Motocykl poleca:

Przygoński awansuje na drugą pozycję w Mistrzostwach Świata

Poleć ten artykuł:

Motocykliści ORLEN Team zakończyli Rajd Sardynii, trzecią rundę tegorocznych Mistrzostw Świata cross-country FIM.

Podczas eliminacji najszybszy spośród startujących Polaków był Jakub Przygoński, który rajd zakończył na czwartej pozycji i jednocześnie awansował w łącznej klasyfikacji Mistrzostw Świata na drugie miejsce. Jacek Czachor w rajdzie zajął ósme, a Marek Dąbrowski dziewiąte miejsce.Motocykliści ORLEN Team zakończyli Rajd Sardynii, trzecią rundę tegorocznych Mistrzostw Świata cross-country FIM. Podczas eliminacji najszybszy spośród startujących Polaków był Jakub Przygoński, który rajd zakończył na czwartej pozycji i jednocześnie awansował w łącznej klasyfikacji Mistrzostw Świata na drugie miejsce. Jacek Czachor w rajdzie zajął ósme, a Marek Dąbrowski dziewiąte miejsce.

Rajd wygrał bezkonkurencyjny Marc Coma, który zwyciężył na większości etapów.

Ostatnie dwa odcinki specjalne były najbardziej wymagające technicznie z całego rajdu. Zawodnicy jechali w bardzo trudnym terenie, a trasa poprowadzona była górzystymi trawersami, na których najmniejszy błąd mógł skończyć się tragicznie. Jakub Przygoński od pierwszych kilometrów ruszył z założeniem by umacniać swoją pozycję i dowieść do mety czwarte miejsce w klasie Open.

Jakub Przygoński: Odcinek został poprowadzony w bardzo ciężkim terenie. Trasa cały czas zjeżdżała po śliskich, dużych kamieniach, na których trzeba było bardzo uważać by nie wypaść przez kierownicę. Udało mi się zająć czwarte miejsce na dzisiejszym etapie i czwarte w całym rajdzie. Bardzo się z tego cieszę, gdyż moja szybkość wzrosła w stosunku do poprzedniego roku. Włosi naprawdę bardzo szybko jeżdżą po stromych zjazdach i podjazdach, jakie cały czas występują na tych zawodach. Ja jadę w ciągu roku tylko jedną taką eliminację i dorównuję ich tempu. Tym bardziej cieszy wysoka pozycja. Udało mi się awansować na drugie miejsce w Mistrzostwach Świata, przede mną wyłącznie bezkonkurencyjny Marc Coma. Pozostały jeszcze dwie eliminacje w Brazylii oraz Egipcie i będę oczywiście walczył o pierwszą pozycję. 

Jacek Czachor każdego dnia zawodów poprawiał swoje tempo i lepiej wyczuwał motocykl. Rajd ukończył na wysokim, ósmy miejscu. Kapitan ORLEN Team cieszy się jednak, że wkrótce powraca do typowego, dakarowego sprzętu. Jak twierdzi woli otwarte przestrzenie oraz duże prędkości od krętych, technicznych partii, na których ciągle trzeba redukować biegi i bardzo uważać by nie wypaść z trasy.

Jacek Czachor: Skończyłem na ósmym miejscu. To dobra pozycja i się z niej cieszę. Przejechałem pięć etapów, a na odcinkach specjalnych łącznie spędziłem siedemnaście godzin. Musiałem oddać swoją drugą pozycję w klasyfikacji Mistrzostw Świata Kubie Przygońskiemu, który w rajdzie jechał naprawdę bardzo szybko. W tym roku już nie będziemy startować na małych motocyklach, koncentrujemy się więc na treningu na sprzęcie dakarowym i przygotowaniach do najważniejszej imprezy sezonu - Rajdu Dakar.

Wspaniałą formę zaprezentował Marek Dąbrowski, który powoli powraca do typowego dla siebie, rajdowego tempa jeszcze sprzed operacji.

Marek Dąbrowski: Ostatni odcinek był bardzo trudny i wymagający, do tego stopnia niebezpieczny, że w jednym miejscu stał organizator i zwalniał motocyklistów. Zbyt duża prędkość groziła wypadkiem w przepaść. Nie spodziewałem się, że w tym rajdzie będę jechał tak szybko i równo. Mam bardzo dobrą formę. Codziennie byłem zdziwiony pozycjami jakie osiągałem. Mam nadzieję, że takie tempo utrzymam i będę dobrze przygotowany do Dakaru. 

Kolejną eliminacją zaliczaną do cyklu Mistrzostw Świata jest rajd dos Sertoes rozgrywany na bardzo zróżnicowanych trasach Brazylii.   

Tagi: Orlen Team | Sardynia

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij