Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Oddech Atakamy

Zawodnicy startujący w Dakarze przez piaski największej pystyni w Ameryce Południowej dotarli do wybrzeża Pacyfiku. Dla wielu oddech pustyni oznaczał pożegnanie z rajdem.

Wicelicyder w klasyfikacji motocyklistów - jadący na Sherco David Casteu - boleśnie przekonał się o tym na własnej skórze. Z powodu tumanów kurzu nie zauważył wystającej z gleby skały. W efekcie zaliczył lot przez kierownicę który skończył się złamaną nogą. Nie miał nawet siły na odpalenie flary ratunkowej.



Marc Coma również nie może zaliczyć tego etapu do udanych. Spalił musa i zajeździł oponę. To był dramat - oczekiwanie na ciężarówkę serwisową oznaczało masakryczną stratę. Na szczęście z pomocą przyszli inni zawodnicy. Luca Manca pożyczył Marcowi koło własnego sprzęta. Z kolei on dostał koło od Henka Knuimana. To się nazywa fair play!



Na mecie pierwszy zameldował się Chilijczyk Francisco Lopez Contardo jadący na Aprilii. Drugi był Cyril Despres, a trzeci David Fretigne na Yamasze. Kuba Przygoński złapał oddech i linię mety minął jako dziewiąty. Pozostałym olakom nie szło tak dobrze. Jacek Czachor był 24, Krzysztof Jarmuż 37, a Marek Dąbrowski 44.




Najwyżej notowanym Polakiem jest jednak jadący na quadzie Rafał Sonik. V etap ukończył na czwartym miejscu. Dzięki temu w klasyfikacji generalnej awansował na siódmą lokatę. Nieźle radzi sobie również Krzysztof Hołowczyc w Nissanie - na mecie zameldował się jako 9, ale awaria Peterhansela sprawiła, że utrzymał szóste miejsce w generalce.



Tak wygląda trasa całego Dakaru 2010. Zawodnicy mają do przejechania 9026 km.

Dzisiejszy etap z Antofagasty do Iquique składa się ze 180 km dojazdówki i 418 km odcinka specjalnego. To rozgrzewka przed jutrem - oes będzie miał długość 600 km!

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij