Motocykl poleca:

Vale znów wygrywa!

Poleć ten artykuł:

Valentino Rossi nie dał szans rywalom. Mimo, że startował z drugiej linii, a przed nim byli Stoner, Pedrosa i Lorenzo, objechał przeciwników i stanął na najwyższym stopniu podium.
Zobacz całą galerię

Doktor znów jest liderem klasyfikacji generalnej MotoGP. W niedzielę nie dał szans rywalom i zwyciężył na hiszpańskim torze w Jerez. Niespełna 3 sekundy po nim do mety dojechał Dani Pedrosa, a trzeci Casey Stoner miał 10 sekund straty.

Zwycięzca poprzedniej rundy w Japonii, Jorge Lorenzo, mimo że startował z pole position od poczatku spadł o dwie pozycje, a podczas walki o 3 miejsce z Casey'em Stoner'em na 4 okrazenia przed końcem wyścigu uśliznęła mu się przednia opona i zaliczył glebę na tyle skutecznie, że nie pojechał dalej. Swój upadek Lorenzo tłumaczył wyraźnymi problemami z oponami, które doskwierały mu od samego początku wyścigu.

Dzięki temu zwycięstwu Rossi wysunął się na prowadzenie w generalce MotoGP i ma 11 punktów przewagi nad drugim Stonerem (54 pkt.). Trzeci jest duet Lorenzo i Pedrosa (po 41 pkt.).
Casey Stoner może zaliczyć występ w Jerez do bardzo udanych. Było to jego pierwsze podium na tym torze. Australijczyk wysunął się na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej i ma aż 13 punktów przewagi nad duetem Hiszpanów. Niestety gorzej poradził sobie jego kolega z Ducati Marlboro Team - Nicky Hayden. Amerykanin dojechał jako przedostatni i w klasyfikacji generalnej zajmuje odległe 17 miejsce.

Dani Pedrosa (Repsol Honda Team) również ma powody do zadowolenia. Chociaż wciąż zmaga się z kontuzją, na swoim terenie pojechał znakomicie i stanął na drugim stopniu podium. Po atomowym starcie długi czas prowadził. Dopiero pod koniec wyścigu doszedł go Rossi i Hiszpan musiał uznać wyższość ośmiokrotnego mistrza świata.

Jeszcze ciekawiej było podczas wyścigu klasy 250cm3. Od początku aż do samego końca trwała zażarta walka o zwycięstwo. Z tarczą z tej walki wyszedł Hiroshi Aoyama (a podobno samuraje nie używają tarczy), który na ostatnich metrach przed metą wyprzedził Alvaro Bautistę o pół długości motocykla. Trzeci dojechał Marco Simoncelli, który o "długość nosa" wyprzedził Hectora Barberę. Reszta stawki jechała daleko za czołówką.

W klasie 125 cm3 było nieco spokojniej. Po wyjściu na prowadzenie na pierwszym okrązeniu, już do samego końca prowadził Bradley Smith. Daleko za nim toczył się pojedynek o drugie miejsce, z którego zwyciezko wyszedł Sergio Gadea, a jego wyższość musiał uznać Marc Marquez.


Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij