co się dało, Ducati chyba wciąż nie rozumie istoty problemu z maszyną i nie jest w stanie znaleźć rozwiązania. 32-latek dodał także, że jeśli w przyszłym roku nie będzie znacznych postępów, sezon 2012 będzie jego drugim i ostatnim w barwach włoskiej stajni. Nastroje w zespole nie są – delikatnie mówiąc – zbyt optymistyczne. Niedawno podobno nawet genialny szef mechaników, Jeremy Bugress, zakwestionował jakość informacji na temat pracy motocykla, otrzymywanych od swojego zawodnika – a przecież właśnie z tego, równie bardzo co ze swojej jazdy, Rossi zawsze słynął. Czyżby zaczęły się kłopoty ze znalezieniem motywacji? Trudno się dziwić...

Jeśli w najbliższy weekend nie nastąpi przełom, to z pewnością nie nastąpi już zbyt szybko. Malezja to tor, na którym Ducati wygrywało trzykrotnie, a sam Rossi, na Hondzie i Yamasze, aż sześć razy, także rok temu, odnosząc swoje ostatnie do tej pory zwycięstwo w MotoGP. Jeszcze tydzień temu zawodnik zespołu Pramac Ducati, Francuz Randy de Puniet, zapowiadał jednak, że tor Sepang, z uwagi na długie, szybkie zakręty, będzie dla Desmosedici jednym z najtrudniejszych w kalendarzu i kierowców włoskiej maszyny czeka ciężki weekend.

Dla czołówki nie ma to jednak większego znaczenia. Podczas zimowych testów, tempo w Malezji narzucali kierowcy Hondy, którzy uzyskiwali bardzo zbliżone czasy okrążeń. Może to zwiastować bardzo ciekawy weekend i zaciętą walkę pomiędzy Stonerem, mającym już w kieszeni mistrzowski tytuł, a jego „kolegami”.

Andrea Dovizioso i Dani Pedrosa walczą nie tylko o pozycję na torze, ale także w klasyfikacji generalnej. W walce o trzecie miejsce dzielą ich bowiem zaledwie cztery punkty, a wygranie tego pojedynku to dla obu kwestia honoru. Dovizioso, zostawiony przez Hondę na lodzie i przechodzący za rok do Yamahy, chce udowodnić swoją wyższość nad faworyzowanym, ale trzeba powiedzieć, że i szybszym, choć bardziej pechowym Pedrosą. Hiszpan z kolei nie zamierza kończyć sezonu jako najwolniejszy z trójki ekipy Repsol Honda i choć opuścił trzy wyścigi z powodu kontuzji obojczyka, zrobi wszystko, aby wyprzedzić „Doviego” w tabeli.

W Malezji obu pogodzić może jednak Marco Simoncelli. To on był tutaj najszybszy podczas zimowych testów i to on ukończył ostatni wyścig w Australii na drugiej pozycji. Po trudnym początku sezonu i serii wywrotek, Włoch ostatnio szybko odrabia straty w tabeli. Na wyspie Filipa zawodnik ekipy San Carlo Gresini Honda awansował z ósmego na szóste miejsce, wyprzedzając Haydena i Rossiego, a w dwóch ostatnich wyścigach ma szansę na dogonienie Spiesa i wskoczenie na piątą pozycję – dzieli ich tylko siedemnaście punktów, a do zdobycia jest jeszcze pięćdziesiąt.

Po katastrofalnym weekendzie w Australii, gdzie na starcie zabrakło obu zawodników Yamahy, tym razem do akcji wróci wciąż poobijany Ben Spies, podczas gdy Jorge Lorenzo (podczas testów jako jedyny utrzymywał w Malezji tempo Hond) – dochodzący do siebie po operacji obciętego palca, zostanie zastąpiony przez japońskiego kierowcę testowego. Katsuyuki Nakasuga jest obecnie trzeci w japońskich mistrzostwach klasy Superbike, a jednocześnie zjadł zęby testując dla Yamahy prototyp M1 – także w Malezji. Teoretycznie Japończyk powinien poradzić sobie lepiej niż testerzy Hondy, którzy na torze Motegi zajęli dwie ostatnie pozycje, ale wielu kibiców ubolewa, że Yamaha nie dała szansy komuś bardziej konkurencyjnemu, jak tegoroczny mistrz Wielkiej Brytanii klasy Superbike, Tommy Hill, czy mistrz USA, Josh Hayes (przetestuje M1 zespołu Monster Tech 3 Yamaha po wyścigu w Walencji).  Tymczasem start Lorenzo w kończącej sezon rundzie w Walencji wciąż stoi pod znakiem zapytania, więc może tam szansę dostanie ktoś inny. Obecność Nakasugi jest jednak uzasadniona. W poniedziałek po wyścigu Honda i Yamaha przetestują po raz kolejny swoje przyszłoroczne motocykle z silnikami 1000ccm. Japończyk będzie więc bardzo przydatny, a udział w Grand Prix będzie dla niego cenną lekcją.

Tagi: Stefan Bradl | Andrea Ianonne | Sepang | MotoGP | Malezja | Casey Stoner | Dani Pedrosa | Jorge Lorenzo | Marco Simoncelli | Marc Marquez | Valentino Rossi | Ben Spies | Andrea Dovizioso | Nicky Hayden | Sportklub | Katsuyuki Nakasuga

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij