Motocykl poleca:

Wyspiarskie absurdy

Poleć ten artykuł:

Brytyjskie zasady ruchu drogowego od zawsze nie były dla nas normalne. Jazda lewą stroną ulicy (każdy prawdziwy Brytyjczyk uważa, że cały świat jeździ źle bo prawidłowy jest własnie ruch lewą stroną jezdni), zabieranie prawa jazdy za byle wykroczenie, czy też całkiem wysokie normy zawartości alkoholu we krwi podczas kierowania samochodem/motocyklem. Pewne rzeczy da się jeszcze przełknąć, ale tu pojawiają się jeszcze kwestie totalnych absurdów.
Zobacz całą galerię

Od jakiegoś czasu napływają do nas informacje o absurdach z wysp. Żeby nie zagłębiać sie zbytnio w szczegółach przytoczymy kilka z nich:

Absurd nr 1. Jakiś czas temu dotarła do nas informacja o tym jak walijscy policjanci z Ystrad Mynach rzekomo znaleźli dziuplę, w której ukryty był skradziony motockykl. Kiedy poinformowali o tym właściciela, ten szybko  pobiegł do swojego garażu gdyż nie wiedział o kradzieży motocykla. Okazało się, że rzeczywiście ktoś włamał się do garażu, a ukochane Ducati 750 zniknęło. Po wyjaśnieniu sprawy na policji okazało się, że to właśnie nadgorliwi policjanci włamali się do garażu i zabrali motocykl lawetą na parking policyjny. Procedury ustalania właściciela trwały dwa tygodnie. Kiedy ten wybaczył policji zniszczenie garażu i całą aferę chciał odebrać swój motocykl z parkingu. I tu pojawił się kolejny problem gdyż trzeba było zapłacić rachunek za lawetę i postój motocykla na parkingu policyjnym. Razem około 300 Funtów. Kiedy Steve Hamer odmówił zapłacenia policja odmówiła mu wydania motocykla tłumacząc, że pomyłka policji nie była zamierzona i nie biorą za to odpowiedzialności.

Absurd nr 2. Trochę później dotarła do nas informacja o motocykliście, który mieszkał w typowym brytyjskim bliźniaku. Kiedy wprowadzał swój motocykl na podwórko przez bramkę wejściową musiał wjeżdżać na krawężnik gdyż w miejscu gdzie była bramka nie był on obniżony. Nadgorliwa brytyjska straż miejska nagrodziła go za to 150 funtowym mandatem i nakazała zgłosić się do City Council (brytyjski urząd miasta) i złożyć podanie o obniżenie krawężnika w tym miejscu. Po złożeniu podania otrzymał odpowiedź odmowną z zaznaczeniem że nie można wjeżdżać na krawężnik gdyż w ten sposób niszczy się infrastrukturę drogową  motocykl musi parkować na ulicy lub znaleźć sobie inne miejsce.

Absurd nr 3. Totalny kosmos. Na początku maja tego roku, w Londynie została skradziona Yamaha R1 z 2006 roku. Właściciel Chris Lowrie zgłosił sprawę na policję z informacją, że motocykl ma zamontowany nadajnik. Po około 4 godzinach sprzęt został zlokalizowany w jednym z podziemnych parkingów w centrum Londynu. Lowrie ucieszył się, że sprawa się dobrze skończy, jednak jego zapał mocno ostudzili panowie policjanci. Lowrie dostał wybór: albo iść po motocykl samemu i zabrać go z miejsca, w którym został zaparkowany, albo zapłacić 150 funtów i zostawić sprawę policji. Właściciel obawiał się bandytów więc zdecydował się zapłacić i odzyskać motocykl za sprawą policji. Co jak co, ale ta sprawa to totalny absurdo!

Absurd nr 4. Ostatni absurd jest równie oderwany od rzeczywistości. W miasteczku Paignton straż miejska wystawia mandaty za złe parkowanie motocykli. Niby nic wielkiego. Rzecz w tym, że przepisy zezwalają na darmowe parkowanie motocykla wzdłuż ulicy w miejscach płatnych tylko dwoma kołami na białej linii. I ok tylko, że miejsca znajdują się na sporym spadku, parkowanie wzdłuż linii grozi przewróceniem motocykla i uszkodzeniem innych pojazdów. Wystarczy jedno z kół zaparkować nieco niżej i uniknie się takiego zagrożenia. Tak też zrobił Andrew Taylor który zaparkował swojego GSX-a 1400 jednym kołem na linii a drugim nieco poniżej. Straż miejska szybko się zreflektowała i z pełną satysfakcją ukarała motocyklistę mandatem.


A może wy znacie jakieś absurdy rodem z naszego, polskiego podwórka?

źródełko: MCN

Tagi:

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij