Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Testy MotoGP w Malezji zakończone

Casey Stoner zdystansował rywali podczas pierwszych w tym roku testów MotoGP w Malezji, ale czy to oznacza, że już dzisiaj można w ciemno typować go na mistrza sezonu 2012? Zdecydowanie nie, tym bardziej, że Ducati dokonało ogromnych postępów, a Valentino Rossi opuszczał tor Sepang w wyśmienitym nastroju.

Honda nadal najszybsza, ale...

Pierwsze testy sezonu 2012 potwierdziły, że nowa Honda RC213V jest równie udaną konstrukcją jak ubiegłoroczny model z silnikiem 800ccm. Dzieło HRC nadal ma jednak problemy z wibracjami przedniego koła podczas hamowania, nazywanych 'chatteringiem' i w tym przypadku wynikających z nerwowego zachowania tyłu motocykla podczas wytracania prędkości. Dodatkowo problem ten potęguje charakterystyka nowych, tylnych opon Bridgestone. Tegoroczny model nie rozwiązał tej kwestii mimo iż do Malezji przysłano zupełnie nowe ramy, przygotowane na podstawie wyników listopadowych testów w Walencji. Należy jednak pamiętać, że chattering był zmorą 'hondystów' także rok temu, a mimo to nie przeszkodził Stonerowi i Pedrosie w regularnym wygrywaniu wyścigów.

W Malezji broniący tytułu Australijczyk nie wyjechał na tor Sepang pierwszego dnia testów. Podczas porannej rozgrzewki naciągnął mięsień pleców i odnowił kontuzję sprzed lat, która w minionym sezonie ujawniła się także podczas wyścigu o Grand Prix Portugalii. Dzień później wszystko wróciło jednak do normy i choć 26-latek podkreślał, że nie czuł się idealnie, w środę i czwartek pokonał łącznie 50 okrążeń i zakończył testy z najlepszym czasem.

Tradycyjnie już Stoner wyjeżdżał na tor na krótkie sesje, z uwagi na kontuzję zazwyczaj dwa, góra trzy okrążenia, ale z miejsca uzyskiwał świetne czasy, regularnie utrzymując się w przedziale 2m. 00– 2:01. Swój najlepszy czas testu – 1min. 59.607 Australijczyk uzyskał zresztą już na drugim okrążeniu ostatniego dnia.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Casey Stoner znów będzie uciekał, a rywale muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby dotrzymać mu kroku. Jeśli Yamaha nie dokona tej zimy sporego kroku, obrońca tytułu może pozostać niezagrożony. Trudne zadanie czeka bowiem jego kolegę z ekipy Repsol Honda, Daniego Pedrosę. Na większym, mocniejszym i cięższym motocyklu Hiszpan miał w Malezji wyraźne problemy. Choć ostatecznie uzyskał trzeci czas testów, Ben Spies, a przede wszystkim Jorge Lorenzo, mieli od niego zdecydowanie lepsze tempo. Filigranowy Pedrosa przyznał także, że przed kolejnymi testami musi mocniej podnieść poprzeczkę jeśli chodzi o przygotowania kondycyjne.

Póki co swoich nowych Hond wciąż uczą się Alvaro Bautista (San Carlo Honda Gresini) i ubiegłoroczny mistrz świata klasy Moto2, Niemiec Stefan Bradl (LCR Honda). Póki co obaj nie mogą jeszcze liczyć na regularną walkę o zwycięstwa czy nawet podia, ale kto wie jak dużych postępów dokonają przed pierwszym wyścigiem.

Yamaha goni

Choć wyraźnie wolniejsi od Stonera, Jorge Lorenzo i Ben Spies mieli w Malezji powody do zadowolenia. Hiszpan wrócił na motocykl po raz pierwszy od czasu październikowego upadku w rozgrzewce przed Grand Prix Australii i poważniej kontuzji palca. Mimo wszystko tempo, z jakim pokonywał kolejne okrążenia, było na torze Sepang niemal identyczne jak to, z jakim jeździł Stoner. Lorenzo przegrał nieformalną walkę o najlepszy czas, ale wygląda na to, że gdyby dzisiaj zorganizować w Malezji wyścig, siedziałby Australijczykowi na ogonie do samej mety i losy zwycięstwa wcale nie byłyby przesądzone!

Gorzej wcale nie radził sobie Ben Spies jednak obaj zawodnicy przyznali, że Yamaha wciąż musi popracować nad elektroniką oraz swoim tradycyjnym słabym punktem – wyjściami z zakrętów. Większa moc nowego silnika sprawia, że jeszcze trudniej płynnie przełożyć ją na asfalt, a Spies i Lorenzo potwierdzili, że póki co Yamaha nie dokonała w tym zakresie znaczących postępów. Do pierwszej rundy pozostały jednak jeszcze dwa miesiące, a tego typu problemy można rozwiązać zdecydowanie łatwiej, niż trapiące Hondę wibracje przodu.

Większa pojemność M1'ki dużo bardziej odpowiada najwyraźniej wywodzącemu się z Superbike'ów Calowi Crutchlowi. Brytyjczyk z zespołu Monster Yamaha Tech3 był w Malezji szybki i regularny. Choć póki co nie może chyba liczyć na walkę o podia, pierwsza piątka wydaje się realnym celem. Nieco gorzej poszło na torze Sepang Andrei Dovizioso, ale Włoch zmaga się ze świeżą kontuzją obojczyka i podczas kolejnych testów z pewnością będzie szybszy. W teorii, jako zawodnikowi hamującemu bardzo późno, większe motocykle powinny być 'Doviemu' na rękę, jednak w Malezji przyznał on, że będzie musiał nieco zmienić swój styl jazdy.

Przełom w Ducati

Cały poprzedni sezon Ducati zmagało się z ogromną podsterownością motocykla, utrudniając Valentino Rossiemu wejścia i utrzymywanie ciasnej linii przejazdu z zakrętach. Włosi bardzo intensywnie przepracowali jednak zimę i do Malezji wysłali motocykl, który praktycznie całkowicie rozwiązał te problemy. Opóźnienie debiutu nowej maszyny i jej brak podczas styczniowej prezentacji w Dolomitach okazały się jednak słuszną decyzją.

9-krotny mistrz świata był bardzo zadowolony i podkreślał, że w końcu może jeździć Ducati tak, jak chce. Jego czasy okrążeń nadal pozostawiały jednak sporo do życzenia (do Stonera stracił sekundę i dwie dziesiąte, do Lorenzo sześć dziesiątych sekundy), a to dlatego, że problemy sprawiał na torze Sepang tył motocykla. Silnik o większej pojemności bardziej agresywnie przekazuje moc na tylne koło podczas wyjść z zakrętów i to właśnie na tym musi skupić się Ducati przed kolejną wizytą w Malezji. Podobnie jak w przypadku Yamahy, dobra wiadomość jest taka, że tego typu problemy dużo łatwiej rozwiązać; chociażby przy pomocy elektroniki.

Jeśli inżynierowie szybko poradzą sobie z tą kwestią, Rossi może być konkurencyjny już podczas kolejnych testów. Pamiętajmy jednak, że podobne problemy z „pompowaniem” tyłu, trapiły Ducati już w roku 2009. Eksperymentowano wówczas z tylnym wahaczem, przygotowując konstrukcję zarówno z aluminium, jak i włókna węglowego, ale na niewiele się to zdało. Oby tym razem, głównie dzięki tamtym doświadczeniom, problem rozwiązano szybciej.

W Malezji całkiem nieźle radził sobie także nowy zawodnik zespołu Pramac Ducati, Hiszpan Hector Barbera, który ostatecznie stracił do Rossiego tylko jedną dziesiątą sekundy. Znacznie mniej zadowolony był Czech Karel Abraham, narzekający na problemy z przyczepnością. Niewiele okrążeń pokonał w Malezji kontuzjowany Nicky Hayden, dlatego Ducati potwierdził, że Amerykanin w lutym wsiądzie na motocykl w Europie i weźmie udział w testach, które zaplanowało kilka ekip CRT.

CRT wciąż daleko

Do Malezji udały się tylko dwa zespoły korzystające z motocykli CRT, czyli konstrukcji z drogowymi silnikami i prototypowymi podwoziami. Colin Edwards mógł przetestować nową ewolucję maszyny zaopatrzonej w jednostkę napędową BMW S1000RR oraz ramę szwajcarskiej marki Suter. Amerykanin chwalił silnik i elektronikę, ale bardzo mocno narzekał na wspomniany już wcześniej chattering.

Choć do Stonera stracił pięć sekund, Edwards jest przekonany, że pojechałby o 1,5 sekundy szybciej gdyby nie wibracje, wywołane przez... opony. Na prośbę zawodników, firma Bridgestone zmieniła charakterystykę tylnego ogumienia. Teraz nagrzewa się ono szybciej, co poprawia bezpieczeństwo na początku wyścigu. Niestety, choć zmieniono tył (jest bardziej przyczepny), przód pozostał bez zmian, a to, zdaniem Colina, prowadzi do zmiany balansu i „największego chatteringu z jakim w życiu miał do czynienia.”

Niektórzy zawodnicy otrzymali do przetestowania w Malezji nową wersję przedniej opony, dlatego jest cień szansy, że finalne ogumienie na sezon 2012 wyeliminuje część problemów zarówno Edwardsa, jak i Hondy.

Dużo więcej pracy czeka zespół BQR, korzystający z ramy brytyjskiej firmy FTR oraz silników Kawasaki ZX-10R. Trzej zawodnicy tej ekipy, Ivan Silva, Roberto Pietri i Jordi Torres, w Malezji sporo czasu spędzili w garażu właśnie z powodu problemów z jednostkami napędowymi, a kiedy już ruszyli do akcji, zazwyczaj byli o ok. 10 sekund wolniejsi od czołówki. Należy jednak pamiętać, że wszyscy są nowi w MotoGP, a Ivan Silva nie znał toru Sepang. Dodatkowo, był to jeden z pierwszych testów tej konstrukcji CRT podczas gdy Yamaha, Honda i Ducati swoje prototypy rozwijają od blisko roku, jednocześnie korzystając z doświadczeń z poprzednich lat.

CRT to zupełnie nowy format, dlatego zespoły potrzebują czasu, jednak dwudniowe testy, jakie w tym tygodniu odbyły się w Walencji sugerują, że Aprilia przygotowała bardzo konkurencyjny pakiet bazujący na modelu RSV4. Czy zagrozi on prototypom w środku stawki? Przekonamy się w kwietniu podczas Grand Prix Kataru. Kolejne testy w Malezji rozpoczną się 28 lutego. Wcześniej w Europie testować będą zespoły CRT oraz zawodnicy klas Moto2 i Moto3.



Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij