Motocykl poleca:

Nowy tor FMX pod Częstochową

Poleć ten artykuł:

Słyszeliście już o nowym torze do Freestyle’u w Polsce? Po Zielonej Górze przyszła kolej na Częstochowę! Profesjonalnie przygotowane lądowiska, basen, wyciągarka i duży plac- aż trudno uwierzyć, że zaczęło się od małego pomysłu na prywatną górkę i rampę. Wszystko to zbudował z pomocą przyjaciół Łukasz Pacud, uprawiajacy QFMX.
Zobacz całą galerię

Łukasz z pewnością przyczynił się już do rozwoju freestyle’u w naszym kraju. Wszyscy dobrze wiemy jak ciężko jest w Polsce o naprawdę wartościowe projekty i ich realizację. Wielu zawodników, czy też amatorów ma wspaniałe plany na rozwój off-roadu, czy sportów ekstremalnych, lecz przeważnie na przeszkodzie stają finanse i czas wolny, tak potrzebne przy realizacji większych przedsięwzięć. Pomysły odkładają więc na później, na państwo nie ma co liczyć, a w Polsce jak brakowało miejsc na treningi i rozwój sportowy  tak brakuje nadal. Na szczęście, dzięki takim zapaleńcom jak Łukasz Pacud, od kilku lat obserwujemy znaczne postępy na tym polu. Łukasz wziął do jednej ręki łopatę, do drugiej telefon i krok po kroku stworzył wyjątkowe miejsce, świetnie przygotowany tor do FMX i QFMX. Nie zniechęcił go ani deszcz, ani problemy techniczne, czy brak wolnego czasu. Tor przeżył już swoją głośną  inaugurację 11 października 2009, kiedy to zorganizowano na nim openingowe Freestyle show. Łukasz wystartował wówczas na swoim quadzie. Już od tego roku, będzie można go oglądać na wielu pokazach FMX w kraju. Dużo trenuje, ma wielkie ambicje, motywacji jeszcze więcej i na pewno da z siebie wszystko.

Wywiad z Łukaszem:

Łukasz, czy w Twoim życiu off-road istniał od zawsze, czy może wkroczył do niego pod wpływem jakiegoś szczególnego wydarzenia, bądź osoby?

Łukasz: Od dziecka interesuje się motoryzacją i odkąd pamiętam zawsze miałem jakiś motocykl. Oczywiście pierwsza była motorynka. Później jakieś WSKi, MZ-ty, JAWY, CZ-ty… . Jeździłem wtedy po lasach i okolicznych dzielnicach, denerwując ludzi.  Nie ważne było, że sprzęt ledwo chodził, że czasami więcej się go pchało niż na nim jeździło. Jednak, gdy maszyna zagrała, wyciągałem tłumik, by cała okolica słyszała, że Pacud jedzie. W roku 2002 postanowiłem spróbować swoich sił w speedwayu. Jednak nic większego z tego nie wynikło. Dziś oddaję się nowej pasji- QFMX. Zaczęło się oczywiście od oglądania amerykańskich zawodników FMX na Extreme Sports Chanel. By zaspokoić ciekawość, zacząłem przeglądać znane portale internetowe w poszukiwaniu konkretnej wiedzy i krótkich filmików. W końcu trafiłem na znaną grupę Akraix, która promowała w USA ATV Freestyle. Można powiedzieć, że od razu się w tym zakochałem. Podniebne ewolucje na sprzęcie takiego kalibru jakim jest quad, wywarło na mnie olbrzymie wrażenie.

Tak duże, że już pewnie w głębi wiedziałeś, iż na oglądaniu się nie skończy… . Jaki był więc Twój pierwszy quad?

Łukasz: Yamaha YFZ 450, czyli najbardziej popularny sprzęt, na którym jeździli liderzy z grupy Akraix. Kupiłem go w 2008 roku. Do jesieni skończyłem budowę pierwszej rampy i usypałem górkę, wiec można powiedzieć, że przygodę z ATV freestyle zacząłem jesienią 2008 roku.


Jak sobie radziłeś podczas pierwszych prób powtórzenia tego, co widziałeś w Internecie? Oficjalnie w Polsce nie ma przecież zawodników QFMX, od których mogłeś się uczyć.

Łukasz: Początki były ciężkie i to bardzo (jak to początki). Moja pierwsza rampa była od razu rampą profesjonalną, budowaną według projektu z amerykańskiej strony WWW- czyli wysoka na 255cm i długa na 550cm. Mimo, że była maksymalnie przysunięta do zeskoku, robiłem kilka podejść, nim odważyłem się na nią najechać. W końcu nie wiedziałem absolutnie czego się spodziewać. Nigdy nie zapomnę tego pierwszego skoku, długiego na raptem 6 metrów. W powietrzu doznałem totalnego paraliżu i miałem czaszki w oczach (śmiech), ale udało się, a potem już poszło szybko. Oddawałem skok za skokiem, jak opętany, mimo że jeszcze nie było z tego przyjemności. Sprzęt nosił mnie gdzie chciał, a cały lot polegał na tym, żeby w całości wylądować. Pamiętam, że na drugi dzień ciężko było wstać z łóżka, tak wszystko bolało. Z każdym treningiem widać było postępy. Jak wpadałem w wir, potrafiłem trenować cztery dni w tygodniu, stawiając sobie coraz wyżej poprzeczkę i coraz dalej odsuwając rampę. Pogoda, problemy sprzętowe, no i ciągła budowa toru….. lekko nie było, ale cały czas do przodu.

Widać w Tobie wiele samozaparcia i zaangażowania. Postawiłeś sobie cel i konsekwentnie go realizujesz. Jakie tricki masz już opanowane do perfekcji?

Łukasz: Między innymi: No footed,  One handed, No handed, Heell clickier, Cordoba, i kilka efektownych pochyleń quada w locie. Chłopaki z Hardcore Fmx Zielona Góra mieli okazje widzieć mnie w akcji i dostałem od nich zaproszenie na wspólne pokazy w nadchodzącym 2010 roku.

Tagi: FMX | Łukasz Pacud | tor FMX

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij